Przyczółek liberalnej indoktrynacji. Co się dzieje w Europejskim Centrum Solidarności?

Kultura [Granie dziedzictwem Solidarności]

„Solidarność” to dziedzictwo wszystkich Polaków i żadne środowisko nie może mieć na nie monopolu. Europejskie Centrum Solidarności z założenia miało promować polskie dziedzictwo historyczne za granicą i stanowić element polskiej „soft power”. Stało się inaczej. ECS pełni rolę zupełnie niepasującą do swojej nazwy i tożsamości ruchu, do którego się odwołuje, a działa już 12 lat. Niestety można odnieść wrażenie, że instytucja ta chce być swoistą ekspozyturą zagranicznych ośrodków w Polsce. Na spotkania i wykłady do ECS zapraszani są przede wszystkim lewicowi i liberalni intelektualiści, próbujący zaszczepić w Polsce aktualne zachodnioeuropejskie trendy. A zatem profil funkcjonowania ECS jest dokładnie odwrotny do celów, do jakich został powołany. Zamiast promocji Polski na świecie w duchu solidarności, mamy liberalną indoktrynację za pieniądze polskich podatników. Podmioty, które mają obecnie decydujący wpływ na działanie ECS, nie traktują dziedzictwa Solidarności –
     
16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze