PiS ma z kim przegrać

Felieton [Mucha na dziko]

Ktoś mówił, że nadchodzące wybory są najważniejszymi od 30 lat. To prawda, bo nadarza się prawdopodobnie jedna z niewielu szans, by odesłać na śmietnik historii III RP z jej postkomunistyczną glazurą. Głośno musiał więc klasnąć w dłonie Jarosław Kaczyński, gdy na naszych oczach rozpadła się (chyba ostatecznie) klejona z mozołem koalicja wyborcza PO, PSL i SLD. Prezes PiS nie potrzebował robić w zasadzie nic – triumwirat Czarzasty, Kosiniak-Kamysz i Schetyna nie dogadali się co do kształtu list oraz minimum programowego i zdecydowali, że pójdą „w trzech blokach”. „Wzięli się za łby” – jak mówi się o takich akcjach w naszej redakcji. Co jednak ciekawe, samemu Schetynie snu to z powiek nie spędza. Jak podaje serwis niezalezna.pl, szef Platformy Obywatelskiej mówi o prognozowanym dla jego partii wyniku wyborczym na poziomie... 40–45 procent, czyli zdecydowanie wyższym niż w wyborach do europarlamentu. To dość zastanawiające, bo żadne sondaże nie wskazują, by tak miało być
     
57%
pozostało do przeczytania: 43%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze