Radni PO mają wyjść do ubikacji, gdy biznesmen każe. Wyleniałe ryje i niepotrzebna Platforma

Dodano: 23/10/2018 - Nr 43 z 24 października 2018

Kraj [Afera taśmowa, oligarchowie, radni]

O lekarzach mówił, że to „wyleniałe ryje”, a o PO, że to partia nikomu niepotrzebna. Marszałek Olgierd Geblewicz, szef szczecińskiej PO, pytany przez dziennikarzy o to, co powiedział w restauracji Sowa & Przyjaciele, zasłaniał się lukami w pamięci. Bo pewnie wolałby zapomnieć. Ale tego co mówił, długo nie zapomną mu wyborcy i... partyjni koledzy. Olgierd Geblewicz jest marszałkiem od ośmiu lat. Przez okres rządów PO-PSL nie był przyzwyczajony do krytyki. Lokalne media, które otrzymywały z Urzędu Marszałkowskiego i jednostek mu podległych ogłoszenia płatne, niechętnie krytykowały marszałka, a dziennikarze woleli mu się podlizywać, zamiast zadawać trudne pytania. Geblewicz – nazywany przez dziennikarzy „pięknym Olem” – uwielbiał się lansować w internecie, brylować w mediach, na bankietach i spotkaniach partyjnych. Ale jego wizerunek mocno nadszarpnęła afera melioracyjna, bo to pod niego podlegał Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych, gdzie według prokuratury
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze