3 kwietnia 2019

Kolega z dzielnicy, co nie interesuje się polityką, zapytał mnie zaciekawiony, czy to prawda, że teraz do każdej szkoły w Warszawie ma być przydzielona pani spod latarni. Powiedziałem, że niekoniecznie pani, czasem może to być też pan. Na co ten chwycił się za głowę i wydał z siebie jęk. Próbowałem mu wytłumaczyć, że to nie tak jak myśli i latarnicy oraz latarnice (chyba feministki pochwalą takie określenie?) mają teraz nieść ciemnej młodzieży oświaty kaganek. Ale ten tylko jęknął jeszcze głośniej, bo zrozumiał, że chodzi o „latawice” i „kaganiec” (w ramach perwersji). I gadaj tu z takim.

Tak poza wszystkim skojarzyłem, że przecież to już było. W „Zapiskach
[pozostało do przeczytania 83% tekstu]
Dostęp do artykułów: