Kiedy wybuchnie wojna

Felieton [Widziane ze śmietnika historii]

Od zamachu w Smoleńsku i ukraińskiego Majdanu jesteśmy nieustannie straszeni wojną. Ostatnio prawie codziennie dowiaduję się, że wybuchnie już jutro. Dotychczas jako jeden z nielicznych uważałem, że żadnej wojny nie będzie, ponieważ nie są spełnione jej warunki. Wojna musi się opłacać. USA, wbrew propagandzie agentury, wojna z Rosją się nie kalkuluje, gdyż skorzystałyby na niej najbardziej Chiny. Dlatego wybrano wariant powstrzymywania ekspansji, a nie zniszczenia, co można byłoby łatwo osiągnąć nawet tylko prawdziwymi sankcjami. Rosja jest zbyt słaba i wie, że zostałaby zdmuchnięta. Dlatego wybrała wariant straszenia, niezwykle skuteczny wobec tchórzy i zaostrzania konfliktów, jednak bez przekraczania czerwonej wojennej linii. Stąd te rozmaite nowe ataki i groźby bez pokrycia, dzięki którym dziennikarze i politycy mogą się bać i straszyć swoich zwolenników. Jest jednak sytuacja, w której ograniczony atak może przynieść Rosji zwycięstwo. Warunkiem jest ukształtowanie
     
58%
pozostało do przeczytania: 42%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze