Roztargnienie sędzi Gersdorf

Felieton [Lubię dinozaury]

Pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf ciężko przeżyła wybór nowego przewodniczącego Krajowej Rady Sądownictwa, sędziego Leszka Mazura. Do tego stopnia, że tuż po głosowaniu uznała za stosowne opuścić posiedzenie Rady. Jak stwierdziła: „Chciałam zostawić tę Radę samą sobie”. Możemy więc się zastanowić, odnosząc się do wcześniejszych dokonań zarówno pani prezes, jak i jej przyjaciół ze środowiska sędziowskiego, skąd ten pospiech i emocje. Pierwsza przyczyna, jaka nasuwa się na myśl, to po prostu roztargnienie. Może więc Pani prezes przypomniało się, że zostawiła kuchenkę na gazie? Jednak chyba nie o roztargnienie chodzi. Sama Pani prezes tłumaczy się, że jej wyjście należy traktować jako formę obrony sędziowskiej niezależności i etosu. Biografia Pani prezes oraz jej kolegów też pozwala nam zrozumieć, co kryje się pod tymi słowami. Być może więc bała się, że spóźni się na spotkanie z politykami PO, z którymi podzieli się planami uchwał albo orzeczeń? Może
     
53%
pozostało do przeczytania: 47%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze