„Jednak jesteście szaleni!” Gdy warto się wysilić

Dodano: 24/10/2017 - Nr 43 z 25 października 2017

Podróże [Himalaje]

Są takie chwile, gdy spoglądasz w swoje życie i stwierdzasz, że „to było naprawdę dobre”. Nawet gdy wtedy kląłeś pod nosem, że zaraz pewnie umrzesz z wyczerpania. „Owszem, takie były założenia wyprawy. Miało być ciężko. Miało być trudno. Ale nie aż tak!” – myśli przewijają się przez głowę. Z czasem nawet i one ustaną. Na pewnej wysokości po prostu i z logicznym myśleniem pojawiają się kłopoty. Wszystko przez brak tlenu... Wybraliśmy się we dwóch w Himalaje. Tata i ja. On – taternik. Ja – nieopierzony synalek. Ten od logistyki i map. Dziś nie wiem, który z nas miał trudniejsze zadanie. On z rozbijaniem namiotu na zamarzniętym lodowcu przy trzaskającym mrozie czy może ja, analizujący posplatane izohipsy na fatalnej nepalskiej mapie. Kartograf nawet nie zarejestrował, że szlak idzie po drugiej stronie narysowanej niedbale rzeki… Był koniec lutego. Mieliśmy iść po śladach poprzedników. Dopiero po kilku tygodniach błąkania się i zejściu w doliny dowiemy się, że poprzednicy
     
22%
pozostało do przeczytania: 78%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze