Zamykali do więzień, bo byli dobrymi ludźmi. Tysiące Wallenrodów w sądach stanu wojennego

Dodano: 06/02/2018 - Nr 6 z 7 lutego 2018

Kraj [Sąd Najwyższy, rozliczenie z komunizmem]

Większość sędziów wydających wyroki w sprawach karnych w stanie wojennym nie zrezygnowała z pracy dlatego, że chciała „maksymalnie możliwie stępić ostrze represji stanu wojennego”. I bała się, że jeśli odejdą, to zastąpią ich ludzie „bardziej podatni na oczekiwania ówczesnej władzy”. Takie kuriozalne słowa padły w oświadczeniu sędziego Sądu Najwyższego Andrzeja Siuchnińskiego, gdy przypomniano mu, jak wsadzał ludzi do więzienia za działalność opozycyjną. Zapewne w sędzim Siuchnińskim, gdy pisał swoje oświadczenie, walczyły dwa dążenia. Pierwszym było usprawiedliwienie własnej postawy, drugim – zachowanie solidarności z resztą „nadzwyczajnej kasty”, w tym kolegami z Sądu Najwyższego. Gdyby Siuchniński ograniczył się do stwierdzenia, że wydawał łagodniejsze wyroki niż inni sędziowie, niektórzy być może by mu uwierzyli. Ale wtedy mogłoby wyjść na to, że zmiany proponowane przez PiS są jednak uzasadnione, skoro inni byli gorsi. I zapewne dlatego Siuchniński ogłosił, że
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze