Felieton

Jacek Kwieciński
Superdemokracja Najpierw grożono delegalizacją PiS-u (m.in. pytania w tzw. telegazecie „Co dalej z PiS?”, „Czy popierasz pomysł Palikota?”), potem badaniami psychiatrycznymi jej lidera, teraz Schetyna mówi o Trybunale Stanu dla J. Kaczyńskiego. Wszystko przed wyborami. Już samo takie stawianie spraw pokazuje… Właśnie, pokazuje, że mają rację ci, którzy „udając wariata”, prawią i piszą z ironią, że nie grozi nam przecież „krwawa tyrania” PO, Tusk nie jest „oprawcą”, a demokrację mamy super. Gdy to słyszę czy czytam, czuję się, jakbym żył w jakimś świecie alternatywnym. PS Ten sam autor (nagannie nie piszę, kto i gdzie, bo znów zostanę obwołany czyimś wrogiem), na podobieństwo grona mądrych panów z telewizji rozprawia o „wielkiej awanturze w Strasburgu”. Informuję go, że poza jego...
Robert Tekieli
Ale zmagania cywilizacyjne trwają nie tylko w miejscach pełnych życia. Dyrekcja Narodowego Cmentarza w Houston zakazała swoim pracownikom używać obraźliwych zwrotów typu „Bóg” czy „Jezus”. Mianowana przez Baracka Obamę dyrektorka tej jednej z największych amerykańskich nekropolii wyznaczyła sobie za cel walkę z aktami osobistej ekspresji religijności. Zamknięto kaplicę cmentarną, usunięto krzyż oraz Pismo Święte, a dawne miejsce modlitwy zostało przekształcone w „miejsce spotkań”. Teksty mów pogrzebowych i modlitw muszą być przedkładane do akceptacji przed pogrzebem. I są cenzurowane! Nie cierpię na niedowład wyobraźni, ale pani Arleen Ocasio przekroczyła jakąś kosmiczną granicę. Cenzura na cmentarzu. Basta. Nowojorska Biblioteka Publiczna planuje odkupić od spadkobierców Timothy’ego...
Antoni Łepkowski
Warto więc powtórzyć, że ani Polskie Państwo Podziemne, ani Polacy nie są odpowiedzialni za śmierć nieszczęsnych ofiar z Jedwabnego. Bez okupacji sowieckiej, potem niemieckiej i wywołanej nią demoralizacji nie byłoby zapewne tej tragedii. Wszystkim zwolennikom teorii o jedynej jej przyczynie – krwawym polskim antysemityzmie – daję pod rozwagę, że gdyby mieli słuszność, to w okresie międzywojennym tysiące jedwabieńskich stodół płonęłoby codziennie jak Rzeczpospolita długa i szeroka. Przeprosiny prezydenta nie tylko obrażają mnie i miliony moich rodaków, nie tylko stanowią potwarz dla ofiar poniesionych przez Polaków, ale przede wszystkim wzmacniają w opinii międzynarodowej fałszywy obraz naszego narodu jako najbardziej antysemickiego. I dlatego te przeprosiny sobie wypraszam.
Tomasz Terlikowski
Słowem – nagroda marzeń, przynajmniej w opinii pomysłodawców, którzy zapewniają, że ich jedynym celem jest pomoc małżeństwom, których nie stać na drogą procedurę. – Chcemy pomóc rodzinom, których pomoc państwa nie obejmuje – tłumaczy Camille Strachan z organizacji To Hatch. Jej szczytnych intencji nie rozumieją jednak nawet najzagorzalsi zwolennicy in vitro skupieni w Brytyjskim Towarzystwie Płodności. – Mimo że dostęp do skutecznego leczenia niepłodności w ramach NHS ciągle jest ograniczony i kosztowny, nie możemy tolerować tego rodzaju działalności – podkreśla Alison McTavish, sekretarz towarzystwa. A obrońcy życia nie pozostawiają na projekcie suchej nitki. – Ten pomysł jest wyrazem braku szacunku zarówno dla człowieka, jak i dla ludzkiego sposobu powstawania życia, którym jest...
Rafał Ziemkiewicz
Oczywiście, pamiętam, że kiedyś tak było. Ceną za to, że w ogóle na jakiś temat coś się ukazało, były rytualne frazy i zaklęcia, że niesłuszne, że wrogie i generalnie jesteśmy przeciw. Orwell czy inni klasycy ukazywać się mogli tylko z idiotycznymi, odkręcającymi ich wymowę wstępami Sandauera czy Sadkowskiego, i jasna sprawa, że nikt na to nie zwracał uwagi (rzecz dotyczyła zresztą nie tylko polityki, ale też, np., uznanej za szkodliwą, zachodniej kultury popularnej). Ale cytowane wyżej rozmowy, może Państwo nie uwierzą, odbywałem teraz z ludźmi młodszymi ode mnie, którzy „pryl” pamiętać mogą ledwie co, a rzecz uznają za oczywistą. Zjechała? No przecież MUSIAŁA, ale wszystko co trzeba przemyciła! Gdzie ja, faktycznie, żyję? Z powrotem w „prylu”? A jeśli, to w którym? Za późnego...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Historyczne było również samo poświęcenie, którego po raz pierwszy w Polsce dokonał arcybiskup lwowski Grigoris Bunatian, prymas Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego na Ukrainie. Towarzyszyli mu ks. Tadeos Geworgian, proboszcz katedry ormiańskiej we Lwowie, ks. prałat Cezary Annusewicz z Gdańska oraz proboszczowie z diecezji gliwickiej. Pełna ekumenia. Władze świeckie reprezentowali ambasador Armenii Aszot Galojan i wiceprezydent Gliwic Renata Caban. Przybyło wielu Polaków i Ormian, zarówno ze starej, jak i nowej emigracji, a także delegacje z Warszawy, Gdańska, Krakowa, Katowic, Wrocławia i Rzeszowa. W homilii arcybiskup podziękował Polsce za życzliwość okazywaną w ciągu wieków emigrantom ormiańskim, a także za wydatną pomoc materialną w niedawnej renowacji katedry ormiańskiej we Lwowie....
Piotr Lisiewicz
Ciągle wydzwania do mnie poseł z Poznania Jan Filip Libicki (niedawno w PiS, potem PJN, obecnie w klubie PO). Kabluje mi on ochoczo o przekrętach niektórych działaczy Platformy z Poznania. A konkretnie tych, którzy jego samego w PO nie chcą. Tłumaczy mi, że w duchu pozostanie zawsze pisowską wtyką w PO, a głupoty na swoim blogu wypisuje dlatego, że musi się uwiarygodnić. Powyższe cztery zdania to kompletna bzdura. Wyssałem je z brudnego palca. Ale niektórzy w PO będą mieć teraz wątpliwości, jak jest naprawdę. Ot, skutki reputacji pana posła. Zapewniam raz jeszcze: naprawdę nic mi nie kablował. Zresztą sprawdźcie billingi, skoro mi nie wierzycie.  Nieupolityczniony znajomy z podstawówki podzielił się ze mną refleksją, do jakiej doszedł w czasie sobotniej konsumpcji wódki w zacnym...
Robert Tekieli
Czy to jest demokracja? 600 000 osób chce zmiany obowiązującego prawa. Są wyrazicielami woli większości: od kilku lat zdecydowana większość Polaków jest za całkowitym zakazem aborcji. A nic się w tej kwestii nie zmieni i dalej będzie tak, jak jest. Jeśli demokracja ma być wyrazem woli demosu, to widać tu jak na dłoni, że mamy do czynienia z systemem oligarchicznym. Co więcej, może też stać się nieszczęście. Próba przeprowadzenia przez większość swojej woli może zaowocować tym, że następna ekipa przestawi radykalnie wajchę w lewo. Mówiąc językiem niektórych liberałów, „konserwatywny fanatyzm może utorować drogę zapateryzmowi”. Ale Polska to nie Hiszpania, i ten zapateryzm polityków, oligarchów, nie znajduje oddźwięku poza marginalnymi grupami społeczeństwa. Marginalnymi liczebnie, choć...
Krystyna Grzybowska
Gwiazdą tej parlamentarnej inauguracji był – jak się dziś okazało – europoseł PJN, a do niedawna PiS, Michał Kamiński, przezywany przez znajomych „Misiem”. Przebrzmiały już echa wystąpienia Zbigniewa Ziobry i Marka Siwca. Do akcji przystąpił Michał Kamiński. Jest gościem wszystkich możliwych mediów, nie tylko dlatego, że są wakacyjne ogórki i ciężko zaprosić sensownego polityka do udziału w programie, ale także dlatego, że Misiu wywęszył spisek w łonie Prawa i Sprawiedliwości i przepowiada, że po wyborach prezesem partii będzie Zbigniew Ziobro. Europoseł w obu telewizjach – TVP i TVN błyszczy (dosłownie i w przenośni) od stóp do głów i wyżywa się na Jarosławie Kaczyńskim oraz innych politykach partii, w której robił karierę przez tyle lat. Ale rzeczywistość przerosła marzenia Kamińskiego...
Jacek Kwieciński
Wzór chiński W świetle deklaracji jak powyższa, aż prosi się o obywatelski projekt skasowania wyborów. Po co nam one? Najważniejsza jest wszak stabilność, stabilizacja, jedność narodowa wyznaczona przez najwspanialszą w historii Polski partię – obecną Partię Władzy. Tylko jej niezakłócone w czasie stałe rządy mogą tę jedność zachować i umocnić. Mamy wzory. Hucznie, przy poklasku całego świata, obchodzona jest 90. rocznica powstania Komunistycznej Partii Chin. I proszę, jak ostatnio ten kraj się rozwija. Niektórzy eksperci z Europy i USA nawet otwarcie podkreślają – wprowadzenie w Chinach demokracji tylko by temu wzrostowi zaszkodziło. A więc – zależy nam na rozwoju Polski. Czy też nie? Demokracja wadliwa Bez przerwy epatuje się nas rozmaitymi sondażami. Prawda, czasem podawane są...
Jan Tomaszewski
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że drużyna rządowa i większość sejmowa zamiecie pod dywan tę aferę. Jestem jednak przekonany, że po wyborach, gdy PiS zwycięży i zostanie powołana Eurokomisja sejmowa, to wówczas spełni się „kongresowe marzenie Donaldinio”. Oglądalność telewizyjnych transmisji obrad komisji będzie porównywalna z oglądalnością spotkań z udziałem drużyny FC Barcelona. A póki co, pan premier w swoim expose na forum parlamentu europejskiego poleciał po całości z „gierkowską propagandą sukcesu”, czym wywołał zdumienie światowych mediów, które nie mogą zrozumieć, jak w dobie największego kryzysu w historii Unii można tak optymistycznie bajdurzyć! Być może Donald Tusk liczył, że truskawki, tym razem nie lepsze chorwackie, tylko gorsze, polskie, osłodzą niesmak eurodeputowanym,...
Tomasz Terlikowski
Podczas przyglądania się tym gimnazjalistom, licealistom i studentom wzrastała nadzieja. Człowiek uświadamiał sobie, że choć niewątpliwie Kościół w Polsce traci młodzież, choć wciąż brak nam pomysłu na katechezę czy dotarcie z Ewangelią do tych młodych, którzy nie otrzymali jej w domu, i choć społeczeństwo powoli, ale systematycznie się laicyzuje – to wciąż jest nadzieja w naszym Kościele. A są nią ci ludzie, którzy z całej Polski przyjechali do Dębowca, by razem się modlić, słuchać Słowa Bożego, czasem spierać się o to, co usłyszeli, i wreszcie przystępować do Eucharystii, przyjmować Tego, który jest Prawdą i Życiem. Takich spotkań jak te w polskim La Salette jest zresztą więcej. Nie każde jest tak duże, ale na każdym można spotkać młodzież, która szczerze szuka Pana. Mówię o spotkaniach...
Krzysztof Wyszkowski
W tej normie zaskakuje tylko jeden szczegół. Otóż „operacja krzyż” przeprowadzona została nie tylko według metod NKWD stosowanych w latach 1939–1946 od Białegostoku po Kielce, nie tylko według praktyk UB i SB z Czerwca ’56 i Grudnia ’70, ale i według metody zastosowanej przez PZPR w Marcu ’68 i Czerwcu ’76! W ten sposób dzieci funków z KPP dołączyły do zbrodniczego dzieła swoich rodziców. W kampanii przeprowadzonej przez Tuska–Komorowskiego, według metod Gomułki–-Gierka, „syjonistów” i „warchołów” zastąpiono „oszołomami” i „sektą wyznawców Lecha Kaczyńskiego i ojca Rydzyka”. Transmisje telewizyjne i reportaże prasowe były wyreżyserowanymi według przepisów współczesnego piaru takimi samymi sowieckimi seansami nienawiści jak antyżydowskie wiece w fabrykach czy antyrobotnicze spędy na...
Wojciech Wencel
Gdy Rymkiewicz mówi o wiecznej Polsce, która jest „przygodą dającą poczucie szczęścia”, nie tylko buduje partykularnego narodowego ducha. Ukazuje też polskość jako niesłychanie atrakcyjną ofertę cywilizacyjną, skierowaną do ludzi poszukujących tożsamości. Polskość to wolność, nad którą nawet śmierć nie ma władzy. To odwaga i niezłomność, wielokrotnie potwierdzona przez historię. To wspólnota pejzażu i bolesnego losu, o której pięknie pisze Wierzyński: „Módlmy się za Polaków męczonych, bo byli z Polski, / Za Żydów rozstrzeliwanych, bo mieli z nami ojczyznę, / [...] Za owoc tej samej ziemi, ludzi tej samej przyrody. / I chleba tego samego, ognia, powietrza i wody”. To wreszcie misja wyznaczona przez Adama Mickiewicza w „Księgach narodu i pielgrzymstwa polskiego”, a później podjęta przez...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Kolejnym zgrzytem był brak jakichkolwiek akcentów polskich, zwłaszcza biało-czerwonych flag. Na dodatek delegacja polska przepasana była szarfami nie w barwach narodowych, lecz w czerwono-żółtych kolorach Wrocławia, tak jakby swej polskości naprawdę się wstydziła. Z kolei sam pomnik, postawiony praktycznie tylko za polskie pieniądze, był opasany niebiesko-żółtymi barwami ukraińskimi, które do narodowości pomordowanych pasowały jak pięść do nosa. Tym bardziej że nacjonaliści spod tych barw brali czynny udział w układaniu list poskrypcyjnych i aresztowaniu ofiar. Czy byłoby możliwe, żeby pomnik ku czci ofiar Holokaustu Żydów opasano barwami niemieckimi? Już nie zgrzytem, ale skandalem był natomiast brak na pomniku napisu o ofiarach. Poszło o przymiotnik „polscy”, gdyż obecne władze Lwowa...
Ryszard Czarnecki
Polska jest, obok Francji i Hiszpanii, trzecią potęgą rolniczą w Unii Europejskiej. Takie są statystyki, ale nie rzeczywistość polityczna. Rząd woli funkcjonować w wirtualu. A PSL – choć dzięki wsi żyje – za wieś nie zginie i partii „słońca Peru” nie podskoczy, bo przecież PO mogłaby odciąć ją od koryta. Zapytałem w Strasburgu ministra Sikorskiego, dlaczego wśród priorytetów polskiej prezydencji nie ma kwestii wyrównania dopłat dla polskich rolników. Odpowiedział, że trzeba się skupić na obronie Funduszu Spójności, bo CAP (Wspólna Polityka Rolna) ma w UE więcej obrońców. To tak, jakby szef MSZ powiedział swoim synom: „Myjta, chłopaki, ręce, ale nóg już nie musita”. A to, że polski rolnik ma blisko 2 razy mniejsze dopłaty niż Niemiec, 2 razy mniejsze niż Włoch i 2,5 raza mniejsze niż...
Piotr Lisiewicz
A propos tych najważniejszych. Zwracam uwagę „Gazecie Wyborczej”, TVN oraz sędziemu Jabłońskiemu, że na ostatnim spocie PiS Jarosław Kaczyński dokonuje tzw. włamu do oszklonego biurowca. Użyta przez niego technika to w grypserze „wpych”. Zaleca się przepytanie na temat klasyfikacji prawnej owego czynu kilku autorytetów prawniczych z niezlustrowanych rad wydziałów prawa największych uczelni. Kibice na jednym z kibicowskich forum rozważali niedawno, co byłoby, gdyby to oni wymyślili w dzisiejszych czasach pieśń ze słowami „Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz ni dzieci nam germanił”. Ileż na to paragrafów! Nawoływanie do nienawiści, głoszenie treści niezwiązanych z meczem. No i najgorsze: obraza organu w osobie Donalda Tuska. TVP znaczy Telewizja Polska. A TVN? Nikt nie pamięta. Fakt...
Piotr Lisiewicz
Nazwa „procesy kiblowe” dotyczy „rozpraw”, które w tamtych latach toczyły się nie na salach sądowych, lecz w celach. Podczas nich „sędziowie” siadali na pryczach, a oskarżonemu zostawał sedes wmontowany w kącie celi. Wciąż niezawisły kiblowo-Michnikowo-Chajnowo-Woliński wymiar sprawiedliwości przetrwał do dziś w postaci wielopokoleniowej sitwy, która nigdy nie została poddana weryfikacji. Jako jego notoryczny podsądny potrafię docenić postęp: na kiblu siedzieć nie każą. Ale czy poziom sądów wzrósł od czasów, gdy można było być, jak brat Adama Michnika, sędzią bez ukończenia studiów? Po przyjrzeniu się licznym paniom asesor, które bredzą jak potłuczone, nie odważyłbym się postawić takiej tezy. Za sprawą pozwu „Gazety Wyborczej” inny niezawisły sąd zawyrokować ma niebawem, czy poeta...
Wojciech Wencel
Kilka dni temu minęła setna rocznica urodzin Czesława Miłosza, który przez całe życie miał problem nie tylko z klęczeniem, ale i ze wspólnotą narodową. Już w tomie „Trzy zimy” z 1936 r. wyznaczał poecie miejsce ponad śpiącym tłumem, akcentując rozdarcie między wyniosłym pięknem a wrażliwością na ludzkie cierpienie. Gdy w Warszawie szalała wojna, tworzył „poema naiwne” o ziarnku maku, na którym stoi mały dom. Szukał „poezji innej niż bezustanny lament nad przegraną honoru”. Tropił „ziarno obłędu” w środowisku „Sztuki i Narodu”, a fascynował się postacią Tadeusza Krońskiego – cynicznego komunisty, który obiecywał mu w liście: „My sowieckimi kolbami nauczymy ludzi w tym kraju myśleć racjonalnie bez alienacji”. Nawet służbę w komunistycznej dyplomacji uzasadniał potrzebą duchowego rozwoju: „...
Krzysztof Wyszkowski
Kimkolwiek byli planujący i realizujący ten pakt współcześni targowiczanie, jest faktem, że ludzie OD zdobyli w PRL rząd dusz, który w 1989 r. zamienili na dominację w mediach publicznych i prywatnych. Ta dominacja jest tak skuteczna, że wolne społeczeństwo zostało zmuszone do szukania alternatywnych metod porozumiewania się. W ten sposób historia zatoczyła kolejne koło – etos i cele przypisywane niegdyś Komitetowi Samoobrony Społecznej KOR realizują obecnie kluby „Gazety Polskiej” i ruch Solidarni 2010. Opozycjoniści zbierają się pod zwalczanym przez władze namiotem na Krakowskim Przedmieściu, a ludzie reżimu – prezydent Komorowski, premier Tusk, gen. Jaruzelski, red. Michnik i cała postpeerelowska spółka – przemyka się do Pałacu Namiestnikowskiego w poczuciu swojego panowania i zarazem...
Antoni Łepkowski
Co więc mogło skłonić sędziego do tak absurdalnej decyzji, którą dodatkowo chciał jeszcze upublicznić, mimo że gdyby przyświecały mu szlachetne pobudki, mógł i powinien ją utajnić? Odrzucam interpretację najprostszą, że jest osobiście zwolennikiem PiS-u i chcąc jego wygranej w najbliższych wyborach, zdecydował się na krok mający dać Jarosławowi Kaczyńskiemu jeszcze większe poparcie, jako osobie, także i tutaj niesprawiedliwie prześladowanej. Upokarzający dla prezesa charakter decyzji sędziego nie tylko przeczy takiej hipotezie, ale wręcz w zestawieniu z jawnością sprawy wskazuje, że jednym z celów sędziego było dokuczenie liderowi opozycji demokratycznej. Sędzia zapewne go nie lubi i chciał to zamanifestować. Jednak może to być także przypadek decyzji koniunkturalnej. Sędzia nie chce w...
Tomasz Terlikowski
Ich sukces, a szerzej – nasz sukces, ma na razie wymiar symboliczny. Przed nami jeszcze spora część walki o zmianę prawa. Ale już teraz można powiedzieć, że choć środowiska pro life są pozbawione wsparcia mediów i często także polityków, to jednak są w stanie budować skuteczne strategie zmiany prawa i je realizować. Jest to także dowód na to, że obawy zwolenników kompromisu, którzy nawołują do tego, by nie zajmować się aborcją, bo to może tylko pogorszyć sprawę, są przesadzone. W Polsce, i to jest powód do radości, udało się przesunąć debatę nad aborcją w kierunku pro life. Ogromnym sukcesem jest uświadomienie Polakom, że aborcja to po prostu oszukańcze określenie zabicia dziecka, że płód to nie nazwa jakiegoś innego rodzaju istnienia, ale etap rozwoju człowieka; i wreszcie że dyskusja o...
Robert Tekieli
Przy okazji niepolska Polskapresse przejęła krakowski prawicowy „Dziennik Polski”. I cisza. W Niemczech, gdy Anglicy chcieli kupić jedną z berlińskich gazet, wzniecono ogólnoniemiecki raban. W Polsce tylko środowisko Radia Maryja przejawia w tych sprawach suwerenność, głosząc, że ważne jest, by dysponentami opiniotwórczych mediów w Polsce byli suwerenni Polacy. Wszyscy pozostali czują niepokój, słysząc hasło: Polskie gazety w ręce Polaków. A to tylko przejaw zdrowego rozsądku. Bierzmy przykład z Niemców. Oni myślą i czują po niemiecku. Czy znam ludzi niekochających po polsku? Ewa Siedlecka w „Gazecie Wyborczej” potrafi dokonać następującego rozróżnienia: „We Włoszech krzyże wisiały w szkołach od zawsze, więc nakaz ich zdejmowania można byłoby odebrać jako pogwałcenie tradycji. W Polsce...
Krystyna Grzybowska
Czy zajście w ciążę małżonki Nicolasa Sarkozy'ego to wyraz uczuć macierzyńskich, czy akt polityczny, który ma poprawić notowania prezydenta Francji i zagwarantować jego ponowny wybór na to najwyższe stanowisko w państwie? Media spekulują, złośliwości nie szczędzą przeciwnicy polityczni, którzy ucieszyli się, że ich kandydat na prezydenta Dominique Strauss-Kahn wcale nie napastował pokojówki, bo ona jest ponoć prostytutką. Zatem politycznie byłoby oskarżyć ją o próbę gwałtu na Strauss-Kahnie i wsadzić do więzienia na jakieś 25 lat. Politycznie choć kosztownie. Jeden z największych filozofów starożytnej Grecji, Arystoteles, polityką nazwał sztukę rządzenia państwem i aktywny udział obywateli w jego życiu. Tę umiejętność porównał do rozsądku. Politykę i rozsądek uznał za równorzędne....
Jacek Kwieciński
Słusznie, towarzyszu „Czasy szkalowania Polski (czytaj – rządzących Polską) się skończyły” – zawyrokował europoseł Paweł Zalewski. Jasne. Bo RP rządzi partia właściwa, słuszna, jedynie do tego uprawniona. Wprowadzić poprawkę do konstytucji! Z niezbędnym uzupełnieniem – że tak ma być do czasu, gdy obejmie władzę partia niewłaściwa, niesłuszna, niemająca prawa do rządzenia. Michnik, Wajda, Bartoszewski muszą mieć przecież zagwarantowane prawo wyzywania Polski i Polaków, gdy przyjdzie na to czas. Gdzie tylko zechcą. Prawidłowość Rosjanie nie dostarczyli wielu podstawowych dowodów. Mimo to tzw. komisja Millera raport nt. katastrofy smoleńskiej przygotowała. Ma być „bolesny”, ale z pewnością nierównomiernie. Nie można nadmiernie krytykować naszych rosyjskich przyjaciół. Raport nie ma...
Rafał Ziemkiewicz
4) 29 czerwca ABW zatrzymała Władysława N., byłego pełnomocnika Polskiej Telefonii Cyfrowej, który kilka lat temu oskarżał o nadużycia obecnego szefa ABW Krzysztofa Bondaryka. Prokuratura nie wszczęła wtedy śledztwa. Dziś stawia Władysławowi N. zarzut fałszowania dokumentacji, zagrożony karą więzienia do lat 5. 5) Ta sama ABW, do której szefa Donald Tusk potwierdził „pełne zaufanie”, zatrzymała też w Krakowie Krzysztofa W. pod zarzutem organizowania przemytu papierosów. Jak podał portal interia.pl, „w jego mieszkaniu znaleziono telefony, adresy oraz nazwiska osób powiązanych ze służbami specjalnymi. Z materiałów tych może wynikać, że współpracował z nimi w ostatnich latach”. Dziennikarze śledczy pamiętają, że Krzysztof W. sugerował, iż ma dowody na to, że Bronisław Komorowski...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
 Apel ten powtórzony został 14 czerwca br. Jego sygnatariusze zwrócili się także z prośbą o udostępnienie publicznej informacji, czy prawdziwa jest wiadomość, że projekt uchwały (autorstwa PSL) o ustanowieniu 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian został zdjęty z porządku obrad Sejmu na wniosek Kancelarii Prezydenta RP. Gdyby okazało się to prawdą, byłby to wielki skandal. To bowiem właśnie prezydent powinien dbać o pamięć narodową. Nawiasem mówiąc, Komorowski po raz kolejny uchylił się od objęcia patronatu nad komitetem rocznicowym. Sygnatariusze wyrazili również zaniepokojenie informacją, że kancelarie prezydentów Polski i Ukrainy, bez jakiejkolwiek konsultacji z rodzinami pomordowanych Kresowian, chcą przygotować na koniec sierpnia br. tzw. oficjałkę, w ramach której ma...
Jan Tomaszewski
Powracając do tematu Agrykoli, to nikogo nie powinna dziwić reakcja kibiców, którzy zza ogrodzenia stadionowego zgotowali wspaniały i jak najbardziej zasłużony doping rywalizującym drużynom. Ciekawe, jak premier wytłumaczył dzieciakom ten specyficzny aplauz, bo z tekstów piosenek wynikało, iż „Tola ma Donalda” i... vice versa, oraz że apetyt (czytaj pazerność) związkowych działaczy jest ogromny (śpiewano: PZPN, PZPN, je... e… PZPN). Obserwując kolejny POpisowy kiks szefa polskiej Barcelony, byłem rozczarowany brakiem zaproszenia na ten mecz dwóch uwielbianych przez polskie społeczeństwo indywidualności: prezesa Grzegorza L., o którym nawet jedna prorządowa gazeta napisała, że takiego faceta to wstyd puścić między ludzi, oraz senatora z jedynie słusznej partii, który w wolnych chwilach „...
Ryszard Czarnecki
Chciałem dzisiaj śladem redakcyjnych kolegów – Marcina Wolskiego i Macieja Parowskiego – spróbować sił w tzw. historii alternatywnej. Wyobraźmy sobie, że polska prezydencja w Unii Europejskiej rozpoczyna się – aż strach powiedzieć – pod rządami PiS. Na czele rządu stoi Jarosław Kaczyński, a większość resortów jest w rękach jego ludzi. Europa to akceptuje, bo po rządach Victora Orbana i prezydencji Węgier uważa, że już nic gorszego nie może się jej zdarzyć. Ba, niektórzy już zatęsknili za co prawda twardym, ale przewidywalnym w polityce zagranicznej Kaczyńskim. Jest zupełnie inaczej niż teraz. Nie ma bączków jako symbolu prezydencji (bączki zresztą się nie kręcą, co skądinąd jest wielką metaforą). Logo prezydencji też nie jest idiotyczne jak obecne. Nie ma koncertu Wojewódzkiego i...
Marcin Wolski
Na prawdziwe dymisje był czas w ciągu 24 godzin po katastrofie, podobnie jak na decyzję, kto będzie prowadził śledztwo. Można się było poradzić Angeli albo pani Steinbach i dowiedzieć, że w sprawie tragedii pod Smoleńskiem nr 1 ówczesne władze niemieckie, mimo posiadania wszystkich dowodów w ręku, wolały powołać komisję międzynarodową ze Szwajcarem na czele, z udziałem polskich autorytetów z Generalnej Guberni. Ale jak już powiedziałem, nie moja sprawa – biorę urlop! Dwa tygodnie to niewiele czasu i teoretycznie wszystko się może zdarzyć – sondaże falują i niewykluczone, że pewnego dnia „zupa się wyleje”, ale pewnie jeszcze nie pod moją nieobecność. Polityka polska przypomina telenowele, dużo się dzieje, ale akcja nie posuwa się ani o centymetr. Chyba że kogoś jeszcze może interesować...
Piotr Lisiewicz
Ledwie Bronisław Wildstein, broniąc swojego redaktora naczelnego Pawła Lisickiego, poświęcił mi komentarz „Lenin III RP – przypadek Lisiewicza”, a już nowy właściciel „Rz” Grzegorz Hajdarowicz zapowiedział wśród zasad, których przestrzegać ma jego pismo, „absolutnie niepropagowanie systemów totalitarnych, a szczególnie komunizmu”. Znaczy, że Wildstein nie będzie mógł mnie, Lenina, propagować? Swoją drogą to ciekawa prawidłowość – jeśli skrytykujesz Lisickiego, nie odpowiada na to on sam, ani żaden z „umiarkowanych” publicystów „Rz”. Reagują za to, starannie unikając meritum sporu, jego koledzy uważani za „radykałów”, których akurat... nie krytykowałeś. Co do skansenowości naszego środowiska, to chętnie się zgodzę. Środowisko „Rzeczpospolitej” jest od nas zdecydowanie bardziej świeże....
Ryszard Czarnecki
Pojechałem do niego z garstką przemyconej bibuły NZS, ale to był tylko pretekst do rozmowy. Chciałem poznać tego „Księcia Niezłomnego” polskiej emigracji, jak go pompatycznie nazywali niektórzy. Paryska „Kultura” była żywą legendą, symbolem niezależnej myśli, alternatywy wobec komuny. Miniaturki tego miesięcznika (w lipcu–sierpniu wychodził jako dwumiesięcznik) przewoziło się setkami do kraju i potem psuło oczy, odczytując małe literki. Giedroyc przyjął mnie w swoim gabinecie. Było tam pełno książek, szpargałów, maszynopisów. Bez przerwy palił. Dokładnie, szczegółowo wypytywał o sytuację w kraju. Czuć było, że jest świetnie zorientowany w tym, co się dzieje w Polsce, i że tym żyje. Do pokoju weszła Zofia Hertz, prawa ręka Redaktora, organizacyjny spiritus movens „Kultury”. Też była...
Wojciech Wencel
Skrajnie odmienną postawę prezentują wygnańcy z dawnych polskich Kresów. W odróżnieniu od wielkomiejskiej młodzieży można ich nazwać strażnikami pejzażu. We wspomnieniach starannie przechowują obrazy rodzinnego Wołynia czy Wileńszczyzny: konkretny pagórek, sad czy zakręt rzeki. Dlaczego topografia zaginionego świata jest dla nich tak ważna? Najprościej odpowiedzieć, że przez sentyment do młodości, ale to tylko część prawdy. Drugą część dopowiada rumuński historyk religii Mircea Eliade, nauczając, że podstawową potrzebą człowieka religijnego jest ustanowienie w najbliższej okolicy duchowego centrum. Takim punktem sacrum może być kościół parafialny, ale też rodzinny dom albo góra uświęcona ludową tradycją. Im dalej od tego naładowanego energią miejsca, tym mniej rzeczywistości. Teraz...
Krzysztof Wyszkowski
Była inicjatorką przywrócenia przedwojennej Parady Niepodległości 11 listopada. W ten sposób Gdynia stała się duchową dzielnicą Warszawy, ale takiej, jakiej już nie ma. Zmiażdżona przez Niemców, została przez komunistów – ze strachu, że odżyje i podniesie się – przygnieciona grobowcem Pałacu Stalina. Nadzieja na zmartwychwstanie Miasta Nieujarzmionego odżyła, gdy Lech Kaczyński stworzył Muzeum Powstania Warszawskiego. Wiesia wierzyła, że jest to akt przełomowy, że już nie uda się znowu polskości pognębić. Szczególną misją Wiesi było dokumentowanie Grudnia ’70. Uważała, że sprawcy mordu na Polakach buntujących się przeciw komunizmowi nie mogą pozostać bezkarni. Zbierała materiały, pracując w latach  1980–1981 w sekcji historycznej Zarządu Regionu „Solidarności” w  Gdańsku. Ale...
Antoni Łepkowski
Niewprowadzonym w temat wyjaśniam, że „Loża prasowa” to program prowadzony w niedzielę przez niejaką redaktor Małgorzatę Łaszcz, której zadaniem jest dobranie trójki dziennikarskich stachanowców salonu i jednego wypchanego prawicowca i udzielanie im głosu tak, by wychodziło, że trójka inteligentnych, kulturalnych i doświadczonych profesjonalistów rozbija w proch i w pył niekompetentnego, niegrzecznego i głupkowatego adwersarza. Wszystko na kanwie komentarzy do bieżących wydarzeń. Początkowo mieliśmy do czynienia z zaproszeniami w charakterze chłopców do bicia prawdziwie niezależnych dziennikarzy, którzy nie wahali się przedstawiać otwarcie swoich poglądów. Od czasu medialnego zapisu na „Gazetę Polską” nie pojawiają się tam już ani redaktor Sakiewicz, ani Ziemkiewicz, ani Terlikowski, ani...
Tomasz Terlikowski
Głosując przeciwko ustawie podpisanej przez ponad pół miliona Polaków, poseł pokazuje całkowicie jednoznacznie, że jego zdaniem nie ma nic złego w tym, by w majestacie prawa zabijano ludzi tylko dlatego, że są chorzy. I mówimy tutaj o zespole Downa. W Polsce zdecydowana większość zabijanych w majestacie prawa dzieciaków, to właśnie te z tym syndromem (90 proc. z pół tysiąca zamordowanych w 2009 r.). Głosowanie przeciwko tej ustawie to także jasny znak, że uznajemy, iż może być powodem do zabicia kogoś nieodpowiednie pochodzenie. Obie te sytuacje są zaś jednoznacznie potępione przez polską konstytucję, która zakazuje dyskryminacji ze względu na niepełnosprawność, stan zdrowia czy właśnie pochodzenie społeczne. Opowiedzenie się za dyskryminacją pewnych grup społecznych, uznanie, że tylko...
Robert Tekieli
Z dobrych wieści: gaz łupkowy jest w Polsce na pewno. Brytyjczycy dowiercili się do bardzo zasobnych pokładów. Wreszcie geopolityka może przestać być dla Polaków tak jednoznacznym przekleństwem. A i na innych polach mają miejsce miłe sukcesy. Rodzice ze stowarzyszenia Twoja Sprawa przeprowadzili skuteczną akcję. Dzięki zmasowanemu wysyłaniu e-maili niemieccy wydawcy zaczynają się wycofywać z reklamy pornografii w popularnych polskich telemagazynach. Ale trzymałbym ich cały czas za rękę. Nawet jeśli jest teraz na kołdrze. Nigdy dość rozważań nad pasożytniczą naturą ruchów lewicowo-liberalnych. Wydawać by się mogło, że tworzą własną kulturę, że od dwustu czy trzystu lat dominują świat zachodni. Jednak tak naprawdę tylko żerują na miąższu cywilizacji. Jak huba na coraz marniej...
Krystyna Grzybowska
Na samym początku mojej pracy w popołudniówce „Express Wieczorny” zdobywałam dziennikarskie ostrogi w dziale miejskim. Zlecano mi m.in. odwiedzanie sklepów, bazarów i innych przybytków handlu czy usług i sprawdzanie, czy jest w sprzedaży dosyć pietruszki, dlaczego zamiast jaj chłodniczych są tylko „wapniaki”, czemu nieuprzejmie traktuje się klientów. Rezultat takich peregrynacji, za przeproszeniem reporterskich, był zawsze ten sam. Winni są straganiarze, sklepikarze i inni drobni uczestnicy życia społecznego, ale broń Boże nie system, nie ustrój i nie władza najwyższa. No może jakiś sołtys, a najlepiej, żeby to był badylarz, taki co miał dużo pieniędzy i własną willę. Nad takim, a nie innym stanem rzeczy czuwali redaktorzy oraz cenzura. Jakoś dziwnie podobne, a nawet identyczne reportaże...
Jacek Kwieciński
A ściana runie… Czyniącym wszystko, aby nie uczcić w Warszawie w żaden sposób pamięci Lecha Kaczyńskiego, dywagującym, że dla nich nie był to dobry przywódcą, odpowiedziałbym prosto. Ale był prezydentem Rzeczypospolitej. To wystarczy. Odpowiedziałbym, gdyby dzisiejsza Polska była normalna. Ale mówienie do ściany sensu nie ma. A betonowe ściany, jak kiedyś mury, trzeba niezbędnie zburzyć. Majestat Chcesz wiedzieć wszystko o postaci zwącej się Bronisław Komorowski? Kilkanaście miesięcy po Smoleńsku awansował szefa BOR-u. Jeśli to zapamiętasz, powie ci to wszystko o tej niewątpliwie dostojnej osobie. Nie w Polsce Taka wiadomość – „Rosja – partia opozycyjna szykanowana”. W Polsce podobne przypadki są – jak wiadomo – wykluczone. Przypomina to o wypowiedzi Sikorskiego „Polska [...

Pages