Andrzej Wielki i jego partia prezydencka. Pustosłowie zamiast likwidacji postkomunizmu

Kraj [Andrzej Duda, konstytucja, system kanclerski]

Prezydent Andrzej Duda porzucił program wielkiej zmiany w Polsce, utrudniając zmiany w wojsku, opóźniając reformę sądów i uniemożliwiając przełom w polityce symbolicznej, czyli degradację Jaruzelskiego i Kiszczaka. Mimo to chciałby zostać uznany za męża stanu i wielkiego polityka, więc znalazł sobie drogę na skróty – planuje zostać ojcem nowej Konstytucji. Wychodzi karykaturalnie, bo wielkość buduje się czynem, a nie pustosłowiem. „Polacy chcą niepodległości, lecz pragnęliby, aby ta niepodległość kosztowała dwa grosze i dwie krople krwi – a niepodległość jest dobrem nie tylko cennym, ale i bardzo kosztownym” – te słowa Marszałka Piłsudskiego warto zadedykować prezydentowi Andrzejowi Dudzie.Wyjątkowo głupio zmarnowana szansa Jako najmłodszy prezydent w Europie Duda miał szanse zostać mężem stanu. Gdyby do charyzmy dorzucił skromność i chęć uczenia się, a do umiejętności prowadzenia gry – niezłomność w kwestii polskiej racji stanu, czyli demontażu
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze