Zamknięty pokój

Coraz trudniej jest pisać kryminały. Wszystko już było, a mnóstwo tematów, na przykład ze styku zderzenia cywilizacji, uznano na Zachodzie za niepoprawne politycznie. Szuka się więc rozwiązania w mieszaniu gatunków – z powieścią  sensacyjną, romansem, przenosi zbrodnie w czasy historyczne, wprowadza element fantastyki.

Jednak największym wzięciem cieszą się odgrzewane patenty klasyków gatunku, oczywiście pod warunkiem, że zostają rozwinięte inteligentnie i twórczo. Czytając debiutancką powieść Chrisa McGeorge’a nie sposób odejść od słynnego kryminału Agathy Christie, znanego jako „10 małych Murzynków”, choć współczesna cenzura wymuszała kolejne zmiany tytułu, aż po banalne „I nie było już nikogo”. Sześciu ludzi w zamkniętym pomieszczeniu, trup w wannie i żądanie porywacza skierowane do Morgana Shepparda, popularnego prezentera telewizyjnego, od lat prowadzącego program „Detektyw z sąsiedztwa”, aby w ciągu trzech godzin wytropił w tym gronie mordercę. Inaczej zamknięci w hermetycznym apartamencie zginą, a cały kilkudziesięciopiętrowy hotel wyleci w powietrze. Zegar tyka, a Sheppard niezdarnie próbuje znaleźć rozwiązanie, szukając powiązań międzyludzkich, unikając jednak zapuszczenia się we własną przeszłość i ukrywając relację z ofiarą – wziętym psychiatrą. Autor zręcznie stopniuje napięcie, racząc kilkoma niezłymi zaskoczeniami. Chyba jednak największą wartością jest obnażenie kulis współczesnej telewizji, bezwzględnie odzierającej ludzi z prywatności (skądinąd często za ich zgodą). Uczestnikom tego rodzaju „domów Wielkiego Brata” przydaje to czasem krótkotrwałej popularności, choć niekiedy prowadzi do tragedii i zbrodni. Niezłe czytadło.


Chris McGeorge „Zgadnij kto?” Insignis Kraków 2018
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: