Panu, ten cmentarz jest wesoły! W cieniu wampira

Dodano: 01/08/2017 - Nr 31 z 2 sierpnia 2017

PODRÓŻE [RUMUNIA]

W Rumunii, kraju hospodara wołoskiego Drakuli, od Karpat po Morze Czarne turysta nie znajdzie luksusów, ale spotka za to uśmiechniętych i gościnnych mieszkańców. Po przekroczeniu granicy węgiersko-rumuńskiej samochód zwalnia do 40 km/h. Nawet łazik księżycowy nie podołałby takiemu wyzwaniu. Całych dróg asfaltowych prawie nie ma albo są w ciągłej budowie. Jeżeli turysta już wjedzie na „czarny tor”, momentalnie zaczyna czuć się niczym w grze komputerowej. Zasad nie ma. Zdarza się, że 20 metrów przed kierowcą wyrasta samochód jadący z naprzeciwka, pędzący powyżej 120 km/h. Na zakręcie, pod górkę, przecinając dwie linie ciągłe. Do kolizji nie dochodzi, ale masz wrażenie, że minęliście się na grubość kartki papieru. To pierwsze przygody zmotoryzowanych podróżników w kraju byłego komunistycznego dyktatora Nicolae Ceaușescu. Drugie, co się rzuca w oczy na rumuńskich drogach, to hordy bezpańskich psów. Chude, niedożywione, przemierzają kilometry bez celu, niczym żywe
     
21%
pozostało do przeczytania: 79%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze