Grupa Lotos na celowniku Kremla

Od dnia sprzedaży Grupy Lotos rosyjskiej spółce lub koncernowi zachodniemu, który i tak za kilka lat odsprzeda aktywa Rosjanom – podobnie jak Niemcy odsprzedali Rosjanom niedługo po rzekomo udanej prywatyzacji gazową część węgierskiego koncernu MOL – rozpocznie się proces wrogiego przejęcia płockiej rafinerii. Dla Kremla aktywa PKN Orlen w Polsce, Niemczech, Czechach i na Litwie są bardzo atrakcyjne i perfekcyjnie wykorzystają wszystkie swoje przewagi polityczne i konkurencyjne do obniżenia wartości płockiej spółki, a następnie jej wrogiego przejęcia. Przejęcie Grupy Lotos wraz z odcięciem dostaw ropy ropociągiem „Przyjaźń” do Płocka przy mogących wystąpić niespodziewanie trudnościach w imporcie rosyjskiego surowca poprzez terminal naftowy „Naftoport” w Gdańsku sprawi, że PKN Orlen znajdzie się w bardzo niekorzystnej sytuacji. A dowodów na to, jak politycznie można podkopać pozycję polskiego koncernu, nie trzeba szukać daleko. Casus Możejek jest aż nadto wymowny.

Dewastacja polityki naftowej

Codziennie polska opinia publiczna zajmowana jest drugorzędnymi problemami. Zakrywa się prawdziwe dylematy polityczno-gospodarcze, przed którymi obecnie stoi Polska. Pomimo tego, że wciąż obowiązujące zapisy rządowego dokumentu pn. „Polityka Rządu RP dla przemysłu naftowego w Polsce” nie przewidują prywatyzacji Grupy Lotos, proces ten faktycznie się dokonuje. Premier Donald Tusk nie odpowiedział dotąd na najważniejsze pytanie o powody nagłej decyzji w tej sprawie. Najprostsze wytłumaczenie, kompromitujące premiera Tuska, jest takie, że jest to zwykła „prywatyzacja budżetowa”, której celem jest załatanie 3–3,5 mld złotych ogromnej dziury budżetowej powstałej na skutek nieudolnych rządów koalicji PO–PSL.

Nie jest jednak żadną tajemnicą, że rząd Donalda Tuska przez ostatnie trzy lata zdewastował politykę energetyczną państwa we wszystkich sektorach. Przejęcie władzy przez PO–PSL w listopadzie 2007 r. z dnia na dzień wstrzymało...
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: