Szmer dla wybrednych. Najpiękniejszy spacer świata

Podróże [Argentyna]

Idący przed kapitanem wyprawy indiański chłopiec trzyma go za rękę. Jest podniecony. Chce iść szybciej, chce coś pokazać. Ale biali przybysze nie są w stanie. Co pewien czas zatem przystają i czekają na resztę. Co rusz ktoś ogląda się za siebie, bo oto usłyszał jakiś syk. Wszyscy patrzą uważnie pod nogi. Nikt nie chce nastąpić na schowanego pod konarem bądź kamieniem węża czy jadowitego pająka. Aż wreszcie coś się zmienia. Muzykę lasu zagłusza nowy odgłos. Wielki, wprowadzający w zakłopotanie szum. Nadal jednak nic nie widać. Dżungla skutecznie broni dostępu do swego skarbca. Gdyby nie odgłosy, nikt by się nie domyślał, że oto za chwilę ma nastąpić jakaś zmiana pejzażu. Że ta dżungla ma mieć w ogóle jakikolwiek koniec. To już nie jest szum. To huk. Tak donośny, że nie słychać nic innego. Kapitan Álvar Núñez Cabeza de Vaca ma ten zaszczyt, że idąc na przedzie, tuż za młodocianym przewodnikiem, pierwszy przedziera się przez ostatnie zarośla. Gdy wchodzi na pobliską
     
26%
pozostało do przeczytania: 74%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze