Proces, który osądził zbrodnię, choć nie uratował sprawiedliwości 

FOT. WIKIMEDIA
FOT. WIKIMEDIA
Dodano: 13/10/2026 - Nr 42 z 14 października 2026

„Cywilizacja nie może tolerować takiej siły zła – bo może nie przetrwać, gdy ono powróci, gdy zawahamy się wobec niejednoznaczności, gdy przez nasze niezdecydowanie damy się wywieść w pole ludziom, w których ta siła wciąż się czai”. To słowa aktu oskarżenia wygłoszonego 21 listopada 1945 roku przez Roberta H. Jacksona, amerykańskiego prokuratora generalnego Międzynarodowego Trybunału Wojskowego w Norymberdze. Mówiąc o wcielonym złu, Jackson wskazywał 21 byłych przywódców III Rzeszy, „te żałosne postaci, stojące przed nami jako więźniowie… Jakakolwiek pobłażliwość wobec nich byłaby równoznaczna z całkowitym poparciem wszystkich okrucieństw kojarzonych z ich nazwiskami”. 

Decyzje o wytoczeniu procesu zbrodniarzom wojennym zapadły, gdy jeszcze ważyły się losy wojny, a 8 sierpnia 1945 roku w Londynie postanowiono utworzyć Międzynarodowy Trybunał Wojskowy. Po niemal sześciu latach zbrodni, cierpień i nieszczęść, które na Europę sprowadzili Niemcy, przyszła pora wystawienia

     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów oraz lektora na gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas [email protected]

W tym numerze