Afrykański poligon polskiej armii. Komandosi i piloci w Burkina Faso

Obrona narodowa [MANEWRY]

Polska armia, uznawana za lidera wschodniej flanki NATO, nie ogranicza aktywności w manewrach wyłącznie do Europy. Przed kilkoma tygodniami piloci i komandosi SZ RP stawili się w odległym o ponad 7 tys. kilometrów Burkina Faso, by wziąć udział w sojuszniczych manewrach „Flint Lock 18”, organizowanych przez USA. „Kraj prawych ludzi”, bo tak w rdzennych językach mossi i diula tłumaczy się nazwę Burkina Faso, nie różni się niczym od innych państw położonych w Zachodniej Afryce. Żar lejący się z nieba, dwie pory roku – deszczowa i sucha, w której silny wiatr znad Sahary „częstuje” okolicę pyłem i piaskiem, do tego wszechobecna bieda – wspomniane czynniki mogą nie napawać turystów optymizmem (zwłaszcza tych z Europy), choć blisko 19-milionowy kraj nie jest pozbawiony atrakcji: parki narodowe, wodospady Cascades de Karfiguéla czy 6-metrowy posąg Naba Koom, przedstawiający kobietę trzymającą misę na wodę, witający wjeżdżających do stolicy kraju – Wagadugu. W Burkina Faso
     
21%
pozostało do przeczytania: 79%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze