Cordillera Huayhuash, czyli najpiękniejsze góry kontynentu. „Kordyliera Śmierci”

– Idzie deszcz… – cedzi przez zęby Joaquín. Robi to na tyle leniwie, że ledwie słyszę, co mówi.
– Mówisz o tych nadciągających chmurach?
– Tak. Pora deszczowa. Zacznie się lada dzień. Jeśli chcesz iść w góry, dziś jest ostatni dzwonek – mamrocze, nie patrząc mi w oczy. – Zresztą, prędzej czy później i tak cię dorwie.



Na całe szczęście to tylko deszcz. Od tego się jeszcze nie umiera. Gorzej z ludźmi. Ci potrafią wyrządzić krzywdę. Wiedzą coś o tym te góry. To Cordillera Huayhuash. Przez lata nazywana „Kordylierą Śmierci”.

Był sierpień 2002 r. Nad szczytem Sarapo pojawiły się pierwsze oznaki porannego brzasku. Łagodny wiatr budził przybój na jeziorze Sarapococha. Sielską atmosferę górskiego poranka burzył jedynie jakiś ciemny przedmiot. Ustawicznie rozbijały się o niego kolejne fale, wypychając go w kierunku brzegu. Zaciekawiona para pasterzy podeszła bliżej. W ten sposób stali się odkrywcami strasznej tajemnicy. Znaleźli martwe ciało.

Należało do amerykańskiego turysty, który z przyjaciółką postanowił zrobić ośmiodniowy trekking po Huayhuash. Zamordowano oboje. Zapewne w celach rabunkowych. Ciało dziewczyny znaleziono w pobliżu lodowca Yantauri, którego jęzor również wpada do Lago Sarapococha. Sprawcy do dziś nie zostali ujęci. Kim mogli być? Wszystko wskazuje na to, że to ta sama grupa, która już wcześniej zabiła w Huayhuash kilkanaście osób. Rok 2002 nie był bowiem pierwszym, w którym znaleziono tutaj trupa. Co gorsza, nie był również ostatnim… Dwa lata później rabusie zasztyletowali kolejną dwójkę turystów. Również obcokrajowców samotnie eksplorujących góry. Jak świadczą policyjne kroniki, mnóstwo osób zostało w tym czasie ograbionych. Sława przepięknej Cordillera Huayhuash zyskiwała coraz ciemniejszy odcień.

Joaquín miał racje. Leje już od kilku dni. Za późno, żeby się cofać. Jesteśmy w samym środku Huayhuash. Raz na jakiś czas natykamy się na niewielkie wioseczki. Kilka rodzin...
[pozostało do przeczytania 54% tekstu]
Dostęp do artykułów: