Radio w radiu

Dodano: 05/06/2012

Paradoks czasów polegał na tym, że najtęższe satyryczne pióra tych czasów – Jerzy Dobrowolski, Antoni Marianowicz, Wojciech Młynarski, Anatol Potemkowski i Stanisław Tym – nie mogąc rozwinąć skrzydeł (z pazurami) na miarę swoich aspiracji, dostały szansę przeżycia w Biurze Reklamy, tworząc tam Kabaret Reklamowy wszechczasów. W ogóle reklama towarów, które i tak były w PRL-u nie do dostania, stanowiła paradoks naszego ówczesnego Królestwa Absurdu. Pierwsze przesłuchanie „Decybela” stało się dla nas szokiem i przełomem w trójkowej rozrywce. Audycja była tak inna, tak świeża, tak wspaniale dowcipna, wręcz miażdżąca wobec (jak mówił Dobrowol) „coraz bardziej otaczającej nas rzeczywistości”), a jednocześnie niebywale chytra. Trudno było zakwestionować konkretny żart lub słowo. „Decybel” ośmieszał całokształt za pomocą formy – żądło satyry kryło się w intonacji, nastroju, zderzeniu pozornej naiwności jednych z brutalną pewnością siebie prowadzącego. Piętnastominutowa audycja, zrazu nadawana
     
38%
pozostało do przeczytania: 62%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze