Felieton

Ryszard Czarnecki
Polska jest, obok Francji i Hiszpanii, trzecią potęgą rolniczą w Unii Europejskiej. Takie są statystyki, ale nie rzeczywistość polityczna. Rząd woli funkcjonować w wirtualu. A PSL – choć dzięki wsi żyje – za wieś nie zginie i partii „słońca Peru” nie podskoczy, bo przecież PO mogłaby odciąć ją od koryta. Zapytałem w Strasburgu ministra Sikorskiego, dlaczego wśród priorytetów polskiej prezydencji nie ma kwestii wyrównania dopłat dla polskich rolników. Odpowiedział, że trzeba się skupić na obronie Funduszu Spójności, bo CAP (Wspólna Polityka Rolna) ma w UE więcej obrońców. To tak, jakby szef MSZ powiedział swoim synom: „Myjta, chłopaki, ręce, ale nóg już nie musita”. A to, że polski rolnik ma blisko 2 razy mniejsze dopłaty niż Niemiec, 2 razy mniejsze niż Włoch i 2,5 raza mniejsze niż...
Piotr Lisiewicz
A propos tych najważniejszych. Zwracam uwagę „Gazecie Wyborczej”, TVN oraz sędziemu Jabłońskiemu, że na ostatnim spocie PiS Jarosław Kaczyński dokonuje tzw. włamu do oszklonego biurowca. Użyta przez niego technika to w grypserze „wpych”. Zaleca się przepytanie na temat klasyfikacji prawnej owego czynu kilku autorytetów prawniczych z niezlustrowanych rad wydziałów prawa największych uczelni. Kibice na jednym z kibicowskich forum rozważali niedawno, co byłoby, gdyby to oni wymyślili w dzisiejszych czasach pieśń ze słowami „Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz ni dzieci nam germanił”. Ileż na to paragrafów! Nawoływanie do nienawiści, głoszenie treści niezwiązanych z meczem. No i najgorsze: obraza organu w osobie Donalda Tuska. TVP znaczy Telewizja Polska. A TVN? Nikt nie pamięta. Fakt...
Piotr Lisiewicz
Nazwa „procesy kiblowe” dotyczy „rozpraw”, które w tamtych latach toczyły się nie na salach sądowych, lecz w celach. Podczas nich „sędziowie” siadali na pryczach, a oskarżonemu zostawał sedes wmontowany w kącie celi. Wciąż niezawisły kiblowo-Michnikowo-Chajnowo-Woliński wymiar sprawiedliwości przetrwał do dziś w postaci wielopokoleniowej sitwy, która nigdy nie została poddana weryfikacji. Jako jego notoryczny podsądny potrafię docenić postęp: na kiblu siedzieć nie każą. Ale czy poziom sądów wzrósł od czasów, gdy można było być, jak brat Adama Michnika, sędzią bez ukończenia studiów? Po przyjrzeniu się licznym paniom asesor, które bredzą jak potłuczone, nie odważyłbym się postawić takiej tezy. Za sprawą pozwu „Gazety Wyborczej” inny niezawisły sąd zawyrokować ma niebawem, czy poeta...
Wojciech Wencel
Kilka dni temu minęła setna rocznica urodzin Czesława Miłosza, który przez całe życie miał problem nie tylko z klęczeniem, ale i ze wspólnotą narodową. Już w tomie „Trzy zimy” z 1936 r. wyznaczał poecie miejsce ponad śpiącym tłumem, akcentując rozdarcie między wyniosłym pięknem a wrażliwością na ludzkie cierpienie. Gdy w Warszawie szalała wojna, tworzył „poema naiwne” o ziarnku maku, na którym stoi mały dom. Szukał „poezji innej niż bezustanny lament nad przegraną honoru”. Tropił „ziarno obłędu” w środowisku „Sztuki i Narodu”, a fascynował się postacią Tadeusza Krońskiego – cynicznego komunisty, który obiecywał mu w liście: „My sowieckimi kolbami nauczymy ludzi w tym kraju myśleć racjonalnie bez alienacji”. Nawet służbę w komunistycznej dyplomacji uzasadniał potrzebą duchowego rozwoju: „...
Krzysztof Wyszkowski
Kimkolwiek byli planujący i realizujący ten pakt współcześni targowiczanie, jest faktem, że ludzie OD zdobyli w PRL rząd dusz, który w 1989 r. zamienili na dominację w mediach publicznych i prywatnych. Ta dominacja jest tak skuteczna, że wolne społeczeństwo zostało zmuszone do szukania alternatywnych metod porozumiewania się. W ten sposób historia zatoczyła kolejne koło – etos i cele przypisywane niegdyś Komitetowi Samoobrony Społecznej KOR realizują obecnie kluby „Gazety Polskiej” i ruch Solidarni 2010. Opozycjoniści zbierają się pod zwalczanym przez władze namiotem na Krakowskim Przedmieściu, a ludzie reżimu – prezydent Komorowski, premier Tusk, gen. Jaruzelski, red. Michnik i cała postpeerelowska spółka – przemyka się do Pałacu Namiestnikowskiego w poczuciu swojego panowania i zarazem...
Antoni Łepkowski
Co więc mogło skłonić sędziego do tak absurdalnej decyzji, którą dodatkowo chciał jeszcze upublicznić, mimo że gdyby przyświecały mu szlachetne pobudki, mógł i powinien ją utajnić? Odrzucam interpretację najprostszą, że jest osobiście zwolennikiem PiS-u i chcąc jego wygranej w najbliższych wyborach, zdecydował się na krok mający dać Jarosławowi Kaczyńskiemu jeszcze większe poparcie, jako osobie, także i tutaj niesprawiedliwie prześladowanej. Upokarzający dla prezesa charakter decyzji sędziego nie tylko przeczy takiej hipotezie, ale wręcz w zestawieniu z jawnością sprawy wskazuje, że jednym z celów sędziego było dokuczenie liderowi opozycji demokratycznej. Sędzia zapewne go nie lubi i chciał to zamanifestować. Jednak może to być także przypadek decyzji koniunkturalnej. Sędzia nie chce w...
Tomasz Terlikowski
Ich sukces, a szerzej – nasz sukces, ma na razie wymiar symboliczny. Przed nami jeszcze spora część walki o zmianę prawa. Ale już teraz można powiedzieć, że choć środowiska pro life są pozbawione wsparcia mediów i często także polityków, to jednak są w stanie budować skuteczne strategie zmiany prawa i je realizować. Jest to także dowód na to, że obawy zwolenników kompromisu, którzy nawołują do tego, by nie zajmować się aborcją, bo to może tylko pogorszyć sprawę, są przesadzone. W Polsce, i to jest powód do radości, udało się przesunąć debatę nad aborcją w kierunku pro life. Ogromnym sukcesem jest uświadomienie Polakom, że aborcja to po prostu oszukańcze określenie zabicia dziecka, że płód to nie nazwa jakiegoś innego rodzaju istnienia, ale etap rozwoju człowieka; i wreszcie że dyskusja o...
Robert Tekieli
Przy okazji niepolska Polskapresse przejęła krakowski prawicowy „Dziennik Polski”. I cisza. W Niemczech, gdy Anglicy chcieli kupić jedną z berlińskich gazet, wzniecono ogólnoniemiecki raban. W Polsce tylko środowisko Radia Maryja przejawia w tych sprawach suwerenność, głosząc, że ważne jest, by dysponentami opiniotwórczych mediów w Polsce byli suwerenni Polacy. Wszyscy pozostali czują niepokój, słysząc hasło: Polskie gazety w ręce Polaków. A to tylko przejaw zdrowego rozsądku. Bierzmy przykład z Niemców. Oni myślą i czują po niemiecku. Czy znam ludzi niekochających po polsku? Ewa Siedlecka w „Gazecie Wyborczej” potrafi dokonać następującego rozróżnienia: „We Włoszech krzyże wisiały w szkołach od zawsze, więc nakaz ich zdejmowania można byłoby odebrać jako pogwałcenie tradycji. W Polsce...
Krystyna Grzybowska
Czy zajście w ciążę małżonki Nicolasa Sarkozy'ego to wyraz uczuć macierzyńskich, czy akt polityczny, który ma poprawić notowania prezydenta Francji i zagwarantować jego ponowny wybór na to najwyższe stanowisko w państwie? Media spekulują, złośliwości nie szczędzą przeciwnicy polityczni, którzy ucieszyli się, że ich kandydat na prezydenta Dominique Strauss-Kahn wcale nie napastował pokojówki, bo ona jest ponoć prostytutką. Zatem politycznie byłoby oskarżyć ją o próbę gwałtu na Strauss-Kahnie i wsadzić do więzienia na jakieś 25 lat. Politycznie choć kosztownie. Jeden z największych filozofów starożytnej Grecji, Arystoteles, polityką nazwał sztukę rządzenia państwem i aktywny udział obywateli w jego życiu. Tę umiejętność porównał do rozsądku. Politykę i rozsądek uznał za równorzędne....
Jacek Kwieciński
Słusznie, towarzyszu „Czasy szkalowania Polski (czytaj – rządzących Polską) się skończyły” – zawyrokował europoseł Paweł Zalewski. Jasne. Bo RP rządzi partia właściwa, słuszna, jedynie do tego uprawniona. Wprowadzić poprawkę do konstytucji! Z niezbędnym uzupełnieniem – że tak ma być do czasu, gdy obejmie władzę partia niewłaściwa, niesłuszna, niemająca prawa do rządzenia. Michnik, Wajda, Bartoszewski muszą mieć przecież zagwarantowane prawo wyzywania Polski i Polaków, gdy przyjdzie na to czas. Gdzie tylko zechcą. Prawidłowość Rosjanie nie dostarczyli wielu podstawowych dowodów. Mimo to tzw. komisja Millera raport nt. katastrofy smoleńskiej przygotowała. Ma być „bolesny”, ale z pewnością nierównomiernie. Nie można nadmiernie krytykować naszych rosyjskich przyjaciół. Raport nie ma...
Rafał Ziemkiewicz
4) 29 czerwca ABW zatrzymała Władysława N., byłego pełnomocnika Polskiej Telefonii Cyfrowej, który kilka lat temu oskarżał o nadużycia obecnego szefa ABW Krzysztofa Bondaryka. Prokuratura nie wszczęła wtedy śledztwa. Dziś stawia Władysławowi N. zarzut fałszowania dokumentacji, zagrożony karą więzienia do lat 5. 5) Ta sama ABW, do której szefa Donald Tusk potwierdził „pełne zaufanie”, zatrzymała też w Krakowie Krzysztofa W. pod zarzutem organizowania przemytu papierosów. Jak podał portal interia.pl, „w jego mieszkaniu znaleziono telefony, adresy oraz nazwiska osób powiązanych ze służbami specjalnymi. Z materiałów tych może wynikać, że współpracował z nimi w ostatnich latach”. Dziennikarze śledczy pamiętają, że Krzysztof W. sugerował, iż ma dowody na to, że Bronisław Komorowski...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
 Apel ten powtórzony został 14 czerwca br. Jego sygnatariusze zwrócili się także z prośbą o udostępnienie publicznej informacji, czy prawdziwa jest wiadomość, że projekt uchwały (autorstwa PSL) o ustanowieniu 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian został zdjęty z porządku obrad Sejmu na wniosek Kancelarii Prezydenta RP. Gdyby okazało się to prawdą, byłby to wielki skandal. To bowiem właśnie prezydent powinien dbać o pamięć narodową. Nawiasem mówiąc, Komorowski po raz kolejny uchylił się od objęcia patronatu nad komitetem rocznicowym. Sygnatariusze wyrazili również zaniepokojenie informacją, że kancelarie prezydentów Polski i Ukrainy, bez jakiejkolwiek konsultacji z rodzinami pomordowanych Kresowian, chcą przygotować na koniec sierpnia br. tzw. oficjałkę, w ramach której ma...
Jan Tomaszewski
Powracając do tematu Agrykoli, to nikogo nie powinna dziwić reakcja kibiców, którzy zza ogrodzenia stadionowego zgotowali wspaniały i jak najbardziej zasłużony doping rywalizującym drużynom. Ciekawe, jak premier wytłumaczył dzieciakom ten specyficzny aplauz, bo z tekstów piosenek wynikało, iż „Tola ma Donalda” i... vice versa, oraz że apetyt (czytaj pazerność) związkowych działaczy jest ogromny (śpiewano: PZPN, PZPN, je... e… PZPN). Obserwując kolejny POpisowy kiks szefa polskiej Barcelony, byłem rozczarowany brakiem zaproszenia na ten mecz dwóch uwielbianych przez polskie społeczeństwo indywidualności: prezesa Grzegorza L., o którym nawet jedna prorządowa gazeta napisała, że takiego faceta to wstyd puścić między ludzi, oraz senatora z jedynie słusznej partii, który w wolnych chwilach „...
Ryszard Czarnecki
Chciałem dzisiaj śladem redakcyjnych kolegów – Marcina Wolskiego i Macieja Parowskiego – spróbować sił w tzw. historii alternatywnej. Wyobraźmy sobie, że polska prezydencja w Unii Europejskiej rozpoczyna się – aż strach powiedzieć – pod rządami PiS. Na czele rządu stoi Jarosław Kaczyński, a większość resortów jest w rękach jego ludzi. Europa to akceptuje, bo po rządach Victora Orbana i prezydencji Węgier uważa, że już nic gorszego nie może się jej zdarzyć. Ba, niektórzy już zatęsknili za co prawda twardym, ale przewidywalnym w polityce zagranicznej Kaczyńskim. Jest zupełnie inaczej niż teraz. Nie ma bączków jako symbolu prezydencji (bączki zresztą się nie kręcą, co skądinąd jest wielką metaforą). Logo prezydencji też nie jest idiotyczne jak obecne. Nie ma koncertu Wojewódzkiego i...
Marcin Wolski
Na prawdziwe dymisje był czas w ciągu 24 godzin po katastrofie, podobnie jak na decyzję, kto będzie prowadził śledztwo. Można się było poradzić Angeli albo pani Steinbach i dowiedzieć, że w sprawie tragedii pod Smoleńskiem nr 1 ówczesne władze niemieckie, mimo posiadania wszystkich dowodów w ręku, wolały powołać komisję międzynarodową ze Szwajcarem na czele, z udziałem polskich autorytetów z Generalnej Guberni. Ale jak już powiedziałem, nie moja sprawa – biorę urlop! Dwa tygodnie to niewiele czasu i teoretycznie wszystko się może zdarzyć – sondaże falują i niewykluczone, że pewnego dnia „zupa się wyleje”, ale pewnie jeszcze nie pod moją nieobecność. Polityka polska przypomina telenowele, dużo się dzieje, ale akcja nie posuwa się ani o centymetr. Chyba że kogoś jeszcze może interesować...
Piotr Lisiewicz
Ledwie Bronisław Wildstein, broniąc swojego redaktora naczelnego Pawła Lisickiego, poświęcił mi komentarz „Lenin III RP – przypadek Lisiewicza”, a już nowy właściciel „Rz” Grzegorz Hajdarowicz zapowiedział wśród zasad, których przestrzegać ma jego pismo, „absolutnie niepropagowanie systemów totalitarnych, a szczególnie komunizmu”. Znaczy, że Wildstein nie będzie mógł mnie, Lenina, propagować? Swoją drogą to ciekawa prawidłowość – jeśli skrytykujesz Lisickiego, nie odpowiada na to on sam, ani żaden z „umiarkowanych” publicystów „Rz”. Reagują za to, starannie unikając meritum sporu, jego koledzy uważani za „radykałów”, których akurat... nie krytykowałeś. Co do skansenowości naszego środowiska, to chętnie się zgodzę. Środowisko „Rzeczpospolitej” jest od nas zdecydowanie bardziej świeże....
Ryszard Czarnecki
Pojechałem do niego z garstką przemyconej bibuły NZS, ale to był tylko pretekst do rozmowy. Chciałem poznać tego „Księcia Niezłomnego” polskiej emigracji, jak go pompatycznie nazywali niektórzy. Paryska „Kultura” była żywą legendą, symbolem niezależnej myśli, alternatywy wobec komuny. Miniaturki tego miesięcznika (w lipcu–sierpniu wychodził jako dwumiesięcznik) przewoziło się setkami do kraju i potem psuło oczy, odczytując małe literki. Giedroyc przyjął mnie w swoim gabinecie. Było tam pełno książek, szpargałów, maszynopisów. Bez przerwy palił. Dokładnie, szczegółowo wypytywał o sytuację w kraju. Czuć było, że jest świetnie zorientowany w tym, co się dzieje w Polsce, i że tym żyje. Do pokoju weszła Zofia Hertz, prawa ręka Redaktora, organizacyjny spiritus movens „Kultury”. Też była...
Wojciech Wencel
Skrajnie odmienną postawę prezentują wygnańcy z dawnych polskich Kresów. W odróżnieniu od wielkomiejskiej młodzieży można ich nazwać strażnikami pejzażu. We wspomnieniach starannie przechowują obrazy rodzinnego Wołynia czy Wileńszczyzny: konkretny pagórek, sad czy zakręt rzeki. Dlaczego topografia zaginionego świata jest dla nich tak ważna? Najprościej odpowiedzieć, że przez sentyment do młodości, ale to tylko część prawdy. Drugą część dopowiada rumuński historyk religii Mircea Eliade, nauczając, że podstawową potrzebą człowieka religijnego jest ustanowienie w najbliższej okolicy duchowego centrum. Takim punktem sacrum może być kościół parafialny, ale też rodzinny dom albo góra uświęcona ludową tradycją. Im dalej od tego naładowanego energią miejsca, tym mniej rzeczywistości. Teraz...
Krzysztof Wyszkowski
Była inicjatorką przywrócenia przedwojennej Parady Niepodległości 11 listopada. W ten sposób Gdynia stała się duchową dzielnicą Warszawy, ale takiej, jakiej już nie ma. Zmiażdżona przez Niemców, została przez komunistów – ze strachu, że odżyje i podniesie się – przygnieciona grobowcem Pałacu Stalina. Nadzieja na zmartwychwstanie Miasta Nieujarzmionego odżyła, gdy Lech Kaczyński stworzył Muzeum Powstania Warszawskiego. Wiesia wierzyła, że jest to akt przełomowy, że już nie uda się znowu polskości pognębić. Szczególną misją Wiesi było dokumentowanie Grudnia ’70. Uważała, że sprawcy mordu na Polakach buntujących się przeciw komunizmowi nie mogą pozostać bezkarni. Zbierała materiały, pracując w latach  1980–1981 w sekcji historycznej Zarządu Regionu „Solidarności” w  Gdańsku. Ale...
Antoni Łepkowski
Niewprowadzonym w temat wyjaśniam, że „Loża prasowa” to program prowadzony w niedzielę przez niejaką redaktor Małgorzatę Łaszcz, której zadaniem jest dobranie trójki dziennikarskich stachanowców salonu i jednego wypchanego prawicowca i udzielanie im głosu tak, by wychodziło, że trójka inteligentnych, kulturalnych i doświadczonych profesjonalistów rozbija w proch i w pył niekompetentnego, niegrzecznego i głupkowatego adwersarza. Wszystko na kanwie komentarzy do bieżących wydarzeń. Początkowo mieliśmy do czynienia z zaproszeniami w charakterze chłopców do bicia prawdziwie niezależnych dziennikarzy, którzy nie wahali się przedstawiać otwarcie swoich poglądów. Od czasu medialnego zapisu na „Gazetę Polską” nie pojawiają się tam już ani redaktor Sakiewicz, ani Ziemkiewicz, ani Terlikowski, ani...
Tomasz Terlikowski
Głosując przeciwko ustawie podpisanej przez ponad pół miliona Polaków, poseł pokazuje całkowicie jednoznacznie, że jego zdaniem nie ma nic złego w tym, by w majestacie prawa zabijano ludzi tylko dlatego, że są chorzy. I mówimy tutaj o zespole Downa. W Polsce zdecydowana większość zabijanych w majestacie prawa dzieciaków, to właśnie te z tym syndromem (90 proc. z pół tysiąca zamordowanych w 2009 r.). Głosowanie przeciwko tej ustawie to także jasny znak, że uznajemy, iż może być powodem do zabicia kogoś nieodpowiednie pochodzenie. Obie te sytuacje są zaś jednoznacznie potępione przez polską konstytucję, która zakazuje dyskryminacji ze względu na niepełnosprawność, stan zdrowia czy właśnie pochodzenie społeczne. Opowiedzenie się za dyskryminacją pewnych grup społecznych, uznanie, że tylko...
Robert Tekieli
Z dobrych wieści: gaz łupkowy jest w Polsce na pewno. Brytyjczycy dowiercili się do bardzo zasobnych pokładów. Wreszcie geopolityka może przestać być dla Polaków tak jednoznacznym przekleństwem. A i na innych polach mają miejsce miłe sukcesy. Rodzice ze stowarzyszenia Twoja Sprawa przeprowadzili skuteczną akcję. Dzięki zmasowanemu wysyłaniu e-maili niemieccy wydawcy zaczynają się wycofywać z reklamy pornografii w popularnych polskich telemagazynach. Ale trzymałbym ich cały czas za rękę. Nawet jeśli jest teraz na kołdrze. Nigdy dość rozważań nad pasożytniczą naturą ruchów lewicowo-liberalnych. Wydawać by się mogło, że tworzą własną kulturę, że od dwustu czy trzystu lat dominują świat zachodni. Jednak tak naprawdę tylko żerują na miąższu cywilizacji. Jak huba na coraz marniej...
Krystyna Grzybowska
Na samym początku mojej pracy w popołudniówce „Express Wieczorny” zdobywałam dziennikarskie ostrogi w dziale miejskim. Zlecano mi m.in. odwiedzanie sklepów, bazarów i innych przybytków handlu czy usług i sprawdzanie, czy jest w sprzedaży dosyć pietruszki, dlaczego zamiast jaj chłodniczych są tylko „wapniaki”, czemu nieuprzejmie traktuje się klientów. Rezultat takich peregrynacji, za przeproszeniem reporterskich, był zawsze ten sam. Winni są straganiarze, sklepikarze i inni drobni uczestnicy życia społecznego, ale broń Boże nie system, nie ustrój i nie władza najwyższa. No może jakiś sołtys, a najlepiej, żeby to był badylarz, taki co miał dużo pieniędzy i własną willę. Nad takim, a nie innym stanem rzeczy czuwali redaktorzy oraz cenzura. Jakoś dziwnie podobne, a nawet identyczne reportaże...
Jacek Kwieciński
A ściana runie… Czyniącym wszystko, aby nie uczcić w Warszawie w żaden sposób pamięci Lecha Kaczyńskiego, dywagującym, że dla nich nie był to dobry przywódcą, odpowiedziałbym prosto. Ale był prezydentem Rzeczypospolitej. To wystarczy. Odpowiedziałbym, gdyby dzisiejsza Polska była normalna. Ale mówienie do ściany sensu nie ma. A betonowe ściany, jak kiedyś mury, trzeba niezbędnie zburzyć. Majestat Chcesz wiedzieć wszystko o postaci zwącej się Bronisław Komorowski? Kilkanaście miesięcy po Smoleńsku awansował szefa BOR-u. Jeśli to zapamiętasz, powie ci to wszystko o tej niewątpliwie dostojnej osobie. Nie w Polsce Taka wiadomość – „Rosja – partia opozycyjna szykanowana”. W Polsce podobne przypadki są – jak wiadomo – wykluczone. Przypomina to o wypowiedzi Sikorskiego „Polska [...
Rafał Ziemkiewicz
Na zdrowy rozum, argumentacja, która temu towarzyszy, jest śmiechu warta. Przyjęło się, że kto traktuje swój związek poważnie, godzi się na przyjęcie pewnych obowiązków, mających chronić słabszego partnera i, przede wszystkim, potomstwo. Kto się boi odpowiedzialności, nie jest zdecydowany trwać w związku długo, liczy, że trafi mu się lepszy, zadowala się życiem na kocią łapę i zobowiązań unika. To logiczne. Środowiska, ogólnie mówiąc, postępowe, zawsze dotychczas twierdziły, że tylko ten drugi model współżycia gwarantuje człowiekowi pełną realizację. Prawdziwa miłość nie potrzebuje „stempelka”, a poza tym po prawdziwej miłości przyjść może jeszcze prawdziwsza, i nie należy z góry z niej rezygnować w imię tej aktualnej. A teraz nagle wystarczyło parę słów premiera, by media salonu...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
22 czerwca 1941 r. Niemcy uderzyli na ZSRR. Na linii frontu znalazło się wiele sowieckich więzień, w których przetrzymywano dziesiątki tysięcy obywateli II RP, nie tylko Polaków, lecz również przedstawicieli innych narodowości. Władze NKDW, nie chcąc dopuścić do ich uwolnienia, wydały barbarzyński rozkaz wymordowania więźniów, których określano jako politycznych. Gdy brakowało czasu na rozstrzeliwania, wrzucano granaty do cel i podpalano więzienia, przez co stłoczeni w nich ludzie ginęli w straszliwych męczarniach. W ten sposób wymordowano więźniów np. w Łucku, Drohobyczu, Czortkowie i Samborze, Największej jednak masakry Rosjanie dokonali we Lwowie, gdzie podłożono ogień pod więzienia przy ul. Łąckiego, na Zamarstynowie oraz w d. klasztorze sióstr brygidek. Przez wiele dni w mieście...
Marcin Wolski
Naukowo nazywa się to badaniem „wytrzymałości materiału”. Ostatecznego celu tych zabiegów nie znam, ale dotychczasowe próby są imponujące, a wytrzymałość krajowego materiału niezwykła – iryd, platyna, w dodatku non iron, bez konserwantów... Ale kiedy pewnego dnia to wreszcie pęknie, nie będzie czego zbierać. Tylko owa wizja, skądinąd nieomal pewna, wcale mnie nie peszy. Premier pokonujący Bug wpław pod Terespolem i prezydent rozmawiający z portretami w Belwederze na dzień przed impeachementem – to news tylko na chwilę. Jeśli nawet pewnego dnia dotychczasowi władcy znikną, pozostaną przecież rozgrzebane drogi, stadiony, podpisane kontrakty, inflacja, stagnacja i rodacy, z których jedni będą wołać „a nie mówiliśmy”, a drudzy, „niczego takiego nie słyszeliśmy”. 
Piotr Lisiewicz
O tym, że wśród biegłych roi się od psychiatrów najmniej ambitnych i dyspozycyjnych, pisałem w „Gazecie Polskiej” wiele razy przed laty, gdy zajmowałem się sprawami interwencyjnymi. Biegli dostawali wówczas za ekspertyzy psie pieniądze. Niezależnie, czy pisali ją na kolanie w godzinę, czy musieli czytać tysiące stron. Prawo powołania biegłego miały sąd i prokurator, ale nie obrona. Oznaczało to, że liczba spraw, jakie dostanie biegły, zależała od woli sędziów oraz prokuratorów. W efekcie, jak oceniał dr med. Jerzy Pobocha, szef sekcji psychiatrii sądowej Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, coś koło 10 proc. (!) osadzonych w psychiatrykach nigdy nie powinno tam trafić. Czy w takim środowisku trudno znaleźć dyspozycyjnego frajera z tytułem naukowym przed nazwiskiem? Odpowiedź oczywista...
Tomasz Terlikowski
Film sam w sobie jest przestępstwem. Pratchett wiedząc, że brytyjski miliarder chce popełnić wspomagane samobójstwo, powinien – zgodnie z brytyjskim prawem – zrobić wszystko, by mu w tym przeszkodzić. Za „wszystko” trudno zaś uznać udanie się z kamerą i filmowanie śmierci. Z tego zaś jednoznacznie wynika, że sam film jest efektem przestępstwa. Promuje coś, co jest nie tylko sprzeczne z prawem, ale też głęboko niemoralne. Pratchett powinien więc zwyczajnie zostać skazany (co – notabene – utrudniłoby mu samobójstwo). Do tego jednak zapewne nie dojdzie. Zabawnie brzmią też zapewnienia, że autorom chodziło o to, by wznowić debatę o eutanazji. Po pierwsze, jest całkowicie jasne, że debata nad zabijaniem chorych nie jest niczym wartościowym, nie ma zatem powodów, by ją prowadzić. Po drugie,...
Antoni Łepkowski
I oto teraz, po słynnej już pokazówce naszej rodzimej PRI w Ergo Arenie, okazuje się, że Joanna Kluzik zaprzestała, oby nie na trwałe, posługiwania się rozumem, a zaczęła wyłącznie sercem, i to niestety zapewne boleśnie zranionym. Joanna Kluzik po przegranej Jarosława Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich została z tej porażki słusznie rozliczona. Niestety, to wówczas zaczęła się jej droga po równi pochyłej z wyżyn intelektu do depresji niedobrych emocji, które przesycają ją już w zupełności. Kluzik uwierzyła w teoryjkę serwowaną nam przez usłużne salonowe dziennikarskie gnidy, że dzięki prowadzeniu przez Jarosława Kaczyńskiego kampanii wyborczej, ukrywającej zupełnie problem strasznej i tajemniczej katastrofy, zdobył on więcej głosów, niż gdyby mówił w kampanii to, co było konieczne do...
Robert Tekieli
Aksamitny autorytaryzm wszechpartii rządzącej ujawni się ostatecznie po wyborach. Bo do jego miękkich sukcesów potrzeba czasu. Być może następne wybory odbędą się już po meksykańsku. Paweł Zatchej, który swoją przygodę z jogą rozpoczął pięć lat temu, zaczął ją propagować poprzez akcję „Joga w parku”. W największych miastach Polski odbywają się właśnie bezpłatne sesje hathajogi. Zachwalane jako wakacyjny relaks przyciągający atmosferą pełną pozytywnej energii. Mamy ogólnoświatowy boom na jogę. W to, że joga jest dobra na wszystko, wierzyć ma już poza Indiami 200 mln ludzi. W USA uprawia ją 18 mln osób, ponad dwukrotnie więcej niż pięć lat temu. W Niemczech 3 mln, czyli trzy razy więcej niż trzy lata temu. W Polsce liczba ćwiczących w ciągu pięciu ostatnich lat wzrosła...
Krystyna Grzybowska
Poparcie dla banałów A prawda jest taka, że co pół roku, zgodnie z traktatowymi ustaleniami, jeden z krajów Unii pełni tzw. prezydencję, coś w rodzaju fikcyjnych rządów bez prerogatyw. Ale efekt propagandowy murowany, jak się władza spręży. I wielu obywateli da się na ten blichtr nabrać. Będą konferencje, spotkania, odwiedziny różnych prezydentów oraz premierów, o ministrach nie zapominając. I tak do nowego roku 2012. A co może nasz rząd zrobić w czasie tego półrocza? Według przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, prof. Jerzego Buzka, który notabene zakończy swoją prezydencję też 1 stycznia 2012 r., polski rząd będzie dbał o jedność UE. A jak to zrobi? No zrobi, bo jak powiadomił nas Jerzy Buzek: jest pełne poparcie wszystkich ugrupowań w Parlamencie Europejskim dla polskich...
Jacek Kwieciński
Warianty Podobno przedstawiciele PO (Partia Obciachu) mają chadzać po domach. Czy mam wywiesić kartkę z napisem: „Aktywistów Partii Rządowej proszę zostawić na zewnątrz”? Czy też od razu przygotować większą sumę – na mandat za obrazę Najwyższych Organów, bo niewątpliwie się jej dopuszczę. A może i jedno, i drugie? Tuszę bowiem, że owym aktywistom towarzyszyć będzie przynajmniej jeden osiłek w kominiarce oraz milicjant mogący egzekwować wspomniane mandaty. Bo jak przekonywać, to przekonywać. Coraz bezczelniej Komisja wybitnego publicysty, tow. Kalisza, wnioskuje, by Jarosławowi Kaczyńskiemu i Zbigniewowi Ziobrze uciąć publicznie głowy za mord na Barbarze Blidzie. I spora część niby „normalnych” mediów traktuje to poważnie. Niezawisły, niczym dawne sowieckie, sąd sugeruje, że J....
Rafał Ziemkiewicz
Na razie sprawa jest tylko w przymiarkach i jeśli na przykład jakiś poseł zada o nią pytanie ministrowi Rostowskiemu, ten będzie się wykręcał, że żadnych takich zobowiązań Polska nie podjęła. Nie wierzmy. Premier, nie wiadomo jak i kiedy, nie konsultując tej brzemiennej w skutki decyzji w żaden sposób (kolejny powód, aby postawić go w przyszłości przed Trybunałem Stanu), zapisał nas do tak zwanej strefy euro plus. Co to jest strefa euro plus, jeszcze dokładnie nie wiadomo, ale wiadomo, że wyjścia z niej nie przewidziano. Generalnie, w skrócie, można powiedzieć tak: mieliśmy do wyboru przyjąć wspólną walutę albo pozostać przy własnej. Każda decyzja niosła pewne korzyści i pewne straty – bo z jednej strony mieć wspólną walutę z silniejszymi gospodarkami to mocny impuls dla wzrostu, z...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Choć czasy były ponure, niesprzyjające obywatelskiej aktywności, to jednak Pan Bóg pobłogosławił tej inicjatywie, bo już wkrótce zaistniał ów „dom z ogródkiem” w postaci starego dworu i gospodarstwa rolnego w Radwanowicach. Była to darowizna śp. Zofii Tetelowskiej, dzięki której można było utworzyć Schronisko dla Niepełnosprawnych. Stało się ono placówką macierzystą nowej organizacji pozarządowej, która przyjęła nazwę Fundacji im. Brata Alberta. Początkowo miało to być dzieło lokalne, ale szybko przekształciło się w organizację ogólnopolską, posiadającą dziś na terenie całego kraju 27 domów pomocy społecznej, warsztatów terapii zajęciowej, świetlic terapeutycznych i środowiskowych domów samopomocy dla prawie 1000 osób niepełnosprawnych – począwszy od małych dzieci, a na seniorach...
Krzysztof Wyszkowski
Można by powiedzieć – było, minęło – gdyby nie fakt, że Komorowski z Tuskiem nadal fetują Jaruzelskiego w Belwederze, a pod wodzą m.in. Sikorskiego główne role w dialogu polsko-niemieckim odgrywają aktywiści PRL, przemundurowani, jak to opisywała Teresa Kuczyńska, na propagandystów interesów niemieckich i rosyjskich. Za potwierdzenie takiego stanu może być uznana wkładka do tygodnika „Polityka”, sygnowana wspólnie z Fundacją Współpracy Polsko-Niemieckiej. Pismo, którego obsada personalna decydowana była w KC PZPR, miało do relacji polsko-niemieckich, i, jak się okazuje, nadal ma, stosunek funkcjonalny. Poprzednio tropiło rewanżystów zachodnioniemieckich, a teraz tropi rzekomych rewanżystów antyniemieckich i antyrosyjskich w postaci kaczystów. Dzięki temu „Polityka” jest znowu, jak za...
Wojciech Wencel
Obawiam się, że ani klasycyzujący Zbigniew Herbert, ani słynący z neologizmów Bolesław Leśmian nie zaprzątali sobie głowy kwestią oryginalności. Punktem wyjścia było dla nich doświadczenie, a nie język. Doświadczenie przefiltrowane przez mit czy wyobraźnię, ale pierwotne, dotykające tajemnicy istnienia. Właśnie z tego indywidualnego odczucia świata bierze się oryginalność w sztuce. Reszta jest rzemiosłem wykonywanym lepiej lub gorzej, zależnie od technicznej sprawności. A ponieważ mamy takie doświadczenia, jacy jesteśmy, podstawowe znaczenie dla sztuki ma jakość naszego życia. Żeby tworzyć wielkie dzieła, trzeba jednocześnie tworzyć siebie. Nie w sensie dosłownym, stylizując się na eksponat w galerii, lecz w sensie moralnym, troszcząc się o pokorę, bezinteresowność i wewnętrzną siłę. Miał...
Piotr Lisiewicz
Minister spraw wewnętrznych Jerzy Miller: „Nie można także dopuszczać do sytuacji wnoszenia na teren imprezy przedmiotów niedozwolonych (materiałów pirotechnicznych) czy alkoholu”. Cóż, jeśli alkohol na stadionie to takie straszne zagrożenie, to chyba pierwszy do aresztu powinien trafić Donald Tusk. Zwykły kibic czasem próbuje przemycić na stadion alkohol, ale tylko detalicznie, na własne potrzeby. A taki Tusk chce przemycić piwo na wszystkie stadiony na masową skalę – za pomocą ustawy. Powinien dostać tyle mandatów, że nawet Rycho nie dałby rady go spłacić. No dobra, bardzo przepraszam za insynuacje pod adresem pana premiera, bo jeszcze mi ABW na chatę wjedzie. Powszechnie wiadomo przecież, że jedno piwo kupione za 3 zł w sklepie pod stadionem wywołuje w konsumentach niebywałą agresję...
Marcin Wolski
Laboratorium niewielkie, nie wymaga ogrzewania i lepiej niech coś, co z czasem może zagrozić Hiszpanii czy nie daj Boże Polsce, prześledzić w niedużej skali. Pokazać wszystkim, jakie są efekty życia na kredyt, ulegania postawom roszczeniowym. Ryzyka nie ma. Rewolucja komunistyczna nie wybuchnie, islam nie wtargnie, a Akropolu z wściekłości lud nie zniszczy, bo to i tak ruina. Pan Bóg podarował Grecji wszystko, co potrzeba – cudowny klimat, piękne położenie, ciepłe morze, wspaniałe plaże... Ile się musi natrudzić taki Duńczyk czy Fin, aby zarobić parę euro? W Grecji wystarczy otwierać drzwi i nosić walizki za gościem hotelowym. Być może w wypadku ogłoszenia upadłości nie obyłoby się bez dramatów, trzeba by sprzedać jakąś wyspę Niemcom czy Anglikom (byle nie Rosjanom – np. Santoryn...

Pages