PiS ma z kim przegrać

Ktoś mówił, że nadchodzące wybory są najważniejszymi od 30 lat. To prawda, bo nadarza się prawdopodobnie jedna z niewielu szans, by odesłać na śmietnik historii III RP z jej postkomunistyczną glazurą. Głośno musiał więc klasnąć w dłonie Jarosław Kaczyński, gdy na naszych oczach rozpadła się (chyba ostatecznie) klejona z mozołem koalicja wyborcza PO, PSL i SLD.

Prezes PiS nie potrzebował robić w zasadzie nic – triumwirat Czarzasty, Kosiniak-Kamysz i Schetyna nie dogadali się co do kształtu list oraz minimum programowego i zdecydowali, że pójdą „w trzech blokach”. „Wzięli się za łby” – jak mówi się o takich akcjach w naszej redakcji. Co jednak ciekawe, samemu
[pozostało do przeczytania 50% tekstu]
Dostęp do artykułów: