Felieton

Tomasz Terlikowski
A będzie tylko gorzej. 1 marca w Holandii rusza usługa eutanazyjna door-to-door, czyli eutanazja z dostawą do domu. Jeśli lekarz nie będzie chciał wykonać eutanazji na swoim pacjencie (tacy wciąż jeszcze w Holandii są), to wówczas do akcji wyrusza dwuosobowa ekipa złożona z „lekarza” i „pielęgniarki” (cudzysłów celowy, bo jakoś trudno mi określić ich zwyczajnie, a słowo „kat” w odniesieniu do nich byłoby jednak obraźliwe dla katów), którzy błyskawicznie załatwią pacjenta, jeśli ten tylko wyrazi taką wolę. Mam wrażenie, że to może być dopiero początek. Kolejnym etapem powinno się stać stworzenie komand, które zabijać będą także osoby niechętne poddaniu się takiemu zabiegowi. Na zlecenie ubezpieczycieli czy rodziny. Niemożliwe? Wręcz przeciwnie. To już się dzieje. W Holandii, nie do końca...
Robert Tekieli
Człowiek wychowywany w toksycznej rodzinie, na przykład z przemocą. Jako dziecko stawiany tysiące razy w sytuacjach, w których nawet dorosły nie dałby sobie rady. I zmuszony do „radzenia sobie”. Np. poprzez świadome czytanie mowy ciała. Przydatne jest to przy rozpoznawaniu, czy domowy tyran wchodząc w drzwi, jest akurat w fazie agresji czy rzewności. Chicekhawk wykorzystuje tę umiejętność i wyławia na dworcu najładniejszą zrozpaczoną nastolatkę. Czyta jej stan psychofizyczny ze sposobu ułożenia kącików ust, z linii, w jakiej trzymane są ramiona, ze sposobu stawiania stóp itp. Rozpoczyna rozmowę, potrafi słuchać. I w końcu proponuje rozwiązanie: chata, prysznic, pełna lodówka. Większość zmęczonych uciekinierek z domu przystaje na propozycję. Tym bardziej że chickenhawk zakochuje się....
Antoni Łepkowski
Ilość obejść prawa i fikcyjnych samozatrudnień u ludzi bezrobotnych byłaby przy przyjęciu propozycji eseldowskich doprawdy zatrważająca. Wszystko to prawda, ale mimo że niedoskonałe, to jednak niemal wszyscy jakieś koncepcje rozwiązania problemu przedstawili. A PiS zachowuje się w całej sprawie nieporadnie i populistycznie. A skoro już wedle starożytnych – vox populi – vox dei, to politycy tej partii mówią o konieczności przeprowadzenia referendum. Nie przystoi to najpoważniejszej niezależnej partii politycznej w naszym kraju. Szczególnie bolesne dla mnie, zwolennika tego stronnictwa, jest także to, że nie przedsięwzięto żadnej akcji zbierania podpisów pod projektem tzw. referendum z inicjatywy obywateli. Podpisy pod swoim projektem zaczął zbierać SLD i to jest tym bardziej zawstydzające...
Bettina Röhl
Idea umowy międzypokoleniowej opierała się na założeniu, że między żywicielami a żywionymi będzie zachowana równowaga. Nikt nie przewidział, że opłacający składki zaczną się z czasem uginać pod ciężarem słabszych i starszych. Zasadniczy problem polega na uzależnieniu stawek emerytalnych od płac brutto osób aktywnych zawodowo. Emeryci otrzymują ostatecznie więcej, niż sami wypracowali. Prawo stojące u podstaw umowy międzypokoleniowej jest zatem fikcją i poważnym błędem konstrukcyjnym. Na emeryturę powoli odchodzi wyżowy rocznik ’68. To ironia losu, że ludzie, którzy ostentacyjnie demonstrowali wrogość do wszelkich instytucji i organów państwa, zostawili po sobie silnie rozbudowaną machinę urzędniczą. Potężny aparat biurokratyczny, na który muszą dziś łożyć obywatele Niemiec. I to...
Rafał Ziemkiewicz
Piszę to, bo paskudna decyzja KRRiTV wobec telewizji „Trwam” osłaniana jest przez propagandystów władzy takim niby to „zdroworozsądkowym” argumentem, że władza nie ma żadnego powodu bać się Rydzyka, bo to przecież nisza i skansen, że nie ma żadnego politycznego powodu, by tłumić medium i tak docierające do zaledwie paru procent widzów. A skoro tak, to musiało pójść o sprawy biznesowe, normalne, by tak rzec, i zwolennicy Radia Maryja po prostu „histeryzują”, by na siłę robić z siebie prześladowanych. Otóż nie. Ta decyzja jest jak najbardziej polityczna i – w logice „demokratury” Tuska, mieszającej wzorce Blaira, Berlusconiego i Putina – jak najbardziej logiczna. To nieważne, ilu widzów ma telewizja w danej chwili. Kiedy znajduje się na multipleksie, w zasięgu pstryknięcia pilotem, może...
Piotr Lisiewicz
„Zachowali się po chamsku i wyrzucili Lisa na oczach całej Polski, tak jak wyrzuca się pijanego palacza z kotłowni” – napisał o zwolnieniu redaktora naczelnego „Wprost” eurodeputowany SLD Marek Siwiec. Uważa się on za lewicowca. Obrońcę robotników. Jego partia pisze w swoim programie, że ludzie słabiej zarabiający potrzebują „wsparcia nie tylko materialnego, ale, co równie ważne, moralnego”. Stwierdzenia Siwca sugerujące, iż niedopuszczalne jest, żeby traktować bogatego celebrytę jak jakiegoś smolucha, umorusanego głupka z kotłowni, niewątpliwie takiego moralnego wsparcia ludziom pracy udziela. Szczególnie warta podkreślenia wydaje się prospołeczna i prowychowawcza postawa Siwca, potępiającego picie w pracy. Potępia je równie pryncypialnie, co prelegenci pogadanek Socjalistycznego...
Krzysztof Wyszkowski
Najsmutniejsze skojarzenia nasuwały się podczas spotkania z internautami 6 lutego br. Oto mężczyzna z Gdańska, mieszkający niedaleko stoczniowej bramy, uważający się za człowieka Solidarności (choć z „Bolkiem” w klapie), okazuje się nieprzytomnym zadufkiem, który usiłuje manipulować rozmówcami tak głupio, jak Gierek i jego dziennikarze w Sierpniu `80. Ten nieodrodny spadkobierca propagandy sukcesu tak się zapamiętał w roli „ukochanego przywódcy”, że do normalnych ludzi (a nie do swoich odmóżdżonych postkomunistycznych lemingów) mówi słowami negocjatorów rządowych w Sali BHP – „nie zgadzamy się na wasze wolne związki zawodowe (wycofania podpisu pod ACTA), ale chcemy tak zreformować nasz CRZZ, żeby był lepszą transmisją partii do mas (uczynić polskie prawo narzędziem totalnej kontroli nad...
Wojciech Wencel
Gdy wracałem promem z Gotlandii, byłem przekonany, że to kulturowe science fiction zostawiam za sobą raz na zawsze. Wprawdzie w Polsce toczyła się wówczas debata światopoglądowa, ale w miarę realistyczna. Jedni twierdzili, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny, inni – że niekoniecznie. Jedni uważali homoseksualizm za dewiację, inni za „orientację”. Jedni byli za dyscypliną w szkole, inni przeciwko. Wielu chciało zachować tradycyjne wartości i obyczaje, równie wielu pragnęło je zburzyć, jednak wszyscy mieli świadomość ich istnienia. Tak było osiem lat temu, bo dzisiaj żyjemy już w innej kulturze. Małżonków zastąpili partnerzy płci dowolnej, starych kawalerów i stare panny – single. Stwierdzenie, że homoseksualizm jest sprzeczny z naturą, ma status kłamstwa oświęcimskiego, a...
Ryszard Czarnecki
Euroreguły eurogry Dobrze, skończę mękę Szanownych Czytelników. Autorem tych piętrowych pochwał wobec Anglii jest… kanclerz Angela Merkel! Ona? Tak, tak. Nikt inny tylko Frau Angela M. Czyżby nagły zwrot akcji i próba uwiedzenia pana z Londynu przez panią z Berlina (oczywiście politycznego), bo szefowa niemieckiego rządu jest starsza od szefa rządu Jej Królewskiej Mości o 12 lat? Ależ skąd. Niemka, jak to Niemka, jest realistką, chodzi po ziemi i wie, że jak się nie da więcej wydusić, a buntownika szybko spacyfikować, to trzeba z takim buntownikiem rozmawiać. Tylko ktoś zupełnie nieznający współczesnej polityki międzynarodowej mógłby mniemać, że gdy Londyn stanął dęba i nie chciał maszerować pod berlińsko-paryską komendą, o przepraszam, podpisać paktu fiskalnego, to pani Merkel...
Krystyna Grzybowska
Grecja ogarnięta jest chaosem, który zaczyna się przekształcać w rewolucję. Ostatnie strajki i demonstracje, które w stolicy zgromadziły 100 tys. osób i zakończyły się podpaleniami i atakami z użyciem koktajli Mołotowa, są symptomem skrajnej desperacji. I na tym nie koniec. Ludzie nie chcą się pogodzić z drastycznym obniżeniem standardu życia, całkowicie przez nich niezawinionym. I z dyktatem Brukseli i Angeli Merkel, która znalazła się już na pierwszym miejscu najbardziej znienawidzonych polityków UE, nie tylko w Grecji, ale także we Włoszech i w Hiszpanii. W pozostałych krajach strefy euro też nie należy do pupilków. Ratowanie euro, ratowanie Niemiec i Francji Przez wiele miesięcy zarówno politycy, jak i eksperci oraz nieocenione media lewacko-liberalne o bankructwo Grecji i...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Kompleks ten w połączeniu z kilkoma sąsiednimi obiektami mieszkalnymi i terapeutycznymi Fundacji im. Brata Alberta, wzniesionymi w poprzednich latach, jak i z placówkami edukacyjnymi, prowadzonymi przez zaprzyjaźnione Oświatowe Towarzystwo Integracyjne, stał się unikalnym „miasteczkiem dla niepełnosprawnych”. Takiego zespołu nie powstydziłby się żaden zachodnioeuropejski kraj. Poza tym jego powstanie jest doskonałym przykładem na to, że współpraca kilku siostrzanych organizacji pozarządowych, wsparta życzliwością władz samorządowych, może zrodzić bardzo dobre owoce, nawet w dobie powszechnego kryzysu gospodarczego. Przykład ten dla władz państwowych III RP mógłby być pewnego rodzaju „wizytówką” polskich osiągnięć, zwłaszcza że już niedługo z okazji mistrzostw piłkarskich Euro 2012 do...
Tomasz Terlikowski
Lakoniczne podsumowanie tych „mądrości” filozofów nie wystarczy. Trzeba im się przyjrzeć bliżej. Zacznijmy od łagodniejszego prof. Mikołejki. „Nasz system kulturowy i moralny czymś oto grzeszy. I płeć biologiczna wyznacza rolę społeczną. W Polsce ciągle pokutuje przekonanie, że dziewczyna z konieczności ma być żoną, matką i opiekunką. Sprzyja temu tradycyjny katolicyzm i patriarchalizm wielu środowisk. Roli kobiety towarzyszy też zbiorowa wyobraźnia ciepłej matki oddanej dziecku. Koncepcja macierzyństwa jest skrojona na wzór maryjny tandetnie wyobrażony. Nie ma tu miejsca na dojrzałe macierzyństwo, ale tylko na to ze słodkich obrazków. Jej strasznie młody mąż i ona są związani z ruchem katolickim Tebah. W podobnych środowiskach mówi się o rodzeniu, ale już nie o biologiczności kobiety ani...
Robert Tekieli
Tragedie ludzkie były zawsze. Nieudane związki, rozstania, samobójstwa, samotność. Ale dziś na zło mówi się life style. Nie jestem starym pierdołą, który będzie powtarzał: świat zwariował. Wszystko stoi na głowie. Ale świat rzeczywiście zwariował. Na mężczyznę mówi się kobieta. Na morderstwo z powodów ekonomicznych: eutanazja. Dobra śmierć. Prawie przejaw miłosierdzia. Godzinę po informacji o śmierci amerykańskiej artystki patrzyłem w oczy dwudziestokilkulatki. Siedzącej w pasażu handlowym w centrum Warszawy, na marmurach, na mrozie. Kiedy zrozumiała, że broniąc jej i chłopaka przed ochroniarzami, nie mam żadnego oczekiwania, opuściła gardę. I w tych oczach zobaczyłem rozpacz i przerażenie. Źrenice rozszerzone. Heroina. To przecież są oczy Whitney Houston. Artystka do uzależnienia...
Antoni Łepkowski
Zmiany nastawienia premiera w relacji do Unii Europejskiej i unii walutowej są przykładem nie najlepszym, choć często przytaczanym, bo mogłyby one być efektem prostej taktyki negocjacyjnej. Taka nagła odmienność w relacjach międzynarodowych nosi dumne miano dyplomacji i gdyby nie igranie z suwerennością Polski, można byłoby orzec, że nie jest wcale przykładem janusowości oblicza premiera. Także fakt, iż wazeliniarskie poglądy Radosława Sikorskiego na rolę Niemiec w Europie, w stosunku do jego wypowiedzi sprzed lat, akcentujących wrogie relacje Niemiec i Rosji do naszego kraju w kontekście podbałtyckiej rury, są przykładem nagłej zmienności poglądów, można podać w wątpliwość. Można wskazać, że w długim okresie każdy ma prawo do odmiennych ocen. Trzeba bowiem odróżniać ewolucję poglądów od...
Marcin Wolski
Wizja, nie powiem, dość przekonująca. Jednak trudniej zgodzić się z dalszymi wnioskami Migalskiego, a mianowicie ze swoistą symetrią „przemysłów nienawiści”, w których PO uważa PiS za faszystów, a ci – rządzących za zdrajców i zaprzańców. Mój sprzeciw wynika z realnego spojrzenia na fakty – widać już, że nie znaleziono dotychczas, odcedziwszy pianę ubijaną przez media, żadnego dowodu na „faszystowskie metody rządów Kaczorów”, natomiast lista działań aktualnego rządu na szkodę Polski jest długa jak stąd do Smoleńska. Nie twierdzę, że wszystkie zostały zamierzone. Przypuszczam raczej, że jedne były konsekwencją innych. Przyjęcie strategii wojny powoduje, że trudno się dziwić, kiedy gdzieś poleje się krew. A więc wpierw była błędna strategia, która wprawdzie dała sukces, ale potem...
Robert Tekieli
Skąd ta cisza? Dlaczego gwiazdy PJNu przestały tańczyć przed nami z innymi podobnymi gwiazdami? „Kamaryla” zajęła się istotniejszymi sprawami. Wynik wyborów naruszył status quo. Walka o podział łupów i trupów się toczy. Gdy tylko się skończy, wróci troska o Prawo i Sprawiedliwość w naszym kraju. A do tego czasu może musi umrzeć jakiś kolejny były wicepremier. Może powiesi się jakiś kolejny sekretarz Kancelarii Premiera. Może trzeba będzie zamknąć innego byłego szefa służb specjalnych. Kiedy rusza się ludzi „nie do ruszenia”, gra idzie o interesy tak wielkie, że trzęsie się ziemia. Media „kamaryli” … I sama „kamaryla”. Towarzystwo spotykające się w mitycznym salonie? Bzdura. Raczej, bluzgając, na stacji benzynowej. W salonach też oczywiście, bo żeby zarządzać narodem w obcym interesie,...
Tomasz Terlikowski
5 marca 1968 r., kilka godzin po narodzinach syna, lekarze, na wyraźne polecenie sądu, wysterylizowali Elaine. – Potraktowali mnie jak świnię – mówiła amerykańskim dziennikarzom Riddick, pierwsza osoba w Stanach Zjednoczonych, która ma otrzymać odszkodowanie za przymusową sterylizację dokonaną z przyczyn eugenicznych. Powody takich zabiegów bywały różne: kolor skóry, pochodzenie z rodziny alkoholików, analfabetyzm, niecodzienne zachowania, choroby psychiczne w najbliższym otoczeniu itp. Każdy powód był dobry, by „chronić społeczeństwo przed nieodpowiednimi społecznie”. Szacuje się, że ofiar takiej polityki było w trzydziestu stanach USA ok. 65 tys. Podobne rozwiązania prawne obowiązywały także w Szwecji, Norwegii, Kanadzie i wielu innych postępowych krajach. W Północnej Karolinie, gdzie...
Ryszard Czarnecki
Amerykę Kwieciński więc kochał, ale miała ona też drugie oblicze, którego szczerze nie znosił. Nie tylko on. Ja osobiście, ale przecież też bardzo wielu z nas z niechęcią myśli o różnych pajacach – urzędnikach z Waszyngtonu czy dziennikarzach z Nowego Jorku, którzy czynem (ci pierwsi) lub słowem (ci drudzy) pchają swój wielki kraj w ramiona Rosji i robią wszystko, by odwrócił się on plecami do sojuszników. Także do Polski. To za prezydentury Obamy ta tendencja stała się niemal religią państwową w polityce zagranicznej USA. Jacek Kwieciński, a z nim wielu myślących jak on Polaków, zżymał się na ten amerykański pragmatyzm, który kazał budować mosty do Moskwy ponad głowami Polaków, Bałtów i innych nacji, które na własnej skórze poczuły ciężką łapę rosyjskiego niedźwiedzia. Tak, takiej...
Krystyna Grzybowska
Reset poglądów, myśli nieuczesanych i banałów, których pełno było również w wykonaniu innych polityków, bardziej znanych. Bo ta konferencja to już popłuczyny dawniejszych, podczas których poruszano kwestie bezpieczeństwa krajów NATO i broniono zasad paktu, gwaranta bezpieczeństwa świata zachodniego. Z tamtych czasów pozostał tylko szyld, zwiędła bowiem idea przyświecająca temu wydarzeniu. Natomiast wzrosła niepomiernie liczba uczestników monachijskiego zgromadzenia, które jako wydarzenie o nieformalnym charakterze ani nie podejmuje żadnych wiążących decyzji, ani tym bardziej nie ma wpływu na bezpieczeństwo świata. To, co mówili Sikorski i Komorowski, tym bardziej. Polityczne i obronne mowy przyćmiło wystąpienie szefa Banku Światowego Roberta Zoellicka, a dotyczyło ono niekoniecznie...
Rafał Ziemkiewicz
Pani Mucha nie wymyśliła nic nowego, korzysta tylko z najlepszego przykładu, który idzie z samej góry. Po to się rządzi państwem, żeby móc wynagradzać swoich kumpli oraz stronników i pozyskiwać kolejnych rozdawaniem stołków. Czy ktoś myśli, że Tusk by nie chciał, żeby administracja państwa działała sprawnie? Pewnie, że by chciał. Ale skoro przyjął takie zasady gry o władzę, jakie przyjął, to żadne wściekanie się, pokrzykiwanie na nieudolnych podwładnych i rzucanie w nich papierami nic nie da. Kadry decydują o wszystkim, mówił klasyk. A o kadrach decydują układy. Tusk świadomie stał się zakładnikiem owych układów, postanowił balansować między sitwami i koteriami, tu przycinając, tam wspierając, równoważąc, stale eliminując silniejsze osobowości na swoim zapleczu, jak surfer na fali....
Wojciech Wencel
Czy czegoś to nam nie przypomina? Mimo wszystko trudno zestawiać carską administrację z III RP. Wciąż mamy swoich politycznych reprezentantów, potencjał wpływania na kształt państwa i wiarę, że obecna „dyktatura ciemniaków” to zjawisko przejściowe. Ale już współczesna kultura, jako źródło zbiorowego egoizmu, pęta nasz naród w sposób nie mniej trwały i bolesny, niż czyniły to kajdany zaborców. Naszymi zaściankami są tradycyjne rodziny, a chutorami prowincjonalne miasteczka, naszym Bobrujskiem co miesiąc staje się Krakowskie Przedmieście. Czego możemy się nauczyć od uczestników drugiego obiegu sprzed stulecia? Na pewno odpowiedzialności za najmłodsze pokolenie. Średnia wieku na spot-kaniach środowisk niepodległościowych odsłania skalę problemu. Nie ma co mydlić sobie oczu aktywnością...
Bettina Röhl
Do dziś nie wiadomo, gdzie podziała się spora część majątku SED, którym komuniści zarządzali przed transformacją ustrojową. Wiadomo natomiast, że przy wsparciu wypróbowanych towarzyszy i ideologów partyjnych odpucowano starą SED na zachodnią modłę. Jedyne, co wymieniono, to trzy literki w nazwie. Tak narodziła się PDS. Przez blisko 20 lat maoistowsko-trockistowskie grupki z Zachodu i mające spore wpływy na polityczno-intelektualne życie w starych landach resztki Komunistycznej Partii Niemiec (DKP) nie mogły dojść do porozumienia z partyjnym betonem z PDS. Różnica w stylu życia komunistów wschodnich i zachodnich była nie do przeskoczenia. Aż do roku 2007, kiedy Gregor Gysi i fetowany jako lider zachodniej lewicy Oscar Lafontaine dokonali cudu połączenia sił komunistów z obu...
Antoni Łepkowski
Od lat partia przekonuje nas, czyli publikę, że jest formacją liberalną, co w istocie powinno oznaczać, iż ideał wolności ma dla niej znaczenie większe niż inne społecznie artykułowane wartości. Dla archetypicznego liberała nie równość, nie braterstwo czy solidarność zajmują czołowe miejsce na podium, lecz właśnie wolność. Najczęściej pod rękę z własnością, czyli dobrem, którego wolność ma być tarczą i opoką. Możliwość korzystania z wolności kończy się tam, gdzie nasza swoboda narusza wolność innych. Podobnie korzystanie z własności znajduje kres w miejscu ingerencji we własność drugiego. Tak wzajemnie, w sprzężeniu zwrotnym, współistnieją owe dwie megawartości systemu liberalnego. W ostatnich tygodniach za sprawą ochrony praw autorskich dochodzi na naszych oczach do istotnego...
Krzysztof Wyszkowski
Zdradzając zapewnienia Tuska, że obiecał przywiązanie Polski do niemieckiego rydwanu za pomocą likwidacji złotego już za trzy lata, Schulz ujawnił stale stosowaną metodę premiera – wszystkim obiecywać to, czego chcą, a potem może o tym zapomną albo czymś się to „przykryje”. To dziwne, bo Tusk powinien rozumieć, że ta gra jest już psu na budę. Tak samo jak tamta, którą uprawiał jego mistrz proponujący Rosjanom bazy posowieckie oraz budowę NATO-bis i EWG-bis. Tusk, mimo wszystkich swoich rezygnacji z polskich interesów państwowych i narodowych, tak samo nie dostanie posady prezydenta Europy, jak nie dostał jej Wałęsa, któremu kiedyś poświeciłem tym mirażem tylko po to, żeby przezwyciężyć jego strach przed wypowiedzeniem posłuszeństwa Jaruzelskiemu. W takich sprawach nie wystarczają dobre...
Piotr Lisiewicz
Zbigniew Grycan od lodów z „Zielonej Budki” był przez 11 lat zarejestrowany przez SB jako TW „Zbyszek”. Obecnie media lansują na celebrytki jego córki. Jako puszyste, ale radosne i pozbawione kompleksów „Grycanki”. Internauci komentują ich tuszę, przychylnie bądź nie. Czy ich kariera jest równie przypadkowa jak Olejnik – córki esbeka, Owsiaka – syna milicjanta, Wojewódzkiego – syna prokuratora itp.? Nie mam pojęcia. Wiem, że apetyczne „Grycanki” zagospodarowują jakiś tam obszar zainteresowania gawiedzi. Węszę tu gruby przekręt. Jeśli ktokolwiek po powyższej notce powie, że mam obsesję, to namówię byłych esbeków, żeby wytoczyli mu proces o zniesławienie. III RP to państwo dyktatury celebrytów. To ich słuchają miliony. Podejrzewanie esbeków, że tego nie wykorzystują, to robienie z nich...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Po 1956 r. nastąpiła chwilowa odwilż, która trwała zaledwie dwa lata. Ekipa Władysława Gomułki, nafaszerowana antykatolicką ideologią, rozpoczęła walkę od nowa. Zmieniły się jedynie metody. Początkowo Służba Bezpieczeństwa, wierna kontynuatorka zbrodniczego Urzędu Bezpieczeństwa, prowadziła walkę z Kościołem w ramach innych działań skierowanych przeciwko środowiskom opozycyjnym. Jednak na początku 1962 r., czyli dokładnie pół wieku temu, zapadła decyzja o powołaniu odrębnego pionu. W ten sposób powstał Departament IV MSW, a przy podległych komendach wojewódzkich i powiatowych wydziały IV SB. Funkcjonowanie tych struktur regulowało zarządzenie ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Władysława Wichny z 9 czerwca 1962 r. Do pracy w tych wydziałach skierowano najbardziej wypróbowanych...
Marcin Wolski
Oczywiście byli w tym roku też autentyczni ludzie godni podziwu, jak (uwaga podliz) Tomek Sakiewicz czy Antoni Macierewicz, ale prędzej pismo „Wprost” zmieni nazwę na „Zygzaki”, niż takie kandydatury zostaną wzięte pod uwagę. Wracając do Tuska. – Jest pan premier z pewnością prymusem w szkole uników zarówno w konkurencji indywidualnej, jak i zespołowej (połączone siły bratnich pism i telewizji). Nie ma wpadki, z której nie dałby się wygrzebać, porażki, której nie przysłonią inne szokujące fakty, czy kompromitacji, z jakiej nie wygramoliłby się z Tarczą (choć ją demonstracyjnie odrzucił). Jednak ma to swoją cenę. W społeczeństwie pojawiła się koncepcja, aby odpowiadać unikiem na unik. Tak więc postanowili olać spotkanie z Donaldiniem internauci, coraz mniej chętnych do...
Piotr Lisiewicz
Gdyby nie było tego osobistego stosunku, i tak nie mogliśmy się z Jackiem pobić z innego powodu. Byliśmy bokserami innej kategorii wagowej (notabene Jacek znał się na boksie, podobnie jak na golfie czy tenisie). On startował – mówiąc kategoriami boksu zawodowego – w tej królewskiej, ciężkiej. A ja? Niech będzie – w koguciej. I czułem się w niej dobrze. Tacy zadziorni z koguciej, od spraw lekkich, zgrywy, happeningu też są niezbędni w dobrej drużynie. Wesoła, płocha II RP miała ich świetnych. I sprawdzili się także w niewesołych czasach. Natomiast Jacek miał świat poukładany w głowie, rozumiał sprawy najwyższej wagi, o których miałem blade pojęcie, a i to głównie z jego artykułów. Czy po 1989 r. mieliśmy ministra spraw zagranicznych, mającego zbliżoną do Jacka Kwiecińskiego wiedzę o...
Ryszard Czarnecki
25 stycznia działy się też rzeczy ciekawe. Ot, chociażby w 1491 r. spuściliśmy łomot Tatarom pod Zasławiem. Ale też w 1831 r. Sejm zdetronizował cara Mikołaja I. Dziś już by tego nie zrobił, bo przecież intensywnie ocieplamy stosunki z Rosją. W 1922 r., tegoż 25 stycznia, Piłsudski odznaczył Orderem Orła Białego nuncjusza apostolskiego w Polsce, kard. Achille Ratti (późniejszego papieża Piusa XI). Pewnie za to, że jak Sowieci stali pod Warszawą w sierpniu 1920 r., jako jedyny dyplomata nie zwiał ze stolicy. Nie było wtedy (szczęśliwe czasy) Palikota i palikociarni, to i nikt Piłsudskiego o klerykalizm nie oskarżył… A 25 stycznia 1930 r. dzielna polska policja aresztowała Szpicbródkę! Serio. Istniał naprawdę, a nie tylko w filmie. Kasiarz nazywał się Stanisław Cichocki i akurat planował...
Tomasz Terlikowski
Są takie dzieła współczesnych bioetyków (utytułowanych i rozchwytywanych), z którymi nie bardzo wiadomo, co zrobić. Z jednej strony wydają się znakomitym żartem, tekstem napisanym wyłącznie w celu skompromitowania pisma, które go opublikuje, z drugiej – wywołują dyskusję i spory, tak jakby były napisane na poważnie. A jeśli uważniej przyjrzeć się światu, który nas otacza, to nagle okaże się, że są one zwyczajnym wyciągnięciem wniosków z tego, co już niemal powszechnie zostało uznane. Tak jest z artykułem dr Anne Smajdor z University of East England, w którym broni ona ektogenezy, czyli sztucznych macic. Z tekstu wynika, ni mniej ni więcej, że w prawdziwie liberalnym społeczeństwie ciąża i poród nie będą tolerowane. Ból i cierpienie z nimi związane są tak trudne do zniesienia dla...
Robert Tekieli
Studentka ze stypendium naukowym uwierzyła, że jakiś człowiek, bóg po dwóch rozwodach, z trzecią, szesnastoletnią żoną, może na podstawie zdjęć wybrać jej męża na całe życie. Zobaczyła go po raz pierwszy razem z siedmioma tysiącami innych kobiet na stadionie w Seulu. Jak to możliwe? Czy ktoś potrafi sobie wyobrazić, że osiemnastoletni chłopcy biją się o brudne i śmierdzące skarpety guru, by wcisnąć je sobie na głowę i paradować w nich z wielką dumą? Jak to możliwe, że ludzie chodzą po 1000-stopniowym żarze? Jak to się dzieje, że chorzy wychodzą od bioenergoterapeuty w euforii, mimo że od ostatniej wizyty nowotworowy guz powiększył się z 12 do 17 cm? – Miałam chore dłonie, zgnite do kości – mówi mi Elżbieta. Bo próbowała rzucić uzdrawianie za pomocą wahadełka. Elżbieta w czasie modlitwy...
Krystyna Grzybowska
Wspólnota gospodarcza, choć niedoskonała, bardzo się Niemcom opłaciła i gwoli prawdy, nie tylko Niemcom. Ale to nie wystarcza, żeby zaprowadzić ład, i dlatego Angela Merkel kategorycznie domaga się udoskonalenia nie tylko integracji gospodarczej, ale i politycznej. Drżyjcie narody – to hasło będzie teraz przyświecać Berlinowi, nieco przetrąconemu Paryżowi i kilku terytorialnym maluchom. Reszta będzie się miotać między prawem do niezależności i niezawisłości państwa a strachem przed losem, jaki spotkał Grecję. Bo nie jest tak, że jakiś kolejny „przełomowy” szczyt rozwiąże problemy eurostrefy, on je tylko pogłębi. Ma być tak, jak chce Unia Oto w czasie, gdy w Brukseli odbywa się spęd na koszt europejskich podatników, też w Brukseli trwał strajk generalny, który sparaliżował wszelką...
Antoni Łepkowski
Ten sposób ironizowania poprzez pozorną eufemizację, a faktyczne wzmocnienie zjadliwości języka, jak ulał pasuje do dzisiejszej rzeczywistości polskiej. Może dlatego, że zbiór podobieństw do peerelu niebezpiecznie pęcznieje. Zwłaszcza to, co wyprawia się ostatnio w prokuraturze, daje asumpt do przypomnienia tej krotochwili językowej. Jak bowiem trafniej niż „tragiczny inaczej” określić wodewilowy spektakl jednego z umundurowanych prokuratorów na konferencji prasowej w Poznaniu ze strzałem w policzek? Czy znajdziemy bardziej obrazowe określenie dla nielojalnego zachowania Naczelnego Prokuratora Wojskowego wobec swojego przełożonego, Prokuratora Generalnego niż „subordynowany inaczej”? Zwłaszcza komentarze licznych polityków i publicystów afiliowanych przy WSI lub w ich okolicach,...
Krzysztof Wyszkowski
Jako świadek obserwujący na własne oczy łajdactwo „strony solidarnościowo-opozycyjnej”, zasługującej na zbiorową nazwę radziejowszczyzny XX wieku, mam takich dowodów wiele, ale na potrzeby niniejszego artykułu ograniczę się do jednego przykładu. W marcu 1989 r. w podziemiach kościoła przy ul. Żytniej w Warszawie odbyło się zebranie Klubu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie, na którym oceniano stan ugody dokonywanej w Pałacu Namiestnikowskim. W przerwie obrad Jacek Kuroń, zaniepokojony ujawniającą się już wtedy atmosferą antynarodowej zmowy z komunistami, podszedł do mnie i swoim chrapliwym głosem wyszeptał mi na ucho: „Jaruzelski i Kiszczak wprowadzą nas do EWG i NATO!” – i natychmiast się oddalił. Musiałem mieć nielicho zdumioną minę, bo przechodzący obok Jarosław Kaczyński zatrzymał...
Marcin Wolski
2000/2001 to inna zwrotnica, której sens trudno odczytać. Wraz z upadkiem dwóch wież zakwestionowano hegemonię Zachodu i faktycznie rozpoczęło się zapowiadane przez Huntingtona „zderzenie cywilizacji”. Co można powiedzieć o obecnym Drewnianym Smoku? Najwyżej to, że w grudniu 2012 r. mimo proroctw Majów końca świata na pewno nie będzie. Jednak mimo to przyszłość zapowiada się niezwykle ciekawie. I tylko szkoda, że właśnie w takim momencie zabrakło kogoś, kto stworzony był do komentowania wydarzeń światowych. Myślę o Jacku Kwiecińskim – wspaniałym dziennikarzu i człowieku zaliczającym się do szlachetnej, ale nielicznej kategorii Niezłomnych, do której sam nawet nie aspiruję. Może dlatego z jego strony dochodziło do drobnych połajanek. Ale kto od niego nie obrywał? Ziemkiewicz, Łysiak...
Anita Gargas
Kiedy odszedł, zrozumiałam, jak niewiele wiemy o tym Człowieku, który poprzez swoje teksty uczył, co to znaczy być niezłomnym na co dzień. Co to znaczy kochać Ojczyznę poza datami rocznic. Jak niewiele wiemy o Człowieku, który jako paroletni chłopiec ukryty pod stołem obserwował, jak UB wywleka z domu do więzienia Jego ojca, Wincentego Kwiecińskiego, szefa III Komendy WiN. Na powrót ojca musiał czekać dziesięć lat, żyjąc wraz z matką w skrajnej biedzie. *** Piszę te słowa w miejscu, które od zarania zarezerwowane było dla Jego rubryki pt. Odcinki. Jeden z pierwszych odcinków, podpisanych przez Niego jeszcze jako A.B. Constans, mówił o zerwaniu ciągłości z PRL, potrzebie odtajnienia tajemnic UB i SB, „stworzeniu możliwości ujawnienia wreszcie zbrodni, zdrady i podłości”. Znamy wszyscy...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Prokuratura warszawska wznowiła także sprawę znieważenia dr. Jerzego Bukowskiego  z Porozumienia Organizacji Niepodległościowych i Kombatanckich w Krakowie i mojej skromnej osoby, w związku z naszą przynależnością narodową, tj. o czyn z art. 257 kk. Warto przypomnieć, że obaj zostaliśmy zaatakowani tylko dlatego, że protestowaliśmy przeciwko prowokacji w postaci tzw. Rajdu Bandery, który po wyłudzeniu polskich wiz próbował przekroczyć granicę w Medyce k. Przemyśla. Prowokacja ta się nie udała, gdyż w ostatniej chwili (lepiej późno niż wcale) szefowie MSW i MSZ poszli po rozum do głowy i pod wpływem protestów nie wpuścili rajdu do Polski. Za organizatorami tego przedsięwzięcia stali neofaszyści z Kongresu Ukraińskich Nacjonalistów, powielający opętańcze idee przedwojennej Organizacji...
Wojciech Wencel
Postawiony pod ścianą, a ściślej na scenie, opowiedziałem o kulisach niedawnej kampanii wyborczej w Polsce, która doprowadziła PiS do zwycięstwa. Pamiętam, że Węgrów najbardziej interesowały kwestie polityki historycznej i prorodzinnej. Nie mam pojęcia, w jaki sposób treść mojego wystąpienia dotarła do Viktora Orbána, ale faktem jest, że wyciągnął z tej lekcji odpowiednie wnioski. W „Rzeczpospolitej” ciągle czytam, że nie należy mieszać poezji z polityką, a tu proszę: wystarczy podstępnie przerzucić polskiego poetę za granicę, żeby wywołać tam wolnościowe powstanie. Oczywiście żartuję. Jeśli ktoś zasługuje na miano węgierskiego łącznika, to zdecydowanie mój porywacz. Grzegorz Górny opublikował w polskiej prasie kilkadziesiąt tekstów o tematyce węgierskiej, nakręcił cztery filmy...
Krystyna Grzybowska
Inicjator unijnych zmian Czyżby Tusk wypowiedział posłuszeństwo Angeli Merkel, bo Sarkozy’ego nie musi słuchać, Sarkozy też jest posłuszny kanclerz Niemiec. Jeśli ktoś upatruje w tym wywiadzie odwagi politycznej premiera III RP, bardzo się myli. Bez pozwolenia Angeli Merkel nie ośmieliłby się na takie deklaracje. Nie tylko bez pozwolenia, ale wręcz bez poduszczenia. Kanclerz Niemiec stanowczo odrzuciła możliwość dalszej i większej pomocy Niemiec dla krajów-bankrutów eurolandu, czym dała do zrozumienia: ratujcie się sami, bo my już nie mamy środków. Naród niemiecki jest coraz bardziej niezadowolony z kryzysu w strefie euro, musimy dbać o notowania mojej partii CDU, bo w przyszłym roku wybory do Bundestagu, a gospodarka spowalnia i wzrost PKB nie przekroczy 0,7 proc. Dodam – jak dobrze...

Pages