19 czerwca 2019

Dodano: 18/06/2019 - Nr 25 z 19 czerwca 2019

Zyziu na koniu Hyziu

To karaluchy zdecydowały o tym, gdzie urodził się Robert Biedroń! Taka jest prawda i nie ma co jej dłużej ukrywać. „Panie Lisiewicz, nie porównuj Biedronia do karalucha, bo to jest retoryka faszystowska!” – zakrzykną lemingi. No więc nie porównuję, karaluchy były całkiem realne. Jak wiedzą stali Czytelnicy, latem często siedzę w Rymanowie na Podkarpaciu. Co jakiś czas w związku z tym zaczepiają mnie znajomi z okrzykiem: w Rymanowie to urodził się Biedroń, prawda?! Ano i prawda, i nieprawda. Biedroń nigdy nic wspólnego z Rymanowem nie miał, poza tym, że faktycznie się tam – przez zupełny przypadek – urodził. Wszystkiemu winne było… odkaraluszanie. Otóż karaluchy rozpanoszyły się na porodówce w Krośnie, wówczas mieście wojewódzkim, w którym mieszkali rodzice Biedronia. Porodówkę postanowiono więc odkaraluszyć, a zbiegiem okoliczności akurat w czasie wprowadzania w życie owego zbożnego dzieła Biedroń postanowił przyjść na świat. No to zawieziono jego matkę do najbliższej czynnej
     
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze