Co się stało w wielkich miastach. Operacja „Kler” – powtórka spod Krzyża na Krakowskim Przedmieściu

Dodano: 30/10/2018 - Nr 44 z 31 października 2018

KRAJ [Wybory samorządowe, sejmiki, aglomeracje]

Gdyby wyniki wyborów w wielkich miastach miały cokolwiek wspólnego z opinią ogółu Polaków, do dziś prezydentem Polski byłby Bronisław Komorowski. W 2015 roku Andrzej Duda wygrał z nim bowiem tylko na wsi – i to zarówno w pierwszej, jak i w drugiej turze wyborów. Pomijanie tego milczeniem i udawanie, że wygrana Koalicji Obywatelskiej w metropoliach to objaw zmiany poglądów Polaków, będzie teraz głównym zadaniem mediów. By z owego „zwycięstwa” próbować wykrzesać jakąś nową energię dla totalnej opozycji. Rafał Trzaskowski prezydentem Warszawy, Grzegorz Schetyna premierem, Donald Tusk prezydentem – taki scenariusz po wyborach przedstawił w TVN sam niedoszły „premier” Schetyna, entuzjastycznie dopingowany przez Justynę Pochanke. Ile ma taka kalkulacja wspólnego z rzeczywistością, pokazują liczby dotyczące wyborów w 2015 roku, w które warto wczytać się bardzo uważnie. „Na Andrzeja Dudę zagłosowało 63,1 proc. mieszkańców wsi. Komorowski w tej grupie zdobył poparcie 36,9 proc
     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze