Zbigniew Ziobro w obronie wolności mediów

Podczas debaty w Parlamencie Europejskim dotyczącej m.in. ustawy medialnej na Węgrzech głos zabrał poseł Zbigniew Ziobro. Podkreślił, że wolność słowa jest wielką wartością. – Wiemy o tym wszyscy, dlatego należy ją poddać poważnej debacie. Ale niestety, wydaje się, że ta dzisiejsza debata do takich zaliczana być nie może – powiedział.

Zaznaczył, że w Europie można wskazać wiele krajów, w których dochodzi do naruszenia wolności słowa – wystarczy odwołać się do doświadczenia Polski, gdzie rządząca partia ma niemal monopol na władzę. – Masowo wyrzucani są z pracy dziennikarze tylko dlatego, że mają poglądy konserwatywne i prawicowe. Likwidowane są programy o charakterze konserwatywnym, prawicowym, jak choćby program „Warto rozmawiać” redaktora Pospieszalskiego czy „Misja Specjalna” redaktor Gargas – mówił poseł. – Gdzie panowie i państwo są wtedy, gdy w Polsce dochodzi do naruszeń? O tym rozmawiajmy, gdzie już do nich doszło – podkreślił.

Wypowiedź wywołała spór na forum PE. Europoseł Jörg Leichtfried (przewodniczący Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów) zapytał: – O jakie kraje dokładnie chodzi i co można z tym zrobić, jak pan myśli?

– Zwracam uwagę, że problem wolności mediów jest problemem fundamentalnym. Jeżeli mamy się nad nim pochylić, powinniśmy się oderwać od sympatii politycznych, niezależnie od tego, czy jesteśmy ludźmi o poglądach socjalistycznych czy konserwatywnych, prawicowych – odpowiedział Zbigniew Ziobro. – Jeśli są usuwani z mediów dziennikarze tylko dlatego, że mają poglądy lewicowe albo tylko dlatego, że mają poglądy konserwatywne, powinniśmy protestować – podkreślił.

Poseł dodał, że chodzi o standardy, o rzeczywistą troskę o wolność mediów, a nie o polityczne rozgrywki. – Protestujemy wobec takich sytuacji wszędzie, gdzie mają miejsce, także w Polsce – zaznaczył.

Po przejęciu mediów publicznych przez SLD kolejni prawicowi publicyści tracili swoje programy. Warto zwrócić uwagę na...
[pozostało do przeczytania 42% tekstu]
Dostęp do artykułów: