Ratowanie systemu euro

W związku z tym kanclerz Merkel, zadowolona z przyjęcia tych i innych postulatów rządu Niemiec, wyraziła gotowość „kompromisu” w kwestii powiększenia funduszu miliardowych pożyczek dla państw zagrożonych bankructwem.

Bezwarunkowemu powiększeniu tego funduszu, utworzonego w maju ub.r. po krachu gospodarki Grecji, sprzeciwiają się nie tylko Niemcy. Berlin, wspierany przez Paryż i inne stolice, chce bowiem „kompleksowego rozwiązania antykryzysowego dla Europy” – dużych cięć wydatków, innych rygorów oraz systematycznej kontroli finansów państw.

Niektóre warunki finansowej pomocy dla bankrutujących europaństw i ich banków nie zostały jeszcze uchwalone. Chodzi m.in. o konstytucyjne limity dozwolonego długu państwa, podwyższenie wieku emerytalnego i „harmonizację”, czyli ujednolicenie podatków od przedsiębiorstw oraz systemów socjalnych we wszystkich krajach euro.

Na to nie chcą się wyrazić zgody Irlandczycy, Włosi czy Słowacy. Grecy i Włosi próbują natomiast nie dopuścić do wprowadzenia większych rygorów budżetowych. Z kolei np. Belgowie nie godzą się na rezygnację z regularnej indeksacji płac w sektorze publicznym i emerytur, a Austriacy na podwyższenie wieku emerytalnego do postulowanego przez Berlin i Madryt poziomu 67 lat.

Do końca marca!

Wydaje się więc, że Niemcom i Francuzom nie uda się przeforsować wszystkich ich postulatów. Wskazują na to pierwsze po brukselskich obradach opinie niemieckich korespondentów, że „planów dalej idących” Angela Merkel i jej ministrowie nie mogli przeforsować.

Być może Berlin ustąpi w kwestii np. obowiązku rezygnacji z ww. „indeksacji” płac czy z zapisania dozwolonego limitu długu w konstytucji Grecji i innych krajów, bo i tak te prawne „hamulce” długu miałyby w finansowej praktyce tych państw znaczenie znikome. A euroobowiązek podwyższenia wieku emerytalnego być może zostanie zastąpiony deklaracjami o jego „indywidualnym dostosowaniu” do stanu...
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: