Baćka pod ścianą, ale aneksji nie będzie. Szorstka przyjaźń autokratów

Władimir Putin nie przepada za Aleksandrem Łukaszenką. To krnąbrny sojusznik, który za przymierze każe sobie słono płacić. Tymczasem pieniędzy w rosyjskiej kasie coraz mniej. Więc Kreml chce ustępstw Białorusi i szantażuje zakręceniem kurka z pomocą finansową. Łukaszenka straszy więc zwrotem ku Zachodowi.

Na papierze mamy Państwo Związkowe, w rzeczywistości sojusz dwóch państw. Przy czym to słabsze, Białoruś, zazdrośnie strzeże choćby pozorów swej niezależności, a w zamian za status głównego buforu bezpieczeństwa między Rosją a NATO korzysta z ekonomicznego wsparcia potężnego sąsiada i sojusznika. Nawet niezależni zachodni eksperci mówią, że Rosja dotuje
[pozostało do przeczytania 87% tekstu]
Dostęp do artykułów: