Zdarta płyta towarzysza Fransa

Felieton [Widziane z Brukseli]

W Brukseli wakacje – rzecz święta. Nawet dla agnostyków, ateistów i osobistych nieprzyjaciół Pana Boga, właśnie tak – rzecz święta. Nieformalna stolica Unii zamiera od połowy lipca do trzeciej dekady sierpnia. Stare centrum miasta, pieczołowicie wyburzone przez władze w Brukseli w latach 70. (niczym Ceaușescu burzący stary Bukareszt), aby zrobić miejsce na nowoczesne budynki Komisji Europejskiej i europarlamentu – jest latem kompletnie opustoszałe. Tylko wiatr hula i diabeł (sic!) mówi dobranoc. W tych właśnie ciężkich okolicznościach, gdy antyeuropejskie, wsteczne, prawicowe siły polskiego ciemnogrodu znów podniosły rękę na przyjaciół czy rękodajnych UE – tylko Franio stanął na wysokości zadania. Zwaliste cielsko Frania, spoconego jak zwykle grubasa, pojawiło się na konferencji
29%
pozostało do przeczytania: 71%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.gazetapolska.pl

W tym numerze