10 lipca 2019

Odkąd rodziców w Polsce – przez wstrętny PiS – zaczęło być stać na to, by wraz z dziećmi jeździć nad polskie morze, w ślad za nimi ruszyli salonowi reporterzy, by zbierać na nich – rodziców i dzieci – haki. Rytuał ten powtarza się corocznie. Tym razem portal Onet.pl wysłał tam Ewę Raczyńską, dziennikarkę z prowincji rodem, jak często w przypadku „słoików” bywa, gorliwie demonstrującą swą wielkomiejskość. Co każdy – odnajdując jej teksty o zbyt małej dostępności legalnej aborcji oraz wspierające postulaty feministek – stwierdzić łatwo może. Hrabina Raczyńska powtórzyła coroczny fascynujący opis owych reporterów, że dzieci równa się mocz i kupa, koniecznie oddawane w wodzie lub nieopodal niej. Może pora, żeby redakcja „Gazety Polskiej” wysłała za hrabiną reportera, by wyśledził, gdzie ona sama podobne rzeczy robi. Chyba że jako hrabina nie robi? Cholera wie, może i nie. Nie znam się na obyczajach arystokracji III RP, dzieli nas mur i niech tak zostanie.

Następnie hrabina Raczyńska postawiła dzieciom następujące zarzuty (nic nie zmyślam i nie karykaturyzuję, cytaty są dosłowne). 1. „Nieustające krzyki na plaży”; 2. „Biegają po cudzych ręcznikach, rozlewają wodę na plażowiczów i biegają, sypiąc piaskiem po oczach”; 3. „Podczas posiłków dotykają każdego jedzenia; łapią plaster sera, wędliny czy pomidora, po czym go odkładają, bo się rozmyśliły, oczywiście wszystko robią palcami, bez użycia sztućców”; 4. „Kopią piłkę, którą co jakiś czas dostaje przypadkowy turysta, który jeszcze musi uważać, by przy większym wietrze to na nim nie zatrzymał się dmuchany flaming”. 5. „Z głową pod ręcznikiem siedzą z telefonem w ręce oglądając bajki lub grając w jakąś grę”; 6. „Marudzą w coraz dłuższej kolejce po lody, do końca nie będąc zdecydowane, jaki smak mają wybrać”; 7. „Krzyczą, że chcą pizzę, gdy przed nimi stawiana jest ryba”; 8. „Krzyczą na hotelowych korytarzach, że jeszcze nie chcą spać, albo że chcą jeść”; 9. „Każdy posiłek przychodzi gościom...
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: