Gra według niewidocznych reguł

Reguły bywają łamane albo twórczo znienacka zmieniane. Gry ewoluują. Przyczynia się do tego postęp technologiczny.

Dla wielu ludzi życie społeczne to trudne wyzwanie. O jakości naszego życia przesądza kształt społecznych instytucji. Od nich zależą proporcje między dawkami upokorzeń i cierpień, jakie pewnie zdarzają się każdemu, a okresami radości i szczęścia, jakie są nam dane.
Ale społeczeństwo to także gra. Kto lepiej odczytuje jej reguły, ten osiąga więcej. Patrzenie na społeczeństwo jako na grę może wydać się niezgodne z wartościami nakazującymi odpowiedzialne podejście do życia – swojego, osób bliskich i dalszych. Jednak odwracanie uwagi od umownej, właśnie typowej dla gier natury pewnych fragmentów życia, obrażanie się na rzeczywistość (choć błądzenie to rzecz ludzka) rzadko przekładają się na sukcesy. Przyznajmy szczerze: życie społeczne jest także grą. I basta! W grach ludzie konkurują ze sobą. W szachy, w siatkówkę, na bieżni, na konkursie matematycznym, przyrodniczym, w teleturniejach telewizyjnych. Konkurują też w biznesie (o zysk albo udział firmy w rynku), w polityce (o zdobycie władzy), wreszcie na wojnie (strach pisać).

Gry w enklawach sportu
Pierwszą grupę gier (sportowe i intelektualne) od grupy drugiej (gospodarka, polityka i wojna) różni nie tylko to, że stawka jest inna. W końcu dla kogoś wygranie zawodów sportowych może być kwestią rangi zgoła egzystencjalnej. Siadając przy szachownicy lub wchodząc na boisko do siatkówki znamy wszystkie obowiązujące reguły gry. I podczas gry nie ulegają one zmianie. Gry te toczą się w ramach swoistych enklaw – na planszach i boiskach – w warunkach wyizolowanych, kontrolowanych. Dzięki temu reguły gry są stabilne.

Gry w realu
Gospodarka, polityka i wojna nie toczą się w wyodrębnionych enklawach; dzieją się w realu. Choć tutaj ludzie też umawiają się na pewne reguły (zasady uczciwej konkurencji, ordynacje...
[pozostało do przeczytania 64% tekstu]
Dostęp do artykułów: