Radio w radiu

Paradoks czasów polegał na tym, że najtęższe satyryczne pióra tych czasów – Jerzy Dobrowolski, Antoni Marianowicz, Wojciech Młynarski, Anatol Potemkowski i Stanisław Tym – nie mogąc rozwinąć skrzydeł (z pazurami) na miarę swoich aspiracji, dostały szansę przeżycia w Biurze Reklamy, tworząc tam Kabaret Reklamowy wszechczasów. W ogóle reklama towarów, które i tak były w PRL-u nie do dostania, stanowiła paradoks naszego ówczesnego Królestwa Absurdu. Pierwsze przesłuchanie „Decybela” stało się dla nas szokiem i przełomem w trójkowej rozrywce. Audycja była tak inna, tak świeża, tak wspaniale dowcipna, wręcz miażdżąca wobec (jak mówił Dobrowol) „coraz bardziej otaczającej nas rzeczywistości”), a
[pozostało do przeczytania 65% tekstu]
Dostęp do artykułów: