Reżyseria protestów. Dwie próby przewrotu

KRAJ [PUCZ, POSTKOMUNIZM, OLIGARCHIA]

Lato 2010 r., Warszawa. Krakowskie Przedmieście. Pod Krzyżem Pamięci stoją modlący się za ofiary katastrofy smoleńskiej. Spokojnych ludzi atakują zwolennicy Platformy Obywatelskiej, niektórzy z nich są pijani. Słychać krzyki, przekleństwa i wyzwiska. W tłumie z zadowoloną miną przechadza się Helena Łuczywo, do niedawna zastępca redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej”. Towarzyszy jej uśmiechnięty Seweryn Blumsztajn z „GW”, który mówi o „wspaniałym społeczeństwie”. „Nie ma powodu, żeby demokratycznie wybrana władza negocjowała z grupą uzurpatorów. Nie można też rozmawiać z ludźmi, którzy znieważają przywódców demokratycznego państwa” – to nie są słowa żadnego konserwatywnego publicysty ani też polityka prawicy. Napisał je siedem lat temu, 12 sierpnia 2010 r., na łamach „Gazety Wyborczej” Seweryn Blumsztajn.Motłoch, czyli zwolennicy prawicy Na ostatnich demonstracjach można było zobaczyć tych samych ludzi, którzy siedem lat temu atakowali obrońców krzyża
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze