12 grudnia 2018

Dodano: 11/12/2018

Zyziu na koniu Hyziu

Czy ja aby na pewno jestem ksenofobem? Do niedawna nie miałbym wątpliwości, ale moje ostatnie podróże pociągiem na linii Poznań–Warszawa zasiały we mnie ziarno niepewności. Od pewnego czasu mam tak, że jeśli widzę wsiadającą do pociągu grupę zachowującą się w sposób mi bliski – na wesoło, z piwem, głośno – to w połowie przypadków okazuje się, że są to Ukraińcy lub Białorusini. I mówiąc językiem politycznej poprawności, wzorowo integruję się z nimi kulturowo. Nawet jeśli zdarzy mi się być trzeźwym. Jestem ciekawy ich opowieści, z wzajemnością. Tymczasem ku mojemu zdziwieniu lemingi z korporacji oraz osobnicy z „Gazetą Wyborczą” czy tygodnikiem „Polityka” w ręce okazują się w pociągu w ogóle niezainteresowani ich odmiennością. Traktują ich jak powietrze. Czemu? Bo ja wiem? Może faszyści jacyś? O następczyni Angeli Merkel w CDU wiadomo, że ma w nazwisku o dwa „r” więcej niż Herr Gruber z „Allo, allo”. Czy jakikolwiek rodowity Polak, nawet z KOD-u, potrafi życzliwym czy
     
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze