Sukces, którego miało nie być. Bliżej stałych baz

Krok w stronę stałych amerykańskich baz w Polsce, potwierdzenie sprzeciwu wobec Nord Stream 2, uznanie geopolitycznej rangi Inicjatywy Trójmorza. To całkiem sporo jak na wizytę, która miała nic nie znaczyć.

Andrzej Duda stał, Donald Trump siedział. Media w Polsce, te tradycyjne i społecznościowe, do czerwoności rozgorzały dyskusją na temat tej protokolarnej wpadki. Dla jednych był to koronny dowód na klientelistyczny stosunek Polski względem USA, inni próbowali przekonywać, że to sytuacja normalna. Ale ta dyskusja powiedziała nam więcej na temat samych mediów niż o prezydencie Andrzeju Dudzie i jego otoczeniu. Okazało się bowiem, że coś, co w amerykańskich przekazach nie zostało zauważone ani odnotowane, dla nas jest głównym tematem. Jeśli jednak odłożyć na bok cały szum medialny, to nasuwa się jeden zasadniczy wniosek: plan na relacje transatlantyckie jest jednym z najbardziej konsekwentnie realizowanych przez obecne władze. Choć można było mieć nadzieję na więcej, wizyta prezydenta Dudy pokazała, że wciąż jesteśmy na tej samej drodze i krok po kroku zacieśniamy polsko-amerykański sojusz.

Zapraszamy do Polski
Gdy szef Gabinetu Prezydenta RP Krzysztof Szczerski przed wylotem do USA zapowiadał podpisanie ważnej deklaracji podczas spotkania Duda–Trump, największe nadzieje wiązano z kwestią stałej obecności wojsk amerykańskich w Polsce. Temat został poruszony na wspólnej konferencji prezydentów Polski i USA. Trump podkreślił, że Polska jest gotowa ponieść nakłady finansowe w okolicach 2 mld dolarów. „Jeśli oni chcą to zrobić, to jest to coś, o czym na pewno będziemy rozmawiać” – powiedział prezydent USA. „Obecność armii Stanów Zjednoczonych na tym obszarze jest dzisiaj absolutnie uzasadniona, także z uwagi na ochronę samych Stanów Zjednoczonych” – zwrócił uwagę Andrzej Duda. „Jestem przekonany, że nie ma skuteczniejszej metody zapobiegania wojnie, niż zdecydowana postawa, pokazująca, że jesteśmy w każdej...
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: