Jak za komuny

Książka [Pseudohistoria - Marcin Wolski odradza]

Trudno o gorszy moment, w którym ukazuje się ta książka. Teoretycznie Piotr Zychowicz i jego „Skazy na pancerzach” kwalifikują się pod ustawę IPN-owską, zarzucają bowiem ludobójstwo nie tylko pojedynczym Żołnierzom Wyklętym, ale również strukturom Państwa Podziemnego. Oczywiście Zychowicz się wybroni. To, co poprzepisywał z prac innych historyków, jest prawdopodobnie prawdą, jednak skoncentrowanie się wyłącznie na „polskich zbrodniach” podziemia niepodległościowego daje wynik, którego nie powstydziliby się najlepsi propagandyści wczesnego PRL-u. To o „Łupaszce” wrzeszczał z mównicy sejmowej Władysław Gomułka, to nad „Ogniem” znęcał się Wiesław Machejek, a majora Żubryda ośmieszał Jan Gerhard w „Łunach w Bieszczadach”. Autor działa, jak sam twierdzi, w imię prawdy historycznej, ale przecież nie jest historykiem, lecz publicystą. A chcąc szukać prawdy, winien samodzielnie prowadzić badania i publikować wyniki w naukowych czasopismach, a nie szukać rozgłosu i wielkiego
     
54%
pozostało do przeczytania: 46%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze