Sabotaż, praca z agentami i brak ochrony służb. Jak nie chroniono dawnego Bumaru

KRAJ [Bezpieczeństwo, kontrwywiad]

Pod koniec września 2011 roku członek delegacji polskiego giganta zbrojeniowego biorący udział w rozmowach w Kolumbii został napadnięty. Skradziono mu laptopa z istotnymi dla bezpieczeństwa RP informacjami. Sprawa została zamieciona pod dywan – ustaliła „Gazeta Polska”. Dawna grupa Bumar (obecnie Polski Holding Obronny) przez wiele lat była istotnym elementem bezpieczeństwa RP. Zrzeszając kilkadziesiąt spółek z sektora zbrojeniowego, odpowiadała za produkcję sprzętu i broni dla polskiej armii (dziś taką rolę pełni Polska Grupa Zbrojeniowa). Za rządów PO-PSL Bumar mógł podpisać kilka intratnych kontraktów zbrojeniowych m.in. w Kolumbii, Brazylii, Peru i Kamerunie. Do zawarcia tych umów jednak nie doszło. Jedyny podpisany kontrakt eksportowy – na sprzedaż wozów zabezpieczenia technicznego do Indii – do dziś nie został zrealizowany, a od pięciu lat prześwietla go prokuratura. Ze śledztwa „GP” wynika, że działania państwowego giganta zbrojeniowego nie tylko były
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze