Smoleńsk – pamiętamy

Dziewięć lat. Na początku były szok i ogromne emocje. Dziś patrzymy na tę tragedię ciągle smutnym, lecz już nieco spokojniejszym okiem. Nie ulega wątpliwości, iż śmierć polskiej delegacji z prezydentem Lechem Kaczyńskim ciągle jest głęboką raną w tkance społecznej. Z jednej strony to normalne – wszak doszło do niewyobrażalnej tragedii, nie tylko w wymiarze państwowym, lecz przede wszystkim ludzkim. Jednak z tym z czasem Polska by sobie poradziła – przeszlibyśmy żałobę i jako wspólnota pamiętali o tych, którzy zginęli. Ale jest i druga strona doświadczenia, z którym musieliśmy się zmierzyć rankiem 10 kwietnia 2010 roku. To kłamstwo i pogarda.

Straszliwy finał
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: