4 lipca 2018

„Polityka Ekstra” to nowy dział na stronie Polityka.pl. Tak reklamują go jego autorzy: „Tygodnik POLITYKA to dekady wspaniałych tekstów. Odsłaniamy starannie wyselekcjonowane artykuły sprzed kilku lub kilkudziesięciu lat”. Kluczowe są tu słowa „starannie wyselekcjonowane”. Dla tygodnika kreującego się dziś na organ liberalnej inteligencji, który był w przeszłości organem KC PZPR i miał siedzibę w Pałacu Stalina, staranna selekcja dawnych (wspaniałych!) artykułów ma znaczenie kluczowe.

Porozumienie Polski z Izraelem już przynosi świetne skutki. Mój Lech Poznań, który w końcówce sezonu przegrał wszystkie kluczowe mecze, znienacka wygrał w sparingu z mistrzem Izraela Hapoel Beer Szewa 2:1! Nie będę ukrywał, że to pod moim wpływem rządowi negocjatorzy postawili Benjaminowi Netanjahu ultimatum, że albo zwycięstwo Lecha, albo porozumienia nie będzie. Przestraszony Netanjahu skonsultował to jeszcze z kibicami Widzewa Łódź, a skoro ci nie zgłosili sprzeciwu (za co, ponad podziałami, wielkie dzięki), ustąpił. Tak się robi wielką piłkę! Jakby Boniek zatrudnił mnie do ustawiania meczów na mundialu, wszystko przebiegłoby inaczej.
Jak wiadomo, mundial zjednoczył Polaków w płaczu. Patrioci płakali po odpadnięciu Polski, lemingi po klęsce Niemiec. A ja, w przeciwieństwie do wszystkich polskich komentatorów piłkarskich, nie jestem ani odrobinę oburzony końcówką meczu Polski z Japonią. Że to nieładnie grać na czas? Kiedy śp. Włodzimierz Smolarek przetrzymywał piłkę w narożniku boiska w meczu z Sowietami, jakoś cała Polska się zachwycała. Japończyków rozumiem, bo kiedy się wcześniej odsłonili, parę razy niemal nie stracili drugiej bramki. Polacy też nie mieli powodu, żeby szarżować. Reakcja ludzi w knajpie, w której oglądałem mecz? Żadnego oburzenia, tylko ryk śmiechu, ale raczej przychylnego, wobec cwaniactwa Adama Nawałki, kiedy Kamil Grosicki dostał „skurczu”. Oburzony to ja jestem na przebieg meczów z Senegalem i Kolumbią. W tym na...
[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: