Krajobraz po upadku

David Baldacci należy do najpoczytniejszych pisarzy amerykańskich. Sławę przyniosła mu debiutancka powieść „Władza absolutna”, na podstawie której powstał świetny film z Genem Hackmanem i Clintem Eastwoodem. Na „Miasto upadłych” warto zwrócić uwagę przynajmniej z dwóch powodów. To kolejny kryminał z Amosem Deckerem, gliniarzem po przejściach (niedawno stracił żonę i córkę).

Tym razem szukając odpoczynku i ukojenia dla nerwów, przyjeżdża na głęboką prowincję do miasteczka Baronville, gdzie od razu zderza się z serią zbrodni, z którymi nie może (albo nie chce) uporać się miejscowa (rzecz jasna skorumpowana) policja. Miasto wyrosłe na ciężkim przemyśle przedstawia obraz nędzy i rozpaczy. Upadły zakłady, pozostała ludność pogrąża się w narkomanii. Twórca potęgi pozostawił swoje przedsiębiorstwa w długach, z których nie wyrwały się kolejne generacje przemysłowców. Ostatni żyje samotnie w ogromnym, zapuszczonym pałacu, serdecznie znienawidzony przez miejscową ludność, obciążającą go za wszelkie niepowodzenia życiowe. Decker zamiast wypoczywać, musi rozwiązać kilka zagadek naraz. Kto zabił dwóch pracujących pod przykrywką agentów DEA i spowodował wypadek, w którym ginie szwagier jego partnerki? Jaką tajemnicę skrywa miasto i jak rozległy jest układ, który je degeneruje? I wreszcie co stało się z legendarną fortuną pierwszego Barona, której nie chciał zostawić swym następcom? Baldacci, sprawny fachman, doskonale prowadzi grę z czytelnikiem, zastawia pułapki, potęguje napięcie, pozostawiając iście amerykańską nadzieję, że zdewastowany świat można uporządkować, zwłaszcza gdy źli przegrają, a dobrzy znajdą swoją drugą szansę na ziemi.

David Baldacci
Miasto umarłych
Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2018
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: