Ponad podziałami - 30-tysięczny marsz, którego nie było

Dodano: 15/11/2011

Około 15.00 na pl. Konstytucji zaczyna się chaos. Część uczestników, stojąca naprzeciw kordonu policji, jest przekonana, że marsz pójdzie ul. Marszałkowską. Tymczasem organizatorzy ukształtowali czoło pochodu po przeciwnej stronie placu, na wysokości przystanku Metro Politechnika. Młodzi patrioci, niedoinformowani, którzy pozostali na placu, zaczynają być spychani przez zwarty kordon policji. Z grupą ONR Wielkopolska czekam na środku placu, aż sprawa się wyjaśni. Jesteśmy zdezorientowani. Nie wiemy, w którą stronę iść. Nagle czuję charakterystyczny zapach gazu. Widzę, jak wjeżdżają armatki wodne i rozpędzają osoby stojące naprzeciw kordonu policji. W moim kierunku biegną załzawieni ludzie. Wielu z nich to osoby starsze. Prowokacja policji powoduje, że niektórym kibicom puszczają nerwy. – Ja też tam byłam. Stałam spokojnie. Nagle podbiegł do mnie policjant i zaczął mnie spryskiwać gazem – opowiadała mi później Ola, znajoma z Poznania. Wraz z poznańskim ONR-em dołączam do czoła pochodu
     
23%
pozostało do przeczytania: 77%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze