Łańcuch światła

Poszłem pod Sejm i Senat. Żeby protestować ze świecą. Świecy oryginalnej akurat nie mam, ale jedna posłanka z PO mi pokazała, że można sobie na ajfonie wrzucić takiego skrina z ruchomą świecą. To wrzuciłem. Ogólnie z kolegami robimy liberum veto razy trzy, żeby nam nie odebrali sądów, które są nasze. – Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie, a nie po stronie Prawa i Sprawiedliwości – mówiła moja babka. To ona zostawiła granaty po dziadku z urzędu, który to walczył z bandami.


Te granaty to symbol naszego pokojowego podejścia. Sam Wałęsa nas zachęca do takiego działania. A notabene teraz żeśmy dopiero zrozumieli, co to za afera była z tym synem Wałęsy, który kradł świece w sklepie. Pojęliśmy, jaki był cel – świece były na demonstrację w obronie sądów. Jeśli już chodzi o kradzież w sklepach, to przecież niedawno mieliśmy do czynienia z całymi jej falami. Kradli sędziowie i ich małżonkowie. Jeden to nawet zajumał pamięci przenośne. Tak był dbały o interes sprawiedliwości, że te pamięci zabierał, żeby nikt niczego nie zapomniał dzięki owym pamięciom. To jeszcze tabloidy się go czepiały. A te pisiory chcą reformować. Po co? Nie lepiej, jak sędziowie wybierali się sami? Co to komu przeszkadza? Jeden sędzia zna drugiego, to się nawzajem wybiorą i dzięki temu są fachowcy, a nie że będą spełniać czyjeś widzimisię. Ja to bym dalej poszedł. Na ten przykład niech piłkarzy do kadry piłkarskiej powołuje nie trener, tylko niech się też wybierają sami. Przecież się najlepiej znają, jeden z drugim. Miss Polonia i Miss Polski też się niech między sobą dziewczyny wybiorą – co to, jedna nie widzi, czy druga ma nogi krzywe czy proste? Widzi, od razu wytknie wady.


Trzymam świcę, bo jestem brakujące ogniwo w łańcuchu światła. Łańcuch, jak wiadomo, to symbol sędziego i symbol wolności, o którą walczę.



 
[pozostało do przeczytania -3% tekstu]
Dostęp do artykułów: