Rosyjska wojna informacyjno-propagandowa (5)

Pod koniec 2014 r. grupa rosyjskich hakerów Shaltai Boltai udostępniła w Internecie maile wymienione między Aleksandrem Duginem, ideologiem Władimira Putina, a jego towarzyszami.

Maile zawierały m.in. listę ludzi z różnych krajów, na których wsparcie w zakresie szerzenia rosyjskich wpływów liczy Dugin. Vasile Ernu i Bogdan Stanciu to dwa nazwiska na tej liście z sekcji „Rumunia”.
 
Moskwa jest za, a nawet przeciw
Ernu jest „człowiekiem lewicy” dumnym z tego, że urodził się w ZSRR. Nie kryje swych kontaktów ze skrajnie lewicowymi prorosyjskimi grupami z Mołdawii i Ukrainy, a także z rosyjskimi bojówkarzami w Donbasie. Jest koordynatorem neobolszewickiej strony internetowej Criticatac – rumuńskojęzycznej „koleżanki” Krytyki Politycznej. Bogdan Stanciu jest byłym działaczem Nowej Prawicy, obecnie prezesem Pro-Vita i ważnym, choć nieformalnym, liderem Koalicji na rzecz Rodziny. Pisze teksty na proputinowskiej stronie internetowej Active News. Nazwiska jej redaktorów także widnieją na liście Dugina.
Koalicja na rzecz Rodziny lansowała inicjatywę referendum, którego celem miało być doprecyzowanie w Konstytucji Rumunii definicji rodziny jako związku między mężczyzną a kobietą. Sam Stanciu nie miał ani wystarczającej zdolności organizacyjnej, ani wiarygodności, aby zebrać wymaganą liczbę podpisów. Przekonał jednak do tego innych. Rzeczywistą pracę wykonały kościoły, zwłaszcza Rumuńska Cerkiew Prawosławna. Zebrano 3 mln. podpisów. Ogromna większość ludzi biorących udział w tej operacji nie miała pojęcia, kim jest Bogdan Stanciu, ani że jego nazwisko jest na liście Dugina. Jednak to Stanciu reprezentuje Koalicję w kontaktach z rumuńskimi instytucjami państwowymi i to on mówi w jej imieniu na arenie międzynarodowej.
W skład Koalicji wchodzi wiele grup chrześcijańskich, stowarzyszeń rodziców i organizacji pozarządowych chcących chronić normalną rodzinę. Stanciu pozostaje w cieniu z oczywistych powodów:...
[pozostało do przeczytania 65% tekstu]
Dostęp do artykułów: