Paryż musi skorygować dochody. Druga gospodarka w Unii w opałach

W związku z deficytem i zwiększaniem danin publicznych od prawie dziesięciu lat co roku znika z Francji więcej zakładów produkcyjnych niż ich powstaje. Następstwem tego jest rosnące bezrobocie i spowolnienie wzrostu gospodarczego nad Sekwaną.

Na starożytnym pomniku na placu Republiki w Paryżu widać świeże graffiti. To jaskrawy napis „Precz z kawiorem, niech żyje kebab!”, czyli jeden z wielu znaków gniewu „żółtych kamizelek”. Ich protesty, niekontrolowane przez jakąkolwiek partię czy organizację polityczną, wywołały zamieszki, których Francja nie widziała od lat. Bilans demonstracji to cztery osoby zabite, wiele setek rannych i miliardy euro szkód wyrządzonych w
[pozostało do przeczytania 80% tekstu]
Dostęp do artykułów: