23 maja 2018

To nie jest bezpieczna zmiana w języku polskim! Jak dowiedzieliśmy się z wywiadu z prostytutką na portalu Onet.pl, w apartamencie Stanisława Gawłowskiego funkcjonował nie żaden burdel, nie była to też agencja towarzyska, lecz „domówka”. No i co teraz pomyślą nasze dzieci, jeśli mówiliśmy im, że w młodości chodziliśmy na domówki? A w jakim świetle stawia to samego mecenasa Giertycha? „Fakt” przecież opisywał jakiś czas temu, „kto pojawił się na domówce u byłego lidera LPR” (hucznej i z wizytą policji). Zaznaczmy: na domówce, a nie w agencji towarzyskiej!


Agata Passent postanowiła pożartować sobie z zakazu handlu w niedziele. Tyle że natura ciągnie wilka do lasu, a Passent jeszcze bardziej niż PiS-em gardzi nieestetycznymi współobywatelami i miejscami, w których bywają. No i napisało jej się tak: „Żabki to sieć małych sklepików, z tandetnym asortymentem sztucznych pączków, twardych jak kamień bułek, napojów składających się z całej tablicy Mendelejewa, okularów słonecznych, które kruszą się łatwiej niż opłatek. W Żabkach często nawala system (kasa), czystość, wybór gazet”. Nienormalny chyba jakiś jestem, bo wydaje mi się, iż w Żabce, do której chodzę często tuż przed jej zamknięciem, zawsze trwa zmywanie podłogi i staram się możliwie obejść miejsca już czyste, by nie dokładać koleżankom i kolegom roboty. Kasie, owszem, zdarzyło się popsuć, natomiast nigdy nie kupiłem tam twardej bułki. Pączki są smaczne, jak to pączki, i nie wiem, co miałoby być w nich sztucznego. W szafce z prasą bywają i „Gazeta Polska”, i „Polityka”. Napoje, które preferuję, nie robią wrażenia rozcieńczonych, czasem nawet wesoły śpiew u mieszkańców Jeżyc powodują. Szczerze mówiąc, okularów słonecznych w Żabce nigdy nie zauważyłem, a Państwo? Jakoś tak przyszedł mi do głowy wiersz Gałczyńskiego „Komuniści z Rotondy”, który tak opisywał zmierzch życia dawnych obrońców proletariatu: „Pod starość pełną dolarów zostaną ministrami, pić będą słodki kefir, a żuć...
[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: