Felieton

Bettina Röhl
Tym razem srogie nożyczki Standard and Poor’s nie oszczędziły ratingu cieszącej się do tej pory dobrą opinią Francji. Na nic zdały się starania i zaklęcia prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego. Ubiegający się o drugą kadencję w Pałacu Elizejskim Sarkozy od miesięcy wmawia Francuzom, że to jemu zawdzięczają ocalenie przed upadkiem francuskiej potęgi finansowo-gospodarczej. Sarkozy szedł ramię w ramię z kanclerz Angelą Merkel od samego początku kryzysu w UE. Byli sobie równi i wspólnie zamierzali uratować euro. Dziś po niemiecko-francuskim tandemie nie ma śladu. Już wiadomo, że Francja nie ucieknie przed płaceniem wyższych odsetek od kredytów zaciągniętych na światowych rynkach. Francuzi przestali być gwarantem stabilności unijnej gospodarki, ostatecznie tracąc pozycję potęgi finansowej UE...
Antoni Łepkowski
Mimo że jej sympatia do prezesa Kaczyńskiego, a zwłaszcza zbieżność poglądów z liderem niepodległościowej opozycji jest wszystkim doskonale znana, celebryci salonowych mediów wciąż goszczą panią profesor w swoich programach. Obok siły niewątpliwego autorytetu prof. Staniszkis, obezwładniający dla szturmanów i szturmanek frontu ideologicznego jest – jak mi się zdaje – język, jakim wypowiada się wybitna humanistka. Jego hermetyczność i bogactwo właściwe intelektualistom tego formatu, co Jadwiga Staniszkis, sprawia, iż dziennikarscy rozmówcy nie tylko nie znajdują żadnej kontrargumentacji, ale zapewne podświadomie włącza się u nich syndrom niedokształciucha. Skoro niczego nie pojmuję z tego, co mówi rozmówca, to zapewne mówi on mądrze. W przypadku pani profesor i jej rozmówców prostacki...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Również w tym roku ogłoszono kolejnych laureatów. Zostały nimi cztery osoby. Pierwszą z nich jest psycholog Joanna Puzyna-Krupska z Warszawy, matka siedmiorga dzieci. Jest wdową po śp. ministrze Januszu Krupskim, który zginał w tragedii smoleńskiej. Jeszcze jako studentka była animatorką Ruchu Wiara Światło, w ramach którego zakładała w Lublinie wspólnoty składające się z osób niepełnosprawnych intelektualnie, ich rodziców oraz młodych wolontariuszy. W ostatnim czasie stała się liderem ruchu rodzin wielodzietnych. Jako prezes Związku Dużych Rodzin Trzy Plus, który współzakładała, upomina się o prawa rodzin, a szczególnie matek, które obecny system pozbawia środków do utrzymania. Jest też ekspertem episkopatu do spraw rodziny i jego delegatem do rządowo-kościelnego zespołu roboczego do...
Wojciech Wencel
Powyższy akapit to fragment wywodu Łukasza Warzechy, który ośmieliłem się ozdobić didaskaliami ze słynnego wiersza Stanisława Barańczaka „Określona epoka”. Robię to nie dlatego, by insynuować, że w okresie PRL-u publicysta „Faktu” zachowałby się niegodnie, lecz po to, by uświadomić mu, jak jego zachowawcza strategia jest odbierana przez ludzi, dla których III RP to państwo opresyjne. Oczywiście, nikt z nas nie uchyla się od płacenia podatków, ale przecież nie o to chodzi. Respektując elementarne zasady porządku społecznego, odrzucamy w całości „okrągłostołowy” układ i jego kolejne mutacje. W oczekiwaniu na przełom polityczny, na który nie mamy decydującego wpływu (to raczej kwestia skuteczności niepodległościowych polityków, czynników ekonomicznych itd.), budujemy drugi obieg kultury....
Rafał Ziemkiewicz
Ale skoro już wspomniałem, zwróćmy uwagę na dwa rozdzierające głupactwa, oba zresztą niebędące własnością „Wprostu”, ale obiegowe w antyprawicowych filipikach. Pierwsza to sugestia, że dziennikarze opozycyjni są przeciwko Tuskowi i jego ferajnie ze względów koniunkturalnych. Żeby podlizać się prezesowi PiS. Bo, jak z tego wynika, to nie Tusk dzieli dzisiaj w Polsce kasę, stołki i apanaże, lecz całkowicie odsunięty od wpływu na państwo PiS, i nie w dziesiątkach nomenklaturowych banków, dojących Polaków milionami, jest prawdziwa kasa, lecz w tępionych przez władzę SKOK-ach. Cóż można na takie odkrycia odpowiedzieć? Może przypomnieć, że podczas gdy Tomasz Lis za bezwstydne podlizywanie się Tuskowi i urządzanie seansów nienawiści przeciwko opozycji wywalił sobie pod Warszawą willę jak pałac,...
Ryszard Czarnecki
Ewie Kopacz – za zostawienie bubla w postaci ustawy refundacyjnej, a następnie odgrywanie Poncjusza Piłata i publiczne umywanie rąk, jakby to zrobiły krasnoludki i sierotka Marysia. Ponadto obecna marszałek wygrała konkurs na najbardziej rozhisteryzowanych polityków w Polsce Cezaremu Grabarczykowi – za  unaocznienie wszystkim, że III RP bardzo przypomina PRL, także pod tym względem, że i tu, i tam jak coś spaprzesz, to dostajesz kopa w górę. Oczywiście, pod warunkiem że byłeś w nomenklaturze partyjnej. Jednak PRL była pod tym względem bardziej humanitarna i zsyłała nie do Prezydium Sejmu, lecz do ciepłych krajów na ambasadora. A tak, nasz laureat bawi się teraz laską marszałkowską. Jerzemu Millerowi – za pseudoraport w sprawie tragedii smoleńskiej, będący mocno kulawą...
Piotr Lisiewicz
Genialna historia. Przed pielgrzymką kibiców na Jasną Górę do jej organizatorów zgłosiła się niemiecka telewizja, co lekko ich zaniepokoiło. Czemu polska pielgrzymka nagle miałaby być ciekawym tematem dla niemieckich widzów? Zmontują z tego propagandówkę, że polski Kościół popiera chuliganów? Tymczasem niemiecka ekipa okazała się być nie tyle życzliwa, ile wręcz entuzjastycznie nastawiona do polskiego kibola. Cud? Cóż, w końcu to Jasna Góra. Sprawa wyjaśniła się jednak także na gruncie racjonalnym. Otóż przed Euro 2012 zaroiło się w Niemczech od sensacyjnych newsów o polskich bandytach stadionowych. Leniwi niemieccy korespondenci przepisali je z tak wiarygodnych źródeł jak „GW”, Onet czy wypowiedzi Tuska. Nawet najbardziej zindoktrynowany polski czytelnik łapie, że opisywany tam horror to...
Marcin Wolski
A jednak nic to rządowi nie szkodzi – nie pada, nie przegrywa wyborów, nie traci znacząco w sondażach... Wydaje się być niezatapialny jak „Titanic” i odporny na ciosy jak Rasputin. Na pocieszenie pragnę przypomnieć, że obydwie te jednostki jednak się nie uchowały... Pod pewnym względem Polacy i ich rząd są jak niedobrane małżeństwo, zawarte z rozsądku. Nie powinno trwać, ale trwa, nie wiadomo właściwie dlaczego, z przyzwyczajenia, ze strachu przed nieznanym...? Analogia pozwala żywić nadzieję, że rozpadnie się, jak to w życiu bywa, pod jakimś drobnym, pozornie nieznaczącym pretekstem. Warunków pośrednich mamy aż nadto. Potrzeba katalizatora, impulsu. Skądinąd wiadomo – w historii często bywało, że rewolucje i dziejowe przełomy zaczynały się od jakiejś absurdalnej plotki, nagłego...
Jacek Kwieciński
O suwerenności No i proszę. Donald Tusk ogłosił, że preferuje barwy biało-czerwone. A nie te z europejskimi gwiazdami. Nie sądzę jednak, by Sikorski zbytnio się „wychylił”. Deklaracja Tuska to czysty PR. Jak wiele innych. Chociaż niewątpliwie cieszy, iż uznał, że celowe (dla niego) jest jej wygłoszenie. Może mimo całej miłości Polaków do Unii zaczyna się u nas rozumieć, iż niezależnie od tego, jakich by się tricków używało, suwerenność to suwerenność. Oczywiście, przystępując do Unii, wiele z niej straciliśmy. Nie ma dziś krajów w pełni suwerennych. Itd. To są argumenty ograne, nadzwyczaj wątłe. Nie dowodzą potrzeby oddawania suwerenności jeszcze bardziej. Do tematu oczywiście wrócę, bo Sikorskich jest u nas (i nie tylko u nas) sporo. Na frazę: „Nie bójmy się St. Zjednoczonych Europy”...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
W Psarach ks. Mszal spędził prawie 40 lat, budując nową świątynię, a przede wszystkim prowadząc duszpasterstwo na tym niełatwym terenie. Był człowiekiem bardzo oddanym sprawom społecznym i charytatywnym. Spotkałem się z nim 15 lat temu, gdy w Trzebini powstała filia Fundacji im. Brata Alberta, która doprowadziła do powstania warsztatów terapii zajęciowej i świetlicy terapeutycznej dla osób niepełnosprawnych intelektualnie, głównie dzieci i młodzieży. Od razu poparł to dzieło, stając się wiernym współpracownikiem. Osobiście jestem mu wdzięczny za pomoc (tak duchową, jak i materialną) w trudnym dla mnie czasie, gdy w 2006 r. w archidiecezji krakowskiej z powodu tzw. kryzysu lustracyjnego rozpętała się nagonka na osoby pragnące prawdy. To dzięki niemu i kilku innym uczciwym i niezłomnym...
Krystyna Grzybowska
Jaki kraj, takie elity W nowobogackiej części europejskiej różnie bywało, bo zdarzało się zostać prezydentem z wyboru, ale nie koniecznie z powodu zalet. Aleksander Kwaśniewski bywał trunkowy, więc usiłował wsiąść do bagażnika swojej limuzyny, Lech Wałęsa potrafił przeskoczyć mur w stoczni gdańskiej, ale zabrakło mu wykształcenia i dystansu do własnej osoby, czyli poziomu, żeby ocenić i zrozumieć świat, w którym żyje. A prezydent Bronisław Komorowski zabłysnął nowobogackim snobizmem, a nawet kabotynizmem podając się za hrabiego i wybierając za swoją siedzibę Belweder. Niby taki z niego Piłsudski, bo też ma wąsy. Nasz stan posiadania elit jest taki, na jaki nas stać. I trzeba pokoleń, żebyśmy wychowali lepsze, inne, po prostu normalne. Jednak to, co zaczyna się dziać na Zachodzie,...
Rafał Ziemkiewicz
Premierowska spychotechnika podchwycona została przez podległe mu agendy – przykład idzie wszak z góry. I tak właśnie system ubezpieczeń zdrowotnych, niemogący sobie sam ze sobą poradzić, postanowił przerzucić obciach na lekarzy. Niech to oni sprawdzają, czy pacjent ma ubezpieczenie, czy nie. Jeśli nie sprawdzą, będą bulić kary. Oczywiście, każdy wie, że to teoria – przecież skoro NFZ nie umie sprawdzić, kto jest ubezpieczony, to także nie umiałby sprawdzić, czy lekarze dobrze to sprawdzają. Zapis o karach za błędne określenie refundacji byłby w zasadzie zapisem martwym. W zasadzie… I owo „w zasadzie” to właśnie wspomniana bolszewicka socjotechnika. Otóż biurokratyczny system jest zbyt głupi i nieruchawy, by sprawdzić wszystkich, ale kogoś konkretnego, jak będzie taka potrzeba,...
Robert Tekieli
Drugie ramię kleszczy chwytających właśnie świat chrześcijański i post-chrześcijański zaciśnie się od wschodu i północy. Syberia prowokuje swoją surowcową potencją i pustką demograficzną. Trzydzieści parę lat temu Chiny wróciły do polityki cesarskiej, imperialnej. Realizują ją kolejne pokolenia rządzących. Maotsetungowski epizod sorbońskiej rewolucji kulturalnej to mgnienie. Starodawna kultura wróciła do swoich korzeni. Rosjanie mają przechlapane. Ale oni przecież też myślą. Podobno ich druga siła, obrazowana przez Rosnieft, jak pierwsza przez Gazprom, stawia na opcję chińską. Putin, cokolwiek sądzić, jest proatlantycki. Co akurat oznacza tylko tyle, że imperium ma się odbudowywać również w tym kierunku. Można zatem z dużym prawdopodobieństwem sądzić, że część rosyjskiej siłówki...
Tomasz Terlikowski
Najlepiej widać to na przykładzie rozważań na temat aborcji. Palikot zaczyna od stwierdzenia, że „odpowiedź na pytanie, kiedy zaczyna się życie, jest dla mnie sprawą filozoficzną i trudną”. Nie wiadomo, dlaczego ma to być kwestia trudna czy filozoficzna, skoro biologia nie pozostawia wątpliwości co do tego, kiedy powstaje jednostka naszego gatunku. Gdyby poseł Ruchu własnego poparcia zajrzał do jakiegokolwiek podręcznika biologii, to wiedziałby, że istota, o której mówimy, żyje, bo od pierwszych minut po końcu procesu zapłodnienia rozwija się, zmienia, rośnie i nabiera kształtów. Nie jest zatem zlepkiem komórek, ale dynamicznie ukierunkowaną istotą, która zmierza ku narodzinom (a przy okazji, jak by to ujął Heidegger, ku śmierci). Tego wszystkiego jednak Palikot nie mówi, bo skłania...
Antoni Łepkowski
Atak na Orbana i Fides przypuszczony został właśnie teraz, a nie za poprzednich rządów w latach 1998–2002, bo korzystając z ogromnej wyborczej przewagi, zdecydował się on na takie zmiany węgierskiej konstytucji i ustawodawstwa, które uczyniły z Węgier lidera powrotu do konserwatywnej normalności na naszym kontynencie. Europejskiemu i naszemu rodzimemu lewactwu nie przeszkadzało wcale, gdy postkomunistyczna Partia Socjalistyczna rujnowała przez dwie kadencje gospodarkę kraju naszych bratanków i gdy nieustannie kłamała, co zresztą szczerze przyznał ówczesny premier. Marginalizowanie opozycji prawicowej i medialna fiesta na podobieństwo naszej „całej prawdy – całą dobę” zupełnie nie wadziła salonowcom. Dopiero gdy korzystając z miażdżącej większości parlamentarnej, w sposób demokratyczny...
Wojciech Wencel
A przecież każdy z nas obejrzał na żywo kilkadziesiąt czy kilkaset meczów. Co, jeśli nie „piękno futbolu”, przyciąga na stadiony takich jak my fanatyków? Pamiętam jakby to było wczoraj. Wiosna 1982 r. Nieistniejący dziś stadion Arki przy ul. Ejsmonda, żółto-niebieskie flagi, wypełniona kibicami górka pod lasem, morze wyłaniające się zza otwartej trybuny. I to poczucie wolności, kiedy po strzelonym golu zrywamy się i krzyczymy „Jeeeest!”. Ta jedna chwila unicestwia codzienność stanu wojennego. Nagle wszyscy odnajdujemy się w jądrze mitu, bo ukochany klub to nie tylko kopanie piłki. To przede wszystkim tradycja, doświadczenie wierności, honoru, nonkonformizmu i solidarności, jednym zdaniem – szkoła charakteru. Kibicowanie w swoim najgłębszym sensie opiera się na tych samych zasadach co...
Bettina Röhl
Po raz pierwszy w historii Niemiec wybór nowego prezydenta odbył się w klimacie tak wielkiej kompromitacji. Christian Wulff jest prawnikiem, ale nigdy nie pracował w zawodzie, w pełni zadowalając się karierą polityczną. Po raz pierwszy dał plamę jako prezydent, kiedy włączył się w głośną sprawę wyrzucenia Thilo Sarrazina z zarządu Bundesbanku. Ingerencja Wulffa zmierzała do pozbawienia autora kontrowersyjnej publikacji „Samolikwidacja Niemiec” posady i funkcji. Mieszając się w tę sprawę, prezydent ewidentnie naruszył zapisy konstytucji. Thilo Sarrazin sprzedał miliony egzemplarzy swojej książki, w której krytycznie odniósł się do napływu ludności muzułmańskiej do Republiki Federalnej. Książka sprowokowała falę płomiennych dyskusji, a lewicowy mainstream nie szczędził ciosów jej...
Ryszard Czarnecki
Jednak ostatnio pan premier przeszedł samego siebie. A właściwie wyszedł z siebie i stanął obok. I było dwóch Donków: jeden, euroentuzjasta, chwalący wszystko, co wymyśli Bruksela, nawet gnioty – i drugi, eurosceptyk, który, jako jedyny premier spośród 27 szefów rządów krajów członkowskich UE publicznie dopuścił możliwość rozpadu Unii... Tego nawet nie mówi odważny i twardy David Cameron! A tak właśnie rzekł imć Tusk w ostatnim dniu polskiej prezydencji i ostatnim dniu starego roku 2011. A co do kładeczki – chodzi, rzecz jasna, o kładeczkę sondażową. Doradcy zapewne szepnęli Tuskowi, że z badań opinii publicznej wynika, iż nastąpił wzrost nastrojów eurosceptycznych, co zresztą dawno już zauważył Kaczyński. Ludzie po prostu widzą, jak nas Unia robi w trąbę. No, to hajda, Donald neofita...
Marcin Wolski
Pod pewnymi względami cofnęliśmy się do PRL-u, i to nie owego bezzębnego, z końcówki lat 80. czy też „socjalizmu o ludzkim portfelu” doby Gierka. W kręgach posługujących się „listą Michnika” jako wytyczne obowiązują zasady niczym za Stalina – „Kto nie jest z nami, jest przeciw nam!” W „dekadzie sukcesu” np. nie do pomyślenia było wrzucenie do jednego wora wszystkich, którzy bezkrytycznie nie popierają władzy. Byli więc dysydenci, pół dysydenci, ćwierć dysydenci. Jednych rzeczywiście kneblowano, drugich ograniczano, trzecich połowicznie tolerowano, a wszystkich próbowano zjednać, przekupić lub chociaż skłonić do neutralności. Teraz to przeszłość. Nie ma rozróżnień – każdy, od Jerzego Roberta Nowaka po Pawła Lisickiego – to wróg. A dla wrogów nie ma litości ani pobłażania. Naiwna...
Bettina Röhl
Dokonania rządu Angeli Merkel to w rzeczywistości długie pasmo rozczarowań. Merkel, która na całym świecie jest odbierana jako silna polityk, zawiodła w łonie własnej partii. Przy okazji dotkliwie okaleczyła środowisko niemieckich konserwatystów. FDP, która już nawet szykowała się do roli partyjnego zaplecza kolejnego, liberalnego kanclerza Niemiec, dziś nie ma szans, by przeskoczyć 5-proc. próg wyborczy. Liberałowie stoją nad kolejną przepaścią i nic nie wskazuje, by pojawił się nikły promyczek nadziei na odzyskanie formy i powrót do gry. Szkoda. W dwa lata roztrwoniono 150 lat liberalnej polityki i tradycji. CDU nie jest już dłużej w stanie kanalizować tradycyjnego, mieszczańskiego elektoratu wyborczego. Bawarski wariant w postaci tzw. unii chrześcijańskiej, czyli CSU, przez...
Antoni Łepkowski
Podstawowa poprawa zauważalna jest w sferze czysto konsumpcyjnej, czy precyzując rzecz bardziej dosadnie – w dziedzinie wieprzowatości życia. Zbyt jednak jestem dorosły, by nie pamiętać piosenki Wojciecha Młynarskiego o Kolumbach, którym życie zmieniło się w stół i szafę z orzecha. Dobrze pamiętam swoich sąsiadów, dla których wielkim marzeniem, a potem radosnym spełnieniem, było M3 i fiat 126p. Pośród przechodniów mijanych na ulicy w połowie lat 70. dostrzegałem prawie wyłącznie takich, którzy myśleli tylko o finansowej stabilizacji na skalę maluszka i dwupokojowego mieszkania w bloku z wielkiej płyty i którzy wolność, niepodległość ojczyzny czy prawa obywatelskie mieli w najgłębszym i nieskrywanym poważaniu. Wówczas zrezygnowany i trawiony poczuciem obcości nie liczyłem nawet na...
Wojciech Wencel
Że co? Że natrząsam się z newsa o zbliżającym się dniu ostatecznym? Wręcz przeciwnie. Chrześcijanie od dwóch tysięcy lat oczekują tego dnia, starając się czuwać „odziani w pancerz wiary i miłości oraz hełm nadziei zbawienia”. Tyle że nasz główny serwis informacyjny, w odróżnieniu od TVN48, nie podaje konkretnej daty. Głosi raczej, że dzień Pański przyjdzie „jak złodziej w nocy”, gdy możni tego świata będą zachwalać „pokój i bezpieczeństwo”. Ci, którzy są przekonani, że koniec świata nastąpi 21 grudnia 2012 r., powinni się zastanowić, czy ktoś, nawiązując do Majów, nie robi sobie z nich jajów. Lub jaj, jeśli upieramy się przy językowej poprawności. Powinni, ale się nie zastanowią, bo reagują jak lemingi. Co czarno na białym zapisane w Nowym Testamencie, dla nich nie jest nawet...
Ryszard Czarnecki
Sikorskiemu – waleriany na uspokojenie. Byle sporo... Rostowskiemu – dobrze płatnych wykładów na całym świecie pt. „Kreatywna księgowość. Okiem praktyka”. Piłkarzowi Lewandowskiemu – decydującego gola w zwycięskim finale EURO 2012 (nie, nie piłem). Narciarce Kowalczyk – żeby dała łupnia Norweżkom na dopingu, przepraszam, biednym Norweżkom – astmatyczkom. Wicemarszałkowi Kuchcińskiemu – zachowania spokoju w tym Zoologu. Rzecznikowi praw dziecka – aby w sporach o dzieci w międzynarodowych małżeństwach zawsze wspierał polskiego tatę lub mamę, a nie Niemca, jak to się mu ostatnio zdarzyło. Satyrykowi Pietrzakowi (i nam wszystkim) – żeby Polska była wreszcie Polską. HGW, czyli prezydent stolicy – w końcu jakiejś fajnej garsonki i zrealizowania większej ilości obietnic...
Marcin Wolski
O wiele więcej jest szans na upadek dyktatury Asada w Syrii i dynastii Kimów w Północnej Korei. Nieoczekiwana podróż Benedykta XVI na Karaiby może oznaczać jakiś „cud na Kubie”. W kolejce do wywrotki w europejskim dominie jest Sarkozy, a i „żelazna Angela” może mieć kłopoty. Nie wierzę w przetrwanie euro w obecnej postaci, o wiele większe zaufanie mam do Wall Street. W obliczu globalnego kryzysu walka z globalnym ociepleniem będzie odwołana. A w Polsce? Nikt nie jest prorokiem we własnym kraju – może być postępujące gnicie, przy stałej ewolucji nastrojów na prawo, a może drugi Budapeszt czy raczej drugi Kair (choć na sąd nad Tuskiem na łóżku polowym jeszcze chyba trochę poczekamy). W każdym razie pod koniec 2012 r. benzyna będzie po 7 zł, dolar po 5 zł. Nie zagramy w finale...
Piotr Lisiewicz
Roman, imprezowy przyjaciel Misia, protestował ostatnio przeciwko pomnikowi prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Z kolei Miś przedstawia się z niezwykłą elegancją jako obrońca jego dziedzictwa. Przed Jarosławem Kaczyńskim. Wchodzę na stronę internetową hotelu „Nosalowy Dwór”, a w zasadzie dwóch hoteli o tej nazwie, i czytam ich slogan reklamowy: „Dwa hotele, dwa style, jeden resort”. No tak sobie właśnie myślałem, że jeden. Przez media przeszedł news zredagowany przez pismaków nadających się do organu hitlerowskiej propagandy „Völkischer Beobachter” sugerujący, że Lech Wałęsa nie donosił SB (bo po tym jak był „Bolkiem” w latach 70., w latach 80. dokumenty dotyczące go fałszowano, o czym najpełniej piszą Cenckiewicz i Gontarczyk). Myślę, że po chamskich kłamstwach Wałęsy na temat smoleńskiej...
Tomasz Terlikowski
A tu nie ma wątpliwości. Istotą życia zakonnego, i to od samego początku jego istnienia, pozostają śluby. Czystość i ubóstwo na razie pomińmy i skupmy się na posłuszeństwie. Dla wszystkich niemal mistrzów życia konsekrowanego jest ono nierozerwalnie związane z posłuszeństwem przełożonym, które pozostaje zawsze (z wyjątkiem sytuacji, gdy przełożony domaga się działania sprzecznego z prawem Bożym) najpewniejszym warunkiem posłuszeństwa zakonnika Bogu. „Posłuszeństwo więc i tylko święte posłuszeństwo objawia nam z pewnością wolę Bożą. Przełożeni mogą się pomylić, ale my przez posłuszeństwo nigdy nie zbłądzimy” – wskazuje św. Maksymilian Maria Kolbe w liście do swojego brata (wówczas kleryka) Alfonsa Kolbego. Tłumacząc istotę sukcesu Niepokalanowa i działalności prasowej z nim związanej...
Robert Tekieli
Starzeją się nawet usługi. Dziś zarabia się, opiekując starszymi ludźmi w Austrii, Szwajcarii, Niemczech. Osoba z rodziny opiekuje się starszą panią w Tyrolu. Córka podopiecznej mieszka 5 km dalej. Choć chyba na innej planecie. Opłaca się jej wynająć kobietę do opieki nad mamą. Więzi zerwane. Rodzina rozbita. Małżeństwa jak kontrakty lub umowy międzypaństwowe. Może nawet międzyplanetarne. Ale w mojej rodzinie trwa era przednowożytnej integralności. Dziewczyny czekają na księcia. Książę przyjeżdża. Narzeczeństwo to czas oswajania lisa, zachwytu różą. Radosnego rozrywania monady. Czas łączenia się dwóch małych planet. W systemy gwiazd podwójnych. Jak planeta staje się gwiazdą? Niedyskretne pytanie. Kartka ze Szkocji. Na niej trzej królowie. I zdziwienie Cioci: jak udało się przemycić...
Krystyna Grzybowska
Najwyraźniej Buzkowi zabrakło fantazji, a nawet słów dla ukazania dramatycznej sytuacji w strefie euro, wszak z wykształcenia jest inżynierem chemikiem. Nic dziwnego, że przyszło mu do głowy porównanie bankructwa z kanistrem, a co to jest kanister z benzyną, każdy Polak wie i rozumie. A jak go nie ma albo nie ma na benzynę (co stało się już wielce realne), to musi liczyć na dobrego człowieka, który mu tego kanistra użyczy. Albo nie użyczy. Co jest bardziej prawdopodobne. W ten sposób przypowieść o unijnych samochodach podążających do celu w zgodnym rytmie przypomina skecz z kiepskiego kabaretu. Bo prawda jest następująca: większość tych kierowców nie ma zapasowej benzyny w kanistrze, a ci, którzy mają, nie pożyczą, bo potrzebują na wszelki wypadek, a tak naprawdę to wszystkie te pojazdy...
Jacek Kwieciński
Prawdziwi Europejczycy Posłowie, jakby przypadkowo mnie słuchając, przypięli sobie biało-czerwone plakietki. Na to ludzie Palikota zareagowali przyszpileniem barw europejskich. Od dawna wiadomo, iż Palikot nie chce Polski („Suwerenność to tylko retoryczna figura”; wymysł „lunatyków”). Za to nastawienie Tusk publicznie określił swego byłego cyngla od najbrudniejszej roboty „polskim patriotą”. Głosy, że państwa narodowe to anachroniczny przeżytek, są coraz częstsze. Sytuacja, zwłaszcza perspektywicznie, robi się naprawdę poważna. Radzę więc myśleć nie tylko o eurokryzysie, finansach czy ilości polskich ambasadorów pani Ashton. Rozsadzić! W wigilijnym numerze „Gazety Wyborczej” ks. Boniecki wezwał do „odwagi”. Jakiej odwagi? „Życiodajne zmiany w Kościele z reguły dokonywały się...
Rafał Ziemkiewicz
Gdyby stało się to na obszarze Unii Europejskiej, kto wie, czy mama Melindy nie wyprocesowałaby od szpitala i lekarzy odszkodowania nie mniejszego niż pani Alicja Tysiąc, za to, że jej córeczkę ogromnym kosztem i wysiłkiem utrzymali przy życiu, zamiast po prostu wyrzucić do śmieci jako pooperacyjny odpad po zabiegu ratującym jej zagrożone nieprawidłowym przebiegiem ciąży życie. Na szczęście, w Ameryce, nawet w tak postępowym stanie jak Kalifornia, większość ludzi patrzy na te sprawy inaczej, niż każe obłędna ideologia „postępu”. Tacy ludzie po prostu cieszą się, że amerykańska medycyna jest w stanie uratować życie nawet tak małemu dziecku. Wcale nie uważają, że 270-gramowy wcześniak to jeszcze nie dziecko, nie człowiek, tylko jakaś narośl na organizmie matki, którą dla swojej wygody i...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Co do wspomnianych w poprzednich felietonach kościołów św. Marii Magdaleny oraz św. św. Piotra i Pawła, znalazły się w obcych rękach. Wbrew protestom wiernych pierwszy stał się filharmonią, drugi cerkwią garnizonową. Osobną sprawą jest pozbawienie lwowskich Polaków prawa do posiadania własnego Domu Narodowego. A dzieje się to przy milczeniu ekipy Donalda Tuska, która oddała ukraińskiej wspólnocie Dom Narodowy w Przemyślu, nie zadbawszy przy tym, aby na zasadzie symetrii nasi rodacy zza wschodniej granicy otrzymali podobny obiekt. Wobec takiej beznadziejnej polityki, nawet Jerzy Giedroyć znany ze swych ustępstw przewraca się chyba w grobie. To postępowanie rządu polskiego zachęca nacjonalistów ukraińskich do kolejnych działań. Gdy piszę te słowa, trwają we Lwowie ostatnie przygotowania...
Piotr Lisiewicz
W Warszawie trwa usuwanie reliktów czasów, gdy w Priwislanskim Kraju bezczelnie atakowano naszych rosyjskich przyjaciół, przypisując im niesłusznie wszystkie możliwe zbrodnie. Tzw. Pomnik Katyński przeniesiony ma być w krzaki na Pole Mokotowskie. Towarzyszył temu wybryk nieodpowiedzialnego młodego człowieka Michała Prószyńskiego z Forum Młodych PiS, który podczas manifestacji bezczelnie zarzucił Hannie Gronkiewicz-Waltz, że „odżegnuje się od tradycji i historii”. Wręcz przeciwnie! Nic się nie odżegnuje. Kontynuuje dzieło licznych poprzedników. Choćby takiego towarzysza Mariana Spychalskiego, prezydenta stolicy z nadania PPR. Ponoć w Moskwie zniecierpliwienie tym, że mimo pięciu lat rządów PO wciąż przypisuje się im sprawstwo Katynia (choć już nie ludobójstwa), narasta. Według naszych...
Bettina Röhl
Decyzja podjęta przez ministrów została podparta uzasadnieniem: „Ideologia NPD jest wroga ludzkiej godności, jest antydemokratyczna i antysemicka. Zarówno z postulatów tego ugrupowania, jak i zachowania jego członków można wywnioskować, że NPD zmierza w kierunku podkopania i zniesienia ustalonego porządku demokratycznego”. Zwykła, prawnicza papka. Tymczasem sprawa jest dość prosta. Jeżeli partia polityczna narusza konstytucję, to nie ma nic prostszego, jak powołując się na zapisy konstytucyjne, wykazać, które prawa zostały podeptane. W Niemczech za procedury umożliwiające zakaz działalności partii politycznych odpowiada Federalny Urząd Ochrony Konstytucji. Urząd przyjmuje zgłoszenia i rozpoczyna nad nimi pracę. Taki właśnie wniosek chcą przedstawić w Urzędzie wspomniani ministrowie...
Wojciech Wencel
O tym mówi napisana w końcu XVIII w., ale do dziś śpiewana w polskich kościołach kolęda Franciszka Karpińskiego „Bóg się rodzi”. Zwykle błędnie odczytujemy znaczenie słów „moc truchleje”, cedząc przez zęby pod adresem wrogów: – Bójcie się. Już On wam urządzi jesień średniowiecza! A przecież sformułowanie to dotyczy wszechmocy, z której rezygnuje Bóg, by objawić się w ludzkim ciele. Jego potęga truchleje podobnie, jak krzepnie Jego wieczny ogień i ciemnieje blask. Nieskończony dobrowolnie narzuca sobie granice, których dzisiejsi spece od eugeniki chcieliby się pozbyć. Widzicie Go? Tam, na Krakowskim Przedmieściu, pod zbitym z belek krzyżem. Wśród jakichś moherowych babć i emerytów, mozolnie przesuwających paciorki różańca, pełnych prostej wiary, że ich modlitwa już jutro, pojutrze odmieni...
Antoni Łepkowski
Wedle komentarzy naszych euroentuzjastycznych – pożal się Boże! – elit (czy jak mawia nowy szef SLD – elyt), premier rządu Jej Królewskiej Mości wykazał się egoistyczną małostkowością w ochronie interesów londyńskiego City. Skoro przytłaczająca większość krajów Unii czegoś chce, to w opinii salonu te, które nie mają na dane rozwiązanie ochoty, winny się podporządkować woli większości. Już przy przyjęciu traktatu z Lizbony słyszeliśmy podobną śpiewkę. Pod naciskiem zgranego chóru traktacistów przećwiczono system większościowy na Irlandczykach, których zmuszono do referendowania aż do oczekiwanego w Berlinie skutku, skoro okazali się tak nierozsądni, że po pierwsze, referendum zorganizowali, a po drugie, nie umieli w porę przeciwstawić się niesłusznemu jego wynikowi. Szwecja, Czechy i Węgry...
Piotr Lisiewicz
W ubiegłym roku „Gazeta Wyborcza” przeprowadziła wywiad z Januszem Palikotem, z którego miało wynikać, jak ważny z niego człowiek kultury. „Wykłady paryskie” Mickiewicza czytał, ponoć nawet nie do góry nogami. Z Miłoszem wódkę pił, oczywiście, jak to u intelektualistów, „kieliszeczek”. Od Szymborskiej miał dostać esemesa: „Uwielbiam pana”. Teraz o tym, jaką poezję preferuje koneser Palikot, mogą się Państwo dowiedzieć u źródła, z wydawanego przez jego ruch bezpłatnego miesięcznika: „Podczas rocznicy albo święta / Też jakaś się sutanna pęta”. Albo: „Ciut przypudrują świńskie ryje / Lecz się szczecina i tak przebije / Wtedy im głośno powiem NIE! / Bo ja chcę żyć tak jak JA chcę”. Chyba pora na spotkanie z Michnikiem, flaszka na stół i załatwiamy Nobla? Kampania „Gazety Wyborczej” w...
Marcin Wolski
Człowiek niezależnie od epoki poszukuje trwałości – tę daje mu wiara, tradycja i prawo naturalne, reszta – relatywizm czy dekonstrukcjonizm – może przynieść mu jedynie rozpacz, właściwą „mówiącemu zwierzęciu” czy „przedmiotowi o ograniczonym terminie używalności”. Trwałość wśród niestałości – genialność naszego poloneza zaklętego w kolędę polega na spiętrzeniu przeciwstawień i paradoksów, owe „ma granice nieskończony”, „wzgardzony, okryty chwałą” definiują najlepiej realia świata, który rozpaczliwie poszukuje punktu oparcia. Sądzę, że właśnie ta potrzeba jednoznaczności leży u podstaw sukcesów islamu, skądinąd religii ponurej, pozbawionej radości płynącej ze stajenki Boga-Człowieka, owego partnerskiego dialogu stworzonego przez dar wolnej woli. Człowiek z natury swojej jest...
Tomasz Terlikowski
Tym razem nie hipokryzja zielonych jest głównym problemem, lecz fakt, że postanowili oni do promowania swoich głupich poglądów wykorzystać jedną z najpiękniejszych modlitw, jaką jest Droga Krzyżowa. Sposobem na przekonanie nieprzekonanych do cierpień karpi ma być bowiem sztuka „Człowiek i karp”, której częścią jest przerobiona Droga Krzyżowa. „Zrobiłeś mi wigilijną drogę krzyżową” – mówi karp do człowieka. A gdy człowiek uznaje, że to przesada, odpowiedzią jest właśnie opowieść o „męce karpia”. „Stacja pierwsza: pojmanie w stawie; stacja druga: karp w płaszcz szkarłatny ubrany i wyszydzony, stacja trzecia: w sklepie wystawiony w wodzie brudnej, płytkiej, pod ciężarem wrogiego powietrza upada; stacja czwarta: z wody wyjęty, na wagę przeniesiony, ból gwałtowny w środku; stacja piąta:...
Robert Tekieli
Co jakiś czas myślę o ludziach służb. W jakim oni żyją złudzeniu. Jak muszą się na starość dziwić. Zajmowali się mną parę razy w ciągu ostatnich 26 lat. Parę razy z nimi rozmawiałem. Profesor Wierciński właściwie się do uprawiania tego zawodu przyznał. Miłosz Biedrzycki, gdy jechaliśmy z wywiadu z Wiercińskim, który bajdurzył nam o gematrii, będącej dla niego ogólną teorią wszystkiego, powiedział: – Jakbym rozmawiał z oficerem wywiadu na emeryturze. – Z wywiadu wynika, że antropolog Wierciński zawsze odkrywał nowe terytorium badawcze w miejscach, w których za parę miesięcy wybuchała komunistyczna rewolucja. A w każdym razie antyimperialistyczna. Miał takiego czuja, jak nie przymierzając reporter Kapuściński. Wierciński uczepił się na starość gematrii, „wiedzy” duchowej zawartej w słowach–...

Pages