Felieton

Jacek Kwieciński
Perspektywy „Plan [ratunkowy] dla Grecji nie działa” – oświadczył jeden z szefów banku centralnego w… Portugalii. Bezrobocie w strefie euro utrzymuje się na poziomie 10 proc. Można oczywiście zakładać, że Niemcy wszystko uporządkują czy też podporządkują (sobie). Może nawet Unii nie będzie się dzielić na strefy. Czy zapewni to „Europie” świetlaną przyszłość, nie mówiąc już o obywatelskiej demokratyzacji, należy raczej wątpić. W USA niby kryzys się przezwycięża, giełdy podskoczyły, ale owo „przezwyciężenie” (wciąż wysoce niepełne) odbywa się ogromnym kosztem, przesuniętym w przyszłość. Poza tym wzrasta groźba inflacji. O finansowo-gospodarczej „świetlanej przyszłości” Polski zamilczę. Niewiarygodni Zdumiewa mnie kompletny brak reakcji na informację, że o lądowaniu samolotu w...
Krystyna Grzybowska
Rogozin ujawnił tę rewelację w dziele, wydanym w zawrotnym nakładzie 500 egz. Według informacji zamieszczonej w internecie, Rogozin wywodzi się z rodziny Mitkiewiczów-Żołtoków, mającej korzenie polskie, litewskie i pruskie. A ów bohaterski pogromca wielkiego mistrza miał ponoć należeć do bliskiego otoczenia Wielkiego Księcia Litewskiego, Witolda. A korzenie ruskie? Rosji wówczas nie było na mapie świata. Jako odrębne państwo uformowała się za panowania Wasyla II Ślepego w XV w., po uporaniu się z mongolskim okupantem. Co nastąpiło po bitwie pod Grunwaldem. Nic zatem dziwnego, że Rogozin nie ma rosyjskiego rodowodu, o mongolskim nie wspomina. Ludzie różne rzeczy mówią i piszą. Nastał czas sięgania do korzeni, głębszych i płytszych. Artyści, żurnaliści oraz politycy chętnie opowiadają o...
Rafał Ziemkiewicz
Wniosek stąd prosty i jasny, że nie wystarczy opanować wszystkie instytucje państwa do poziomu powiatu, zblatować się z mediami komercyjnymi i wziąć za mordę publiczne. Trzeba jeszcze spacyfikować NIK. Odpowiedni kandydat na niezależnego, bezstronnego szefa tej instytucji jest pod ręką, właśnie przegrał sromotnie wybory na prezydenta miasta, które w swoich materiałach wyborczych określał mianem Hindenburg. Raz już zresztą jej szefował i sprawdził się, podobnie jak przy innych okazjach. A propos tego pana, to inny, dziwnie się z nim kojarzący, znany pod partyjną ksywą „Miro”, otrzymał już ponoć miejsce na liście wyborczej PO. Dziwi się ktoś? „Miro” przez wiele lat trzymał kasę Tuskowi, i to w latach, kiedy PO dopiero szła do władzy, mościła sobie miejsce na scenie politycznej i...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Druga wersja jest już napisana poprawną polszczyzną. Co więcej, powykreślano w niej niektóre akapity, a w ich miejsce powstawiano całkiem inne. Zakres ingerencji redaktorskich jest bardzo duży. Nie zmieniono jednak zaciekłych ataków na Kościół katolicki, w tym szczególnie na ks. kard. Adama Stefana Sapiehę, metropolitę krakowskiego, który w czasie wojny, mimo sędziwego wieku, zachował się nadzwyczaj bohatersko. Ataki te nabierają szczególnej wymowy wobec faktu, że zostaną opublikowane tuż przed beatyfikacją Jana Pawła II, któremu wspomniany hierarcha kościelny udzielił święceń kapłańskich. W świat pójdzie więc fałszywa informacja, że Karola Wojtyłę namaścił tchórz i antysemita. Prowokacyjna hucpa szyta nadzwyczaj grubymi nićmi. Kuria krakowska wciąż milczy, choć kilka lat temu reagowała...
WIS
Nie mówmy o Smoleńsku Na łamach „Newsweeka” Tomasz Jastrun pisze: „Podoba mi się pomysł, by nic o TYM nie pisać... O ileż życie publiczne byłoby ładniejsze i mądrzejsze, jakbyśmy nie przykładali powiększających szkieł do naszych żałosnych swarów, zwidów i majaków. Nie wsadzali tam wideł, nie rozrzucali tego po polach publicznych, unikali babrania się w tym. O ileż zdrowiej i normalniej pomijać TO milczeniem. A świat od razu jakby ładniejszy i mądrzejszy”. O co chodzi? Tytuł felietonu „O Smoleńsku ani mru-mru”. Trochę niesmaczne i niezbyt mądre? Skąd, intelektualistom wolno więcej, a poza tym to oni decydują co smaczne. Klichowi GROM niestraszny Sławomir Petelicki, były dowódca GROM, podsumowuje na łamach „Super Expressu” kadencję Bogdana Klicha: „To najgorszy minister obrony w...
Jacek Kwieciński
Niemal tabu Napisałem, że nieliczni zwrócili uwagę na efekty polityki „kocham pana, panie Ławrow”. Media różnych – niby? – orientacji obok kolejnych tytułów pn. „Rosję trzeba szanować” piszą o gestach rosyjskich, że Rosja musi powiedzieć „b”. W wywodach tych kompletnie gdzieś znika rząd RP, jego polityka, skutki tej polityki. To jest niemalże temat tabu. Zły ton Memoriału O owym „dobrym tonie” Sikorski, Komorowski, reszta rządu dudnili bez przerwy i bez przerwy. Także po rosyjskiej pierwszej, oficjalnej, skandalicznej odpowiedzi wysłanej do Strasburga. W wielu już rozmowach z Miedwiediewem Komorowski z pewnością nie poruszył takiego detalu, jak postępowanie Rosji w sprawie Katynia. I jakoś nikogo nie dziwi, że orędownikiem polskiej sprawy jest rosyjski Memoriał. A nie Warszawa...
WIS
Dysonans z Balcerowiczem Za to losy rządu martwią Janinę Paradowską, a trosce tej daje wyraz na lamach „Polityki”: „Obecne niższe notowania mogą być przejściowe, ale mogą być też groźne i zapowiadać poważniejszy zjazd. Kiedy prof. Leszek Balcerowicz stanął na czele frontu walki o utrzymanie dotychczasowego systemu, sytuacja się zmieniła. Środowiska wyrażające dotychczas swoje niezadowolenie lub tylko rozczarowanie rządami PO i brakiem głębszych reform – a więc nieakceptujące polityki »ciepłej wody w kranie« – zyskały potężnego sojusznika. Jest on być może ważniejszy niż zinstytucjonalizowana w partiach opozycja, powtarzająca swoje zaklęcia, niemająca wyraźnego programu i powszechnie uważana za słabą. Warto przy okazji zauważyć, jak bardzo wzrósł autorytet samego Balcerowicza. Bo w...
Tomasz Terlikowski
Taki przekaz znajduje się zresztą w dokumentach Kościoła, także Soboru Watykańskiego II. Ale od dawna nie było go słychać z ust ważnych uczestników dialogu. Teraz jednak ten jasny i prosty komunikat, który od dawna można wyczytać w tekstach Benedykta XVI, został wyrażony wprost w felietonie dyrektora Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej, o. Federico Lombardiego. Jezuita nawiązał w nim do papieskiej homilii na zakończenie Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan. – Dążenie do przywrócenia jedności chrześcijan – mówił wówczas Benedykt XVI – nie może się ograniczyć do uznania wzajemnych różnic i pokojowego współistnienia. Za takimi formami ekumenizmu zdają się przemawiać rozsądek i realizm. Dalekie są on one jednak od prawdziwego dążenia do jedności – zaznaczył papież. A włoski jezuita w...
Ryszard Czarnecki
Znany reżyser teatralny (znany nie zawsze równa się wybitny) Krystian Lupa, skądinąd w ogóle niezajmujący się polityką, w specjalnym artykule w „Tygodniku Powszechnym” określił PiS jako... mafię. W programie Tomasza Lisa „Co z tą Polską?” znany (i ten rzeczywiście wybitny) reżyser filmowy Kazimierz Kutz, który swój szczebel niekompetencji (używając definicji Petera) osiągnął jako polityk, porównał Jarosława Kaczyńskiego do... Hitlera, nawiązując zresztą do słynnego filmu Chaplina „Dyktator”. Biolog, specjalista od owadów (muchówek, mówiąc ściślej) Stefan Konstanty Myszkiewicz-Niesiołowski (na użytek publiczny używający nazwiska Stefan Niesiołowski) na kongresie PO porównał z kolei tegoż Jarosława Kaczyńskiego do... Gomułki, co zyskało spory rozgłos medialny. Ciekawe, że gdy dziennikarz...
Piotr Lisiewicz
Komendant policji Andrzej Matejuk z zaciętą miną zapowiedział, że chuligani stadionowi będą traktowani u nas jak mafia. Super! Znaczy się będą mieli łatwy dostęp do broni, gwarancję bezkarności w razie wpadki, możliwość zakładania kasyn, firm ochroniarskich oraz bankiety z politykami i show-biznesem? Żyć, nie umierać! Michał Kamiński powiedział brytyjskiej gazecie, że ekstremiści przejęli kontrolę nad PiS, co zmusiło go do opuszczenia tej partii. Fakt, jeśli PiS robi się bardziej radykalny niż Kamiński, były członek Narodowego Odrodzenia Polski, to są powody do niepokoju. Nie dziwi w tej sytuacji, że Kamiński zgolił włosy, by zademonstrować solidarność z działającymi w NOP skinami. Teraz skrajnie prawicowy PiS będzie ich gnębić i twierdzić, że skini to zakamuflowani Żydzi....
Krzysztof Wyszkowski
Na Węgrzech system kłamstwa załamał się rok temu. Premier Orban uznał, że jednym z warunków rzetelnej demokracji jest ograniczenie dywersyjnej roli postkomunistycznych mediów, opanowanych, podobnie jak w Polsce, przez tamtejszy oddział Salonu i agenturę. Natychmiast agresywnie włączyły się „międzynarodowe siły postępu” z bojownikami typu Cohn-Bendit i Martin Schulz na czele. Co mogła i powinna w tej sytuacji zrobić Polska? Wszystkie nasze państwowe i narodowe interesy polegają na wsparciu Węgier przeciw postkomunistycznemu Układowi i jego zachodnim sympatykom! Jeżeli nasze państwa mają szanse na ratunek, to tylko metodami, które społeczeństwo węgierskie wybrało, oddając władzę w ręce Orbana. A co władze Polski rzeczywiście zrobiły? Oto Anne Appelbaum – jak się zdaje, nasza...
Antoni Łepkowski
Od niemal trzech lat rodziny katastrofy pod Mierosławcem walczą, teraz już na sali sądowej, o odszkodowania i zadośćuczynienia należne im od skarbu państwa, reprezentowanego statio fisci przez ministra obrony narodowej. W dniu katastrofy samolotu Casa nie obowiązywał (wszedł w życie dopiero w sierpniu 2008 r., a do katastrofy doszło w styczniu 2008 r.) przepis § 4 art. 446 kodeksu cywilnego, wskazujący, że najbliższym członkom rodziny zmarłego wskutek popełnienia przez inną osobę tzw. deliktu (czyli czynu niedozwolonego) sąd może przyznać odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę, związaną ze śmiercią ich najbliższego. Przypomnieć wypada, że – w uproszczeniu – odszkodowanie jest rekompensatą straty pieniężnej, a zadośćuczynienie przysługuje jako wyrównanie...
Marcin Wolski
Miękkość polityki polega również na złudzeniach – silnego prezydenta stać by było na powiedzenie o dyktatorze: „To sukinsyn, ale nasz sukinsyn” i bronienie go ze wszystkich sił, jeśli wiązałoby się to z interesem Wolnego Świata. Carter poświęcił szacha w Iranie, nic na tym nie zyskując. Kibicowanie dziś „słusznym protestom” ludu Tunezji, Egiptu i Sudanu i cieszenie się, że może wygrać tam demokracja, jest typowym chowaniem głowy w piasek lub w baryłkę z ropą. Demokracja w tamtych stronach równa się islam – a do czego zdolni są bracia muzułmańscy, obywatele „globalnej wioski” powinni wiedzieć. A jeśli nie, dowiedzą się wkrótce.
Krystyna Grzybowska
Burza w raju Czym jest Egipt dla przeciętnego Europejczyka? Kojarzy się z piramidami, mumiami i kąpieliskami, z których można korzystać przez cały rok. A co jest pomiędzy? Jacyś ludzie. Jedni służą turystom, pozostali po prostu – są. Jestem pod wrażeniem polskich turystów, którzy w tym kraju czują się jak paniska. Być na urlopie w Egipcie to prawdziwa nobilitacja. Temu to się powodzi – można usłyszeć od sąsiadek – pojechał z całą rodziną do Egiptu. Dla większości Polaków to taki raj dla ubogich. Erzac wielkiego świata i luksusu. Miami i Floryda razem wzięte. O Lazurowym Wybrzeżu nawet nie śnili. I oto w historycznym momencie, burzącym, o zgrozo, europejski, a może nawet światowy ład i święty spokój, nasze telewizje, od rana do wieczora, zawracają głowę polskimi turystami. Czy są...
Robert Tekieli
Jeśli patrzymy z perspektywy Jana Pawła II, dla którego głównym oponentem chrześcijaństwa był ateizm komunistyczny czy hedonistyczny, Asyż ma sens. Jednoczy ludzi dostrzegających istnienie świata nadprzyrodzonego. Jeśli jednak popatrzymy na dzisiejsze znaki czasu, wartość międzyreligijnych spotkań w Asyżu gwałtownie maleje. I już pomijam pytanie, do kogo modlą się politeiści, proszący tańcem o deszcz. Bo na pewno bałwochwalczo modlą się do stworzeń. Główny problem z tymi spotkaniami polega bowiem na tym, że istotą dzisiejszego oddziaływania Asyżu jest pogłębianie zamętu w głowach. Żyjemy w czasach radykalnego zmniejszenia oddziaływania religii tradycyjnych, ostatnie pół wieku to czas skutecznej promocji duchowości, religii-zrób-to-sam. Po pierwszym Asyżu wielu katolików doszło do wniosku...
Inną kontrowersyjną decyzją elektorów było wytypowanie na kandydata do Rady IPN Grzegorza Motyki, sympatyka, a nawet gloryfikatora działań Ukraińskiej Powstańczej Armii. Autor ów jest absolwentem KUL, do 2007 r. był pracownikiem IPN, z którego odszedł skonfliktowany. Napisał kilka publikacji, które zostały oprotestowane przez rodziny pomordowanych Polaków i Żydów oraz środowiska kresowe i kombatanckie. Publikacje te są bowiem bardzo tendencyjne. W niektórych fragmentach przypominają nie mniej tendencyjną twórczość Jana Tomasza Grossa. Jak mówił niedawno jeden z ocalałych z ludobójstwa: „Wart jest Motyka Grossa, a Gross Motyki”. Szczególnie dotyczy to „Tek edukacyjnych IPN. Stosunki polsko-ukraińskie w latach 1939–1947”, autorstwa tego ostatniego. Ich krytyk, prof. dr hab. Józef Wysocki...
Inną kontrowersyjną decyzją elektorów było wytypowanie na kandydata do Rady IPN Grzegorza Motyki, sympatyka, a nawet gloryfikatora działań Ukraińskiej Powstańczej Armii. Autor ów jest absolwentem KUL, do 2007 r. był pracownikiem IPN, z którego odszedł skonfliktowany. Napisał kilka publikacji, które zostały oprotestowane przez rodziny pomordowanych Polaków i Żydów oraz środowiska kresowe i kombatanckie. Publikacje te są bowiem bardzo tendencyjne. W niektórych fragmentach przypominają nie mniej tendencyjną twórczość Jana Tomasza Grossa. Jak mówił niedawno jeden z ocalałych z ludobójstwa: „Wart jest Motyka Grossa, a Gross Motyki”. Szczególnie dotyczy to „Tek edukacyjnych IPN. Stosunki polsko-ukraińskie w latach 1939–1947”, autorstwa tego ostatniego. Ich krytyk, prof. dr hab. Józef Wysocki...
Jacek Kwieciński
PiS jest „radykalny” akurat w tym, w czym byłem „radykalny” całe świadome życie. Piszę to także po to, by dalsze uwagi nie było postrzegane jako defetystyczne. Ukazanie trudności to nie defetyzm. Powinno mobilizować, a nie odwrotnie. Jest tak, że obecna partia władzy, nawet zajmując w wyborach drugie miejsce – wygrywa. Potencjalnych koalicjantów ma aż za dużo. Szczerze mówiąc, nie wierzę w odsunięcie Tuska. A jeśli nawet, to alternatywa rysuje się też fatalnie. „Bunt” Schetyny to dla mnie wyłącznie starania o mocną pozycję. Pozostaje więc ktoś typu „Bronka”, czyli prosowiecki, pardon prorosyjski, już bez żadnych osłonek. Ponadto walka z monopolem, oczywiście, ale jak można życzyć dobrze SLD? Kierownictwo jest młode, ale to ono dokooptowało do partii weteranów PRL, coraz bezczelniej...
Rafał Ziemkiewicz
Podejrzewam, że właśnie ta historyczna narracja towarzysza Ozierowa stanowiła profesjonalną szkołę, która ukształtowała sławnego pijarowca Partii Oportunistów, pana Ostachowicza. Opowieść o trzech latach rządów Tuska przypomina bowiem nieodparcie wspomniany film. Rząd odnosi kolejne sukcesy, i wskutek tych sukcesów coraz bardziej konieczne stają się wyrzeczenia dla ratowania państwa. Bo jeszcze kilka sukcesów, a nie będzie czego ratować. Miarą zwycięstw Tuska niech będzie to, że jego działania, a raczej ich brak, doprowadziły do rzeczy zupełnie bezprecedensowej – Komisja Europejska w oficjalnym piśmie wezwała polski rząd, aby najpóźniej do końca stycznia przedstawił plan naprawy finansów publicznych w Polsce. Realny plan, a nie jakieś bajeczki dla grzecznych redaktorów. Co zrobi...
Ryszard Czarnecki
Dzisiaj (24 stycznia) występowałem w jednej z telewizji, gdzie w czasie debaty polityków przedstawiciel jednej z opozycyjnych (a jakże) partii postawił tezę zgodną z opinią większości mediów, że PiS jest partią „wodzowską”. OK. Niech i tak będzie. Tylko dlaczego ci sami politycy i te same media nie mówią, zgodnie ze stanem faktycznym, że jeśli PiS jest „wodzowski”, to PO jeszcze bardziej. Dziwna jakaś choroba asymetrii występuje u znakomitej większości obserwatorów naszej sceny politycznej. Prawo i Sprawiedliwość jest partią „wodzowską”, bo na kongresie był tylko jeden kandydat. Ale na kongresie PO też był tylko jeden kandydat na prezesa... PiS jest „wodzowski”, bo na Kaczyńskiego głosowało ponad 90 proc. delegatów. Rzecz w tym, że na Tuska na kongresie PO głosował jeszcze większy procent...
Jacek Kwieciński
I zajęto się na powrót kopaniem dopominających się o prawdę. Nie powinienem być zaskoczony. Ale aż prosiło się, by choć raz odrzucono ujmowanie sprawy jako partyjnej. I pryncypialnie, jednoznacznie skrytykowano Tuska i obecnie panujących nad Polską. Już chociażby za przekazanie sprawy w ręce Putina na warunkach prawnych dających temu czekiście wolną rękę. Za brak orientacji premiera nawet w tym, że zamknął sobie wszelkie możliwości odwoławcze. Za skamlące podwinięcie ogona, gdy w Moskwie huknięto. Okazję wzniesienia się ponad partyjne refreny zmarnowano, bo najwyraźniej i dla mediów ten cały Smoleńsk nie jest taki ważny. Prawda dla prawdy, prawda dla Polski – także. Toteż zabrano się z miejsca za ocenę szans wyborczych partii władzy. Zajęto się pełnym zatroskania analizowaniem notowań...
Antoni Łepkowski
Donald Tusk należy chyba do grona zwariowanych wielbicieli narciarskich szusów. Jakoś tak się jednak dziwnie składa, że za każdym razem, kiedy wybiera się z rodziną w Dolomity, w jego zakładzie pracy dzieje się coś, co powinno skłonić go do natychmiastowego porzucenia włoskich narciarskich kurortów i powrotu do roboty. Czy nie dziwi Państwa, że nasze służby wywiadowcze nie zameldowały wybierającemu się na urlop premierowi, że w środku jego wakacji pani Anodina i pan Morozow zamierzają ogłosić treść raportu. Na zdrowy rozum nie mógł on zawierać większości rządowych uwag, bo zważywszy na czas ich przesłania i to, że od 20 grudnia do 6 stycznia każdego roku Rosja (kraj prawosławny, a zatem obchodzący święta dwukrotnie, wtedy kiedy wszyscy i dwa tygodnie później, a w tak zwanym międzyczasie...
Piotr Lisiewicz
Pamiętają Państwo, jak po zabójstwie Marka Rosiaka pojawiła się informacja, że morderca Ryszard C. był wcześniej w biurze poselskim Stefana Niesiołowskiego? „Ryszard C. zabił Marka Rosiaka, bo nie zastał Stefana Niesiołowskiego?” – brzmiał tytuł jednego z dzienników. A pod tym tytułem napisane było: „Czy zabójca, który zastrzelił działacza PiS w łódzkim biurze tej partii, dwie godziny wcześniej chciał zabić wicemarszałka Sejmu Stefana Niesiołowskiego? Łódzka prokuratura sprawdza taką hipotezę po informacji dyrektorki biura Niesiołowskiego”. Cytowano pracownicę Aleksandrę Woron. Relacjonowała ona: „Pytał o pana marszałka Niesiołowskiego. Po uzyskaniu informacji od osób znajdujących się w budynku o tym, że go nie ma i biuro jest zamknięte, spytał o siedzibę biura PiS-u i odszedł”. No i jak...
Marcin Wolski
Demokrację i głosowania na wszystkich szczeblach zastąpiła nomenklatura. Program walki z biurokracją przekształcił się w gigantyczny rozrost biurokracji. Obniżka podatków okazała się ich podwyżką. Szarpnięcie lejcami w praktyce należy rozumieć dziś jako prymat utrzymania się w siodle za wszelką cenę. Premier z Krakowa to, jak wiadomo – gdańszczanin. Rusofob z Afganistanu jest dziś praktykującym filokremlistą. Rządy historyków zmierzają do zadekretowania końca historii. Tanie państwo drożeje. Rośnie zamożność. Najzamożniejszych! Walka o wolność słów kończy się uznaniem użyteczności knebla. Więcej jawności dla wszystkich oznacza dostęp do własnych akt dla funkcjonariuszy SB i ich TW. „Zielona wyspa” zmienia się w zieloną wsypę... Racja stanu obecnie...
Jacek Kwieciński
Bezkarność Tusk: „Lepiej znać prawdę i nie mieć wojny”. Co to do diaska jest? Te brednie przytacza się wielkimi literami w czołówkach gazet. Organ Agory cytuje kolejne zdania z wystąpienia premiera. Iż dobre relacje można budować wyłącznie na prawdzie, a następnie (czerwonym drukiem), że dla dobrych relacji z Rosją nie ma mądrej alternatywy. Jedno zdanie jest sprzeczne z drugim. Stopień bezkarnej demagogii Tuska przekroczył wszelkie granice. Wszystko może. W normalnym kraju zaiste nie mógłby być premierem. Ekspercko „Rosyjska prawda o katastrofie smoleńskiej: winni Polacy”. No, nie całkiem tylko rosyjska. By tym razem zejść z politycznej góry. W mediach coraz więcej zdań nt. „mrocznej prawdy o Polakach” itd. Szczególną rolę odgrywają bardzo specjalni (najchętniej...
Rafał Ziemkiewicz
Ale to zagrywka hazardowa. Twierdzenie, że popularność PO opiera się na strachu przed PiS, to już truizm. Ten strach ma swoje podstawy. Ludziom może nie jest dobrze, ale też nie jest im tak znowu źle. Prawie każdy się jakoś ustawił, wymościł, kombinuje, coś załatwia… i nie chce, żeby istniejący porządek przewracać do góry nogami. A takie jest właśnie główne skojarzenie wizerunku PiS: faceci, którzy chcą wszystko rozpierdzielić do imentu. Oczywiście, można sobie wyobrazić coś, co sprawi, że ludzie niemający nic do stracenia i pragnący totalnej rozpierduchy staną się większością. Ale to wciąż mało prawdopodobne. W takiej sytuacji zupełnie realnym zagrożeniem staje się manewr, który ćwiczono za Peerelu, nazywany wtedy „socjalistyczną odnową”. Partia wyśle Tuska ze względu na zły stan...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Książka, zawierająca wspomnienie o siedemdziesięciu pięciu nieżyjących już osobach, zaczyna się od artykułów o współzałożycielu Fundacji im. Brata Alberta, Stanisławie Pruszyńskim (rodem z Wołynia), kapelanie „Solidarności”, ks. Kazimierzu Jancarzu z Nowej Huty oraz senatorze Andrzeju Rozmarynowiczu i dziennikarzu Macieju Szumowskim z Krakowa. Bohaterami następnych rozdziałów są m.in. biskupi-społecznicy: Czesław Domin z Katowic i Koszalina, Jan Chrapek z Drohiczyna, Torunia i Radomia oraz Adam Śmigielski z Sosnowca. Omawiana publikacja mówi również o wielu żołnierzach Armii Krajowej, więźniach obozów koncentracyjnych i stalinowskich kazamatów oraz działaczach podziemnej „Solidarności”, a przede wszystkim o społecznikach, wolontariuszach, rodzicach dzieci niepełnosprawnych i zwykłych...
WIS
Egzotyczne podróże też są podejrzane Fakt, że z mediów publicznych wylano całe grono dziennikarzy o niepoprawnych poglądach, świętują na łamach „Gazety Wyborczej” Agnieszka Kublik i Wojciech Czuchnowski. Oto fragment: „Pracę w mediach publicznych dostali nie za swój standard dziennikarski, ale dlatego, że ich poglądy odpowiadały PiS-owi, a przede wszystkim prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu. Teraz stracili pracę z tego samego powodu: poglądów politycznych, których nie potrafią i nie chcą schować, gdy są w pracy”. Dalej następują sylwetki wszystkich znanych publicystów i dziennikarzy, którzy mieli zdecydowanie inne poglądy niż „Gazeta Wyborcza” i w związku z tym ich zwolniono. Najzabawniejsze jest jednak umieszczenie na liście owych sympatyków PiS… Wojciecha Cejrowskiego, wielokrotnie...
Krystyna Grzybowska
Lewicowy PR Socjaliści wszystkich krajów zdobywali przez dziesiątki lat minionego stulecia poparcie i władzę, walcząc o sprawiedliwość społeczną. Walczyli i wywalczyli, a jakże – zasiłki dla bezrobotnych, pomoc socjalną, z której daje się całkiem dobrze żyć, trzynaste i czternaste pensje, 35-godzinny tydzień pracy, jak we Francji, wczesne emerytury, bezpłatne szkolnictwo wyższe. Można zdobycze lewicy wyliczać w nieskończoność. No, jeszcze trzeba wspomnieć o równouprawnieniu płci, tolerancji wobec kochających inaczej, prawie do aborcji oraz eutanazji. Wszystko to przeprowadzili ludzie lewicy, partie socjalistyczne i współrządzące z nimi ugrupowania, nazywające siebie liberalnymi. Liberalnymi nie z powodu poglądów na ekonomię i gospodarkę, ale z powodu akceptacji, a nawet wspierania...
Krzysztof Wyszkowski
Po mordzie łódzkim propaganda rządowa ogłosiła, że nienawiść zbrodniarza była ślepa i – wbrew jego własnym słowom, że chciał zabić Kaczyńskiego – skierowana również do działaczy PO i SLD. Po katastrofie smoleńskiej propaganda rządowa natychmiast ogłosiła, że wszystkiemu winien był śp. Prezydent. Jako jeden z pierwszych z oskarżeniem zgłosił się Roman Kuźniar: „Pilot nie mógł podjąć sam decyzji o czterokrotnym podchodzeniu do lądowania w tak trudnych warunkach z takimi osobami na pokładzie”. Kilka dni temu kontynuował: „Kontrolerzy do końca starali się odwieść załogę Tu-154 od lądowania. Do końca mówili: »drugi krąg, drugi krąg«, krzyczeli z rozpaczy. Widzę tę nerwowość na wieży i po naszej stronie spokojne, konsekwentne, na zimno właściwie, dążenie ku zderzeniu, ku tej katastrofie...
Tomasz Terlikowski
Tłumacząc na prosty język, Azab powiedział tyle, że papież nie ma prawa bronić chrześcijan, bowiem zabijanie ich, a także odbieranie im podstawowych praw (tak jest nawet w dość laickim Egipcie, gdzie Koptowie nie mogą pracować w wielu zawodach, gdzie porywa się ich dziewczęta i zmusza do przechodzenia na islam itd.) jest „wewnętrzną sprawą krajów islamskich”. A jeśli ktoś o tym powie głośno, to przestaniemy z nim rozmawiać, tak by odpowiednio skruszony wrócił do stołu rozmów i już nigdy nie wspominał o prześladowanych przez muzułmanów wyznawców Chrystusa. Ta wypowiedź pokazuje zupełnie jednoznacznie, jakie jest podejście muzułmanów do tak uwielbianego przez chrześcijan, różnych zresztą wyznań, dialogu. Jest on dla nich drogą nie tyle poznania się, zbliżenia, współpracy na pewnych...
Robert Tekieli
Amerykański rzeźnik ginekolog pracujący przez wiele lat codziennie od godziny dwudziestej do północy, zarabiał rocznie prawie 2 mln dol. Umożliwiało mu to lewackie prawodawstwo obowiązujące w USA od 38 lat. Mordował również dzieci zdolne do życia. „Usuwał” bowiem ciąże nawet w ich trzecim trymestrze. Po sztucznym poronieniu zabijał dzieci, które przychodziły na świat żywe. Niektóre z nich mogły żyć nawet bez stosowania aparatury podtrzymującej podstawowe funkcje organizmu. Jak wynika z aktu oskarżenia, zabił noworodka 20 minut po urodzeniu, a przy 17-letniej niedoszłej matce żartował, że jej 30-tygodniowy noworodek był tak duży, że mógłby go „odprowadzić na przystanek”. Nie przychodzi mi tu do głowy inna metaforyka niż związana z nazistowskim ludobójstwem na narodach Europy i Azji. Nazizm...
Tomasz Terlikowski
Życie samego Jana Pawła II jest tego najlepszym dowodem. Karol Wojtyła wcześnie stracił matkę, później brata, a następnie ojca. Ból i cierpienie naznaczały całą jego drogę życiową i stały się lekcją wiary dla wielu milionów ludzi. Jednak w Jego myśli odbijało się również cierpienie Polski. Nie byłoby tego pontyfikatu w kształcie jaki znamy, gdyby nie trudna droga naszej ojczyzny, z rozbiorami, powstaniami, emigracją. Bóg wykorzystał nasze dzieje, naszą kulturę, by ukształtować wielkiego świętego. Podobne rzeczy Bóg może zrobić i z naszą współczesnością. To, co obserwujemy, choć niewątpliwie bolesne, trudne do zrozumienia, ale też zaakceptowania – jeśli zostanie przyjęte z prawdziwą wiarą, może zostać przemienione w glebę, na której wyrosną nowi święci, a Polska otrzyma kolejne wielkie...
Robert Tekieli
Rosja to Trzeci Świat, a nie Trzeci Rzym. Dowód? Proszę pomyśleć: otwierają się granice między Polską a Rosją. I co dzieje się wtedy? Polacy emigrują do Rosji? Czy też Rosjanie przyjeżdżają masowo nad Wisłę? Polska znalazła bez większych kłopotów swoje miejsce w Europie, Polacy mimo radosnych starań rządzącego establishmentu rozwijają swój kraj. Nie jesteśmy na szarym końcu Unii, ale gdzieś w środku europejskiej stawki. Rosja zaś nie dysponuje dziś znaczącymi zasobami poza niektórymi surowcami, imperialną ambicją oraz kagiebowskim stylem polityki wewnętrznej i zagranicznej. Putin, jak baron Münchhausen, wyciąga za włosy swój kraj z bagna rozpadu. Ma do tego sprzyjającą po 11 września koniunkturę międzynarodową. Ale ta się za czas jakiś skończy. Reagan, budując system gwiezdnych...
Antoni Łepkowski
Jak pokazuje praktyka, zapoczątkowana jeszcze przed zaprzysiężeniem męża stanu z Ruskiej Budy, Donek ze swoimi strategami znaleźli jednak dla prezydenta nowy obszar działalności, w miejsce odebranego mu prawa wetowania ustaw. Nowonarodzoną prerogatywą prezydencką jest prowokowanie sporów, antagonizowanie i tak już skłóconych środowisk oraz rozbudzanie nienawiści i agresji. Jeszcze nim zamienił Ruską Budę na Belweder, Komorowski wyjawił prasie, że nie podoba mu się obecność krzyża przed byłym pałacem prezydenckim (obecnie – ponownie namiestnikowskim, bo prezydent już tam nie mieszka). Cel tej wypowiedzi był oczywisty. Wiadomo było, że znak pamięci dla wielkiego poprzednika tkwi jak zadra w szlachetnym sercu znawcy metod wydobywania gazu łupkowego. Jasne też było, że grupa modlących się...
Rafał Ziemkiewicz
Nie było zatem „lądowania za wszelką cenę”, o którym wciąż w kółko powtarzają nam pożyteczni idioci z Salonu i ich, jak sądzę, zupełnie świadomie zaprzedani dyrygenci. Załoga nie złamała regulaminu lotnictwa wojskowego, zakazującego podchodzenia do lądowania, jeśli na tzw. wysokości decyzji brak widoczności. Pilot zachował się w tej kwestii właściwie, zniżył lot, uznał, że nie ma warunków do lądowania, i nakazał odejście na drugi krąg. Co się stało, że jego komenda nie została skutecznie wykonana, to teraz pytanie kluczowe dla wyjaśnienia zagadki. Nie chcę tu rozpisywać się na ten temat, bo więcej informacji, bardziej aktualnych, znajdzie zapewne czytelnik w tym numerze „Gazety Polskiej”. Zwrócę uwagę tylko na jeden szczegół. Informację o odczytaniu z rejestratorów tej zasadniczej dla...
Jacek Kwieciński
Psychoanalityk Chciałem napisać nieco dłużej o zdumiewającym tekście Piotra Zaremby „Węzeł smoleński” („Rzeczpospolita”, 10 stycznia). Autor przerwał swoje normalne zajęcie, tj. psychoanalizowanie J. Kaczyńskiego i PiS, by zająć się w podobnej formie i „Gazetą Polską”. Ale straciłem na to ochotę. Stwierdzę tylko, że autor w sposób wręcz nieprzyzwoity miesza doraźną politykę z bezprecedensową tragedią narodową. Najmniej pisze o prawdzie, tak jakby była nieistotna. Wspomniał jednak o stronie „zainteresowanej prawdą”. Istnieje więc też strona nią niezainteresowana. O jakiej więc „debacie” (o której pisze), z kim i w jakiej formie tutaj mowa? Dla Zaremby poszukiwanie prawdy, niechby rozpaczliwie, czasem błądzące, to zresztą „kakafonia” i brak umiarkowania. Nie ma na to zgody, podobnie jak...
WIS
Krótki kawałek moralizatorski Próbka z klasyka, czyli Jerzego Domańskiego z „Przeglądu”: „Tragedia pod Smoleńskiem zamieniła się w telenowelę. Z tą różnicą, że dominują w niej krew i czarne barwy. I że w polskim wydaniu jest to bardziej horror z zarzutami o zdradę, zamach i bezczeszczenie zwłok. Teatr smoleński ogromnieje. W polskich domach pojawili się nowi artyści, bardzo ambitni i z parciem na szkło. Gotowi porzucić wszystko, byle tylko choć przez chwilę przemówić do nas z ekranu telewizora. Nowi artyści to nasza nowa klasa polityczna. Dlaczego nazywam dzisiejszych polityków nowymi artystami? Bo są, a właściwie szybko stają się bardzo podobni do aktorów. Bo coraz skuteczniej uczą się tego, co potrafią aktorzy. Widać, jak poprawiają się ich sylwetki, gestykulacja, tembr głosu i...
Marcin Wolski
Miłym akcentem byłoby wydanie poparcia in blanco dla dalszych inicjatyw naszego Wielkiego Brata, w rozwiązywaniu konfliktów etnicznych, gdzie przykład Czeczenii może być modelowy. Należy też czym prędzej reaktywować TPPR i ogłosić konkurs marynistyczny na „Pieśń o rurze pod Bałtykiem”. Jednocześnie trzeba wprowadzić do naszego kodeksu karnego pojęcie „kłamstwa przyjacielskiego”, na mocy którego można by skazywać wszystkich obiektywnie szkodzących idei przyjaźni i pojednania, poprzez stawianie pytań trudnych i niestosownych, oszczercze podawanie w wątpliwość oczywistości, a także kolportowanie kawałów o treści obraźliwej. Tu można by wykorzystać, po nadzwyczajnym złagodzeniu, starą praktykę „sześć na dziewięć” – dziewięć miesięcy za opowiadanie, sześć za słuchanie. Przy okazji należy...
Piotr Lisiewicz
„Pańską obecność w Krakowie odczytuję w mistyczny sposób. Bogu niech będą dzięki!” – pisał do Dmitrija Miedwiediewa po pogrzebie prezydenta Kaczyńskiego Jan Turnau z „Gazety Wyborczej”. Jak pewnie niektórzy pamiętają, zachwycił go fakt, że Miedwiediew jako dorosły człowiek przyjął chrzest: „Chrystus swoją śmiercią i zmartwychwstaniem nauczył nas, chrześcijan...”. Oczywiście rusofobowie przyczepią się po raporcie MAK, że chrześcijanin Miedwiediew okazał się jakiś lewy. A przecież nie można wszystkiego mieć od razu. Nasz nowy brat Dima dopiero chodzi na lekcje religii i jak widać, nie doszedł jeszcze do ósmego przykazania. Pytanie, co z piątym. Komorowski chory, Tusk w Dolomitach – tak wyglądało przygotowanie państwa polskiego do PR-owego odparcia rosyjskich zarzutów. Że pijany generał...
Krystyna Grzybowska
Naród nieodpowiedzialnych pijaków? Jak należało się spodziewać, przywódcy krajów UE nie skomentowali raportu towarzyszki Anodiny, a to z całkiem prozaicznych, czy raczej protokolarnych powodów. Rzecz w tym, że komentarze polityków mogłyby oznaczać ingerencję w wewnętrzne sprawy Polski no i oczywiście Rosji. Zresztą ingerencja w sprawy Rosji mogłaby spowodować zamieszanie, którego liderzy europejscy chcieliby uniknąć za wszelką cenę. Idąc tym tokiem rozumowania, żaden prezydent czy premier nie weźmie w obronę Polski ani tym bardziej ofiar katastrofy, bo nasze państwo nie stwarza najmniejszych problemów nigdzie i nikomu. Jest, a jakby go nie było. Poglądy polityków europejskich na raport MAK odzwierciedlają media, które są, jak wiadomo, czwartą władzą, a jak zajdzie potrzeba, to i...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Innym krokiem poprawiającym relacje polsko-ukraińskie byłoby odebranie Wiktorowi Juszczence tytułu doktora honoris causa, nadanego mu w lipcu 2009 r. przez Katolicki Uniwersytet Lubelski im. Jana Pawła II. Moim zdaniem, należy w tej sprawie pisać do władz uczelni, które przez kunktatorstwo rzuciły na siebie złe światło, a co więcej – na swojego patrona, którego beatyfikacja tuż-tuż. Podobnie skompromitował się zarząd Radia Rzeszów, który nie licząc się z opiniami mieszkańców Podkarpacia, podjął decyzję o kasacji niezwykle interesującego i ważnego programu pt. „Kresowe dziedzictwo”. Był on nadawany w każdy wtorek w godz. 18.05–19.00. Jego autor, dziennikarz Jerzy Borzęcki, mówił do swoich słuchaczy: „Zapraszam nie tylko Kresowian ale i każdego, komu bliskie są dawne Kresy Południowo-...
Jacek Kwieciński
 Tak czy inaczej, wina jego, jego ministrów, jego ekipy – moralna, polityczna, społeczna, narodowa – jest ewidentna. I cokolwiek by ględzono, pozostanie taką na zawsze. Pupilka Putina nie byłaby pewno bezczelna w 100 proc., z satysfakcją waląc nas po twarzy, ale powiedzmy w proc. 90. Wiedziała jednak, że z tym rządem bliskiej zagranicy może sobie pozwolić na wszystko. „Raport jest nie do przyjęcia”? Zobaczymy. Piszę to przed jakimikolwiek słowami premiera (ale po chorobliwie filorosyjskich wynurzeniach obecnego prezydenta) i szczerze mówiąc, nie jestem ich specjalnie ciekaw. Proszę bardzo, choć i tak swojej winy nie zmaże i szkody nie naprawi, niech mnie zaskoczy. W oczach mediów zachodnich i tak życzliwych Moskwie pięknie już nas przedstawił. Dziękuję, ob. Tusk. Piszę ostro, bo to,...
Ryszard Czarnecki
Andrzej Chyra, aktor – za oddawanie moczu w miejscu publicznym, co i tak było lepsze niż uczestnictwo w Komitecie Honorowym (?) kandydata na prezydenta, Bronisława Komorowskiego. Wojciech Fibak, były tenisista – za skandale z udziałem panienek-małolatek, co wydaje się równie kontrowersyjne jak jego udział w tymże Komitecie Honorowym (?). Kuba Wojewódzki – za śpiewanie na poziomie Rowu Mariańskiego (nienawidzącym geografii przypominam, że to najniższa depresja na ziemi) tekstu: „Jarek, Jarek, przyjaciół miał wielu, każdy chciałby leżeć na Wawelu (...), po trupach do celu”. To pewnie dla niego ostatnia taka Antynagroda, bo dziś na potęgę przyględza i przynudza. Franciszek Smuda, trener reprezentacji Polski – za najniższe miejsce w rankingu FIFA w historii polskiego futbolu i za...
Piotr Lisiewicz
TVN trąbił o tym, że Rada Języka Polskiego zakazała rodzicom nadania dziecku imienia Kermit. Bo „naraziliby je na śmieszność”, gdyż jedynym skojarzeniem „jakie niesie z sobą nazwa Kermit w polszczyźnie, jest popularna żaba”. Pięknie, a krzywdzić dziecko imieniem Donald, kojarzącym się zwykłemu Polakowi z sepleniącym disneyowskim pokraką, można bezkarnie? Napisałem powyższą notkę i zaraz pomyślałem sobie, że swoją drogą warto sprawdzić, kto siedzi w owej Radzie Języka Polskiego. To, co zobaczyłem, przerosło najbardziej spiskowe teorie. Wśród licznych autorytetów zasiada tam ni stąd, ni zowąd prof. Jacek Fisiak. Znany z potępiania syjonistów w 1968 r., gnębienia studentów w latach 80. (kiedy był rektorem Uniwersytetu Poznańskiego) oraz bycia ministrem u Rakowskiego (w PZPR 34 lata). Poza...

Pages