13 czerwca 2018

Co mogą zrobić piłkarze reprezentacji, by zasłużyć na szacunek kiboli, którzy w przeciwieństwie do „kibiców sukcesu” będą na stadionach zawsze? Wykazać się charakterem w starciach z przeciwnikiem, ale i wytłumaczyć żonom oraz narzeczonym, by nie zostawały celebrytkami. Że każdy ich wywiad i sesja w mediach, które prowadzą nagonkę przeciwko kibicom i zachęcały do ich zamykania do więzień, szkodzi legendzie ich męża czy chłopaka. Albo celebryctwo, albo miłość kibolstwa i miejsce w legendzie, tak to działa.

Mundial nie jest przedmiotem mojego zainteresowania jako (emerytowanego) kibola. W ogóle nie ma on nic wspólnego z kibolami, czyli wspólnotami ludzi z jakiegoś miasta, których łączą więzy, przyjaźnie, wartości, przygody, anegdoty. Ludzie obecni na meczach reprezentacji to zbieranina jednostek, które nie tworzą żadnej oddolnej wspólnoty. Spotykają się i rozchodzą do domów. Oczywiście dopingowanie reprezentacji jest OK, poza wszystkim promuje biało-czerwone barwy. Generalnie piłka nożna przyciąga jednostki wartościowe. Nie przypadkiem ojciec Józef Bocheński, autor przedwojennego podręcznika dla żołnierzy „De Virtuti Militari. Zarys etyki wojskowej”, zalecał im grę w piłkę. Ale porównywanie takiego dopingu z kibolstwem jest nie na miejscu. Kibolstwo jest jak malarskie arcydzieło, kibicowanie reprezentacji – jak zdjęcie arcydzieła powieszone w pokoju. U mnie w czasie Mundialu będzie ono rzecz jasna wisieć, ale bez pretensji do bycia oryginałem.
Jak poinformowała „GW”, sąd ukarał obywatela, który na widok manifestantów ze świecami pod sądem w Częstochowie zadzwonił po straż pożarną. A jak wyglądałby podobny news, gdy pod sądem manifestowali kibice? Byłaby to „horda”, na czele z „zapiewajłą”, rzecz jasna „utrudniająca ruch”, a na dodatek „nieostrożnie obchodząca się z ogniem”. Wezwanie tylko strażaków, ale i antyterrorystów – zasadne.
Styl „Wyborczej” postanowił sparodiować portal Kibole.pl, który zamieścił newsa z takim oto...
[pozostało do przeczytania 64% tekstu]
Dostęp do artykułów: