Wojciech Mucha

Niech żyje Polska! – takim wezwaniem zakończył prezydent Andrzej Duda sobotnią konwencję wyborczą, podczas której oficjalnie przedstawiono go jako kandydata Prawa i Sprawiedliwości w nadchodzących wyborach. Ów okrzyk tchnął wiatr w żagle już pięć lat temu. Czy tak będzie i teraz? „Z rozmachem”, „amerykański styl”, „wielki kontrast z tym, co pokazują tamci” – takie były komentarze tych, którzy oglądali na żywo i w telewizji sobotnią inauguracje kampanii prezydenckiej Andrzeja Dudy. Istotnie, wypełniona po brzegi hala Expo w Warszawie, światło, dźwięk, oprawa, a przede wszystkim obecność kierownictwa PiS i zwolenników Andrzeja Dudy z całej Polski mogły robić wrażenie.  Podobne zrobił sam prezydent, odwołując się do swoich dokonań i przekonując, że kolejna kadencja będzie...
Niech żyje Polska! – takim wezwaniem zakończył prezydent Andrzej Duda sobotnią konwencję wyborczą, podczas której oficjalnie przedstawiono go jako kandydata Prawa i Sprawiedliwości w nadchodzących wyborach. Ów okrzyk tchnął wiatr w żagle już pięć lat temu. Czy tak będzie i teraz? „Z rozmachem”, „amerykański styl”, „wielki kontrast z tym, co pokazują tamci” – takie były komentarze tych, którzy oglądali na żywo i w telewizji sobotnią inauguracje kampanii prezydenckiej Andrzeja Dudy. Istotnie, wypełniona po brzegi hala Expo w Warszawie, światło, dźwięk, oprawa, a przede wszystkim obecność kierownictwa PiS i zwolenników Andrzeja Dudy z całej Polski mogły robić wrażenie.  Podobne zrobił sam prezydent, odwołując się do swoich dokonań i przekonując, że kolejna kadencja będzie...
Szanowni Państwo, sprawa jest jasna – oczywiście najlepiej by było, gdyby Andrzej Duda wygrał wybory prezydenckie w I turze. Byłoby taniej, szybciej i spokojniej. To jednak nie jest wcale takie pewne. Co więcej, powiadają, że prezydent Andrzej Duda, jeśli chce wygrać, musi zawalczyć o głosy spoza swojego środowiska, spoza elektoratu PiS.  To prawda, ale gdzie ma ich szukać? Czy wśród wyborców PO? A może wśród Lewicy? Ewentualnie wśród zwolenników Kukiza i Kosiniaka-Kamysza, zblatowanych ze sobą jak Kargul i Pawlak pod koniec „Samych swoich”? Cóż, co do pierwszych dwóch grup wydaje się to wręcz niemożliwe – postkomuna, neomarksiści i zwolennicy III RP nie wydają się skłonni do refleksji, która pozwoli im głosować na kogoś, kto uosabia według nich całe zło świata. Inaczej rzecz ma...
Kandydat Hołownia był mi całkowicie obojętny. Ot, kolejna wersja tego samego produktu politycznego, który w różnych wersjach już widzieliśmy. Trochę Ryszard Petru, trochę Paweł Kukiz i jak się okazuje – dużo Janusza Palikota. Fajnopolak, który miał zbierać głosy tych, którzy nie trawią PiS, ale przy okazji uważają się za lepszych od platformianego betonu.  Takie „wicie-rozumicie” dla raczkującej klasy średniej z ogrodzonych osiedli. Łączenie in vitro z Kościołem otwartym i brednie, że „nie można oceniać aborcji”. Nic by mnie to nie obchodziło, bo skoro jest taki elektorat, to niechże ma swojego reprezentanta. Widzowie TVN-u i czytelnicy lajfstajlowych magazynów dla pseudoelit też mogą mieć swojego kandydata. Zapomniałem jednak o jednym. Że ten elektorat oprócz zadzierania nosa,...
Nie ma najmniejszych podstaw do ingerowania w polski wymiar sprawiedliwości przez TSUE, a wnioski Komisji Europejskiej wobec Izby Dyscyplinarnej są absurdalne – mówi dr hab. PRZEMYSŁAW CZARNEK, konstytucjonalista i poseł Prawa i Sprawiedliwości. Panie pośle, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro określił jako skandaliczny wyrok dla Steve’a V., któremu Sąd Apelacyjny w Łodzi zmniejszył karę z 25 do 15 lat pozbawienia wolności za zgwałcenie i śmiertelne pobicie trzyletniego dziecka. Według sądu, poprzednia kara była... zbyt surowa i można sobie wyobrazić znacznie gorszy czyn. – Złożę kasację – zadeklarował szef resortu sprawiedliwości. Czy to dobra decyzja? To najlepsze rozwiązanie. Sugerowałbym, aby w ślad za kasacją poszła także inicjatywa zmiany przepisów Kodeksu karnego. Za takie...
Według mediów i polityków III RP Krzysztof Bosak to już nie dziecinnie wyglądający przywódca radykalnych nacjonalistów, lecz „ceniony analityk o pogodnej twarzy”, za którym dodatkowo uganiają się kobiety. I choć zdrowy rozsądek każe wątpić w tę nagłą zmianę optyki, jest ona elementem szerszego planu – pozbawienia Andrzeja Dudy reelekcji. „Jeśli chcecie zaszkodzić Prezydentowi Andrzejowi Dudzie, nie lansujcie Kidawy ani Biedronia, to i tak nic nie da. Lepiej pompujcie Kosiniaka i Bosaka właśnie. Jest duża szansa, że walcząc o ten sam elektorat z PiS, Bosak skutecznie go podbierze i częściowo dezaktywuje”. Powyższy cytat to słowa z internetowego wpisu Leszka Jażdżewskiego, ideologa liberalnej lewicy i redaktora naczelnego czasopisma „Liberte!”. Jażdżewski, znany głównie za sprawą...
Prof. Tomasz Grodzki, marszałek Senatu, już chyba oficjalnie uznał się nie za „trzecią”, lecz za „najpierwszą” osobę w państwie. Nie wystarczyły pełne żenującego patosu „orędzia” czy pełne bufonady konferencje prasowe, na których poucza dziennikarzy, jak wymawiać nazwiska unijnych polityków czy też opowiada, że ma tyle pracy, iż „jak to mówią młodzi ludzie: nie będzie czasu na zrobienie siusiu”.  Oto zapowiadając wizytę w Polsce prezydenta Francji, Grodzki powiedział: „Trzeciego lutego ma do mnie, ma mnie odwiedzić prezydent Macron, który jest jednym z tych, który mówił: dajcie sobie spokój z tą Polską. I wbrew temu, co o mnie mówią czy o Senacie, że donosimy na Polskę za euro, szekle, ruble czy tam inne dolary, to ja będę musiał go przekonywać, żebyśmy dali Polsce jeszcze szanse...
Choć wydaje się, że powtórzenie kampanii wyborczej Bronisława Komorowskiego z 2015 roku jest zwyczajnie nieprawdopodobne, Platforma Obywatelska zdaje się podążać dokładnie tymi samymi ścieżkami. A przecież jedno z zaklęć, wmawianych przez specjalistów od rozwoju osobistego, brzmi: „Jeżeli będziesz robić to, co do tej pory, będziesz otrzymywać takie same wyniki, jak do tej pory”. Ileż to razy słyszeliśmy, że Jarosław Kaczyński może spać spokojnie, ponieważ ślepy los obdarzył go opozycją, o której można powiedzieć wiele, ale nie to, że jest w stanie przejąć władzę. Oczywiście samą słabością przeciwnika walki się nie wygrywa, jednak przyznacie Państwo, że może to być dość pomocne.  Walą „Bronki” na potęgę Kto jeszcze pamięta określenie „strzelić Bronka”? Tego określenia Jarosław...
Na całe życie zapamiętam sobie początki mojej dziennikarskiej przygody, kiedy to na konferencje prasowe organizowane przez ówczesnego premiera Donalda Tuska złaziła się medialna brać z całej Warszawy. Zapamiętam dlatego, że wówczas „Codzienna” i jej dziennikarze byli w zasadzie jedynymi, którzy potrafili swoimi pytaniami zepsuć humor Tuskowi i Pawłowi Grasiowi prowadzącemu owe konferencje. Do szewskiej pasji doprowadzał Tuska Samuel Pereira, który wiele pytań dotyczących kolejnych afer PO kończył słowami: „Czy w związku z tym zamierza pan podać się do dymisji?”. Jak wiemy, Tusk podał się do dymisji w sposób specyficzny, uciekając do Brukseli (choć zapowiadał, że nie ma takich planów). Nim uciekł, zdążył zrujnować to i owo, ale nie wszystko się udało zepsuć. I tak nie udało się zepsuć...
Nowym przewodniczącym Platformy Obywatelskiej został Borys Budka. W wyborach wewnątrzpartyjnych pokonał m.in. Tomasza Siemoniaka. I choć jego zwolennicy przekonują, że oznacza to dopływ świeżej krwi do zmęczonej porażkami partii, nic nie wskazuje na to, by zmęczoną porażkami PO czekała zmiana na lepsze. „Zagłosowałem na Borysa Budkę” – napisał w sobotę na Twitterze Donald Tusk, jeszcze w czasie, gdy trwały wybory. Ciszy wyborczej nie złamał, bo taka w wyborach partyjnych nie obowiązuje, dał jednak sygnał wszystkim swoim sympatykom, kogo widzi w fotelu przewodniczącego. Podobnie zachował się TVN24, który relacjonując wybory, „przypadkiem” pokazał kartę, na której zaznaczone było nazwisko Budki. Podobnie jak Tusk i TVN24 zagłosowało, według nieoficjalnych wyników, 60 proc. działaczy PO....
Zgodnie z przypuszczeniami ekspertów z ubiegłego roku, Senat odrzucił ustawę reformującą sądownictwo. Wcześniej jednak odbył się kilkudniowy cyrk i chyba najbardziej kosztowna debata senacka w historii z udziałem prawników z zagranicy, Komisji Weneckiej i polskich sędziów. Teraz ustawa trafi do Sejmu, gdzie jej los jest przesądzony.  Tym razem politycy partii opozycyjnej zmobilizowali się w 100 procentach. To jednak do końca nie było takie oczywiste, bo w wielu sprawach AntyPiS-owska koalicja ma problem z zebraniem odpowiedniej liczby głosów. Ostatecznie jednak 51 senatorów zagłosowało solidarnie. Piątkowe głosowania poprzedziła kilkuetapowa senacka dyskusja o reformie, w której mało było dyskusji na argumenty, a więcej politycznego bicia piany. Po raz kolejny robiły to te same...
Zgodnie z przypuszczeniami ekspertów z ubiegłego roku, Senat odrzucił ustawę reformującą sądownictwo. Wcześniej jednak odbył się kilkudniowy cyrk i chyba najbardziej kosztowna debata senacka w historii z udziałem prawników z zagranicy, Komisji Weneckiej i polskich sędziów. Teraz ustawa trafi do Sejmu, gdzie jej los jest przesądzony.  Tym razem politycy partii opozycyjnej zmobilizowali się w 100 procentach. To jednak do końca nie było takie oczywiste, bo w wielu sprawach AntyPiS-owska koalicja ma problem z zebraniem odpowiedniej liczby głosów. Ostatecznie jednak 51 senatorów zagłosowało solidarnie. Piątkowe głosowania poprzedziła kilkuetapowa senacka dyskusja o reformie, w której mało było dyskusji na argumenty, a więcej politycznego bicia piany. Po raz kolejny robiły to te same...
Nie cierpię, gdy dziennikarze z gorzką satysfakcją stwierdzają: „Miałem rację, kiedy pisałem…”. Muszę jednak przypomnieć, że na łamach „GP” już w lipcu alarmowaliśmy o zakusach lobbystów, którzy pod płaszczykiem „obrony polskiego rolnictwa” chcą wprowadzić przepisy drastycznie pogarszające sytuację zwierząt w Polsce.  Chodzi o projekt zmiany ustawy o ochronie zwierząt, który zakłada, że w wypadku, gdy właściciel zwierzęcia się nad nim znęca, nie będą mu mogli go odebrać przedstawiciele organizacji pożytku publicznego zajmującego się statutowo ochroną zwierząt. Rzecz wymyślili hodowcy zwierząt futerkowych, lobbują za tym politycy PSL, Konfederacji, Kukiz’15 i część – o zgrozo – posłów PiS. Zaprzęgnięto do tego kilku rolników i co najbardziej skandaliczne – ludzi skazanych za...
Wbrew doniesieniom medialnym, nie odnalazł ciała Woźniaka-Staraka. Spudłował, próbując przewidzieć przyszłość polityki prowadzonej przez Grzegorza Schetynę, a i wielokrotnie zapowiadana przez niego III wojna światowa dotąd nie wybuchła. Kim naprawdę jest Krzysztof Jackowski? Z zawodu jest tokarzem. Ale od ponad trzydziestu lat prowadzi w Człuchowie działalność gospodarczą zarejestrowaną jako „usługi paranormalne”. Na swojej stronie internetowej chwali się obszerną dokumentacją spraw, którymi się zajmował. Wśród nich znajdują się mapy, które według niego pomogły policjantom w odnalezieniu zaginionych osób.  Trafione i nietrafione Krzysztof Jackowski był zaangażowany m.in. w poszukiwania zaginionego producenta filmowego Piotra Woźniaka-Staraka. Jasnowidz twierdził, że wskazał...
Wbrew doniesieniom medialnym, nie odnalazł ciała Woźniaka-Staraka. Spudłował, próbując przewidzieć przyszłość polityki prowadzonej przez Grzegorza Schetynę, a i wielokrotnie zapowiadana przez niego III wojna światowa dotąd nie wybuchła. Kim naprawdę jest Krzysztof Jackowski? Z zawodu jest tokarzem. Ale od ponad trzydziestu lat prowadzi w Człuchowie działalność gospodarczą zarejestrowaną jako „usługi paranormalne”. Na swojej stronie internetowej chwali się obszerną dokumentacją spraw, którymi się zajmował. Wśród nich znajdują się mapy, które według niego pomogły policjantom w odnalezieniu zaginionych osób.  Trafione i nietrafione Krzysztof Jackowski był zaangażowany m.in. w poszukiwania zaginionego producenta filmowego Piotra Woźniaka-Staraka. Jasnowidz twierdził, że wskazał...
Czy nieobecni zawsze nie mają głosu? Niekoniecznie. Zaplanowane na 23 stycznia Światowe Forum Holokaustu nie musi oznaczać propagandowego sukces Federacji Rosyjskiej, a jeśli nawet, to może być to zwycięstwo pyrrusowe. Zarówno Izrael, jak i Stany Zjednoczone najwyraźniej zdały sobie sprawę, że Kreml dostał do ręki narzędzia, których użyje przeciwko nim. Polska paradoksalnie może na tym wszystkim skorzystać.  Władimir Putin od kilku tygodni przygotowywał grunt pod Światowe Forum Holokaustu (WHF). Prezydent Rosji doskonale wie, że nic nie działa na Polskę i Polaków równie elektryzująco jak kłamstwa na temat naszej historii. To dlatego Kreml precyzyjnie i wielowątkowo sączy owe kłamstwa na temat rzekomego polskiego udziału w Holocauście, przedwojennego antysemityzmu czy wręcz...
W ubiegłym tygodniu stało się coś nieoczekiwanego. Awaria dotknęła największy serwis społecznościowy. Facebook, bo oni mowa, z niewiadomych przyczyn pozwolił na to, by każdy mógł poznać osoby administrujące poszczególnymi stronami.  Oczywiście najbardziej interesujące dla wszystkich było to, kto prowadzi strony hejterskie, polityczne lub obrażające innych. I tu sprawa stała się poważna, bo na przykład okazało się, że jednym z administratorów hejterskiej strony Ośmiornica Wiśniewskiego, która miała atakować prezydenta Opola, był... radny Platformy Obywatelskiej Przemysław Pospieszyński. Ale na tym nie koniec. Członkiem zespołu jednego z najbardziej wulgarnych miejsc na Facebooku – fanpage’u Sok z Buraka – okazał się Marcin Mycielski, były dziennikarz „Gazety Wyborczej” i działacz...
Skala dezinformacji, jakiej jesteśmy świadkami i uczestnikami przy okazji pożarów w Australii, po raz kolejny uświadamia nam, że nie tylko nie mamy szans na to, by w dyskusji zająć zgodne z prawdą stanowisko. Mamy coraz mniejsze szanse na to, by zostać dobrze poinformowanymi.  Wśród moich znajomych trwała zażarta dyskusja na temat globalnego ocieplenia, pożarów w Australii i tego, o czym mówi się jako o „katastrofie klimatycznej”. Na wspólnym czacie na Facebooku w pewnym momencie argumentami przerzucało się kilka osób, z których każdą uważam jeśli za nie eksperta, to poinformowaną na tyle, by zabrać głos. Kłócili się ze sobą dziennikarze, ludzie zajmujący się odnawialnymi źródłami energii, a także eksperci od przyrody, technologii czy kwestii społecznych. Przyglądałem się temu...
Zagadka. Kto to powiedział i o kim: „On był zawsze w drugim szeregu, nigdy nie był liderem, żadnego projektu… I nigdy nie będzie, bo to jest kwestia charakteru. Albo jego braku”? Nie wiedzą Państwo? To słowa Grzegorza Schetyny o Tomaszu Siemoniaku. Słowa mocne, ale kto wie, może prawdziwe. Kariera Siemoniaka każe dawać im wiarę. Dlatego z pewnym zaskoczeniem można przyjąć fakt, że ten sam Grzegorz Schetyna podjął decyzję, iż w wyborach na szefa partii (w których nie weźmie udziału) rekomenduje właśnie… Tomasza Siemoniaka: „Po czterech latach trudnej pracy zostawiam PO, zamykam ten etap; najlepszym kandydatem dla PO w następnej kadencji na przewodniczącego będzie Tomasz Siemoniak” – oznajmił Schetyna. „Przychodzi czas na nowych ludzi” – dodał, wspierając Siemoniaka i nazywając go „...
Nie powinniśmy mieć złudzeń. Wypowiedzi Władimira Putina na temat Polski i naszej historii są, po pierwsze, nieprzypadkowe. Po drugie, należy osadzać je w szerszym kontekście geopolitycznym. Pewne jest jeszcze jedno – atak na Polskę będzie kontynuowany, i to najpewniej już za kilka chwil. Gra idzie o wysoką stawkę. „Putin stosuje starą sowiecką doktrynę »rozpoznania bojem«” – stwierdził na antenie Polskiego Radia 24 redaktor naczelny „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie” Tomasz Sakiewicz, odnosząc się do skandalicznych słów prezydenta Rosji o Polsce. „Okazało się jednak, że nikt Putina nie bronił. Teraz już wie, że musi wysłać albo dużą armię, albo znalazł słabe punkty. Właściwy atak dopiero nastąpi” – mówił Sakiewicz. Zacznijmy jednak od początku. Wrześniowa potwarz Dla...
Coś się zagotowało w głowie wiekowego kagiebisty z Kremla. Władimir Putin ni z gruchy, ni z pietruchy postanowił obsobaczyć Polskę i oczernić nasz kraj jako „antysemicki”, a ambasadora II Rzeczypospolitej Józefa Lipskiego nazwać „bydlakiem i antysemicką świnią”. W meandry myślenia współczesnej wersji Józefa Stalina nie ma co wnikać – być może szuka zaczepki albo znów coś nie sprzęga mu w polityce wewnętrznej. Powodów może być mnóstwo. Ale tak czy inaczej reakcja jest konieczna, dlatego z uwagą przeczytałem, że Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie oczekuje od władz Rzeczypospolitej Polskiej ostrej reakcji na wypowiedź Putina: „Jest to niedopuszczalne w cywilizowanym świecie zachowanie, które powinno skutkować daleko posuniętymi retorsjami politycznymi...
Smutna informacja. 13 grudnia zmarł generał Tadeusz Bieńkowicz „Rączy”, jeden z ostatnich tak odważnych i wspaniałych ludzi. Jego życiorys mówi sam za siebie. Tadeusz Bieńkowicz urodził się 19 kwietnia 1923 roku. We wrześniu 1939 roku był ochotnikiem w batalionie frontowym harcerzy w Lidzie. Od 1943 roku służył w Armii Krajowej na terenie Okręgu Nowogródzkiego. Pełnił funkcję dowódcy plutonu w 2. batalionie 77. Pułku Piechoty AK. Jako dowódca grupy szturmowej przeprowadził akcję odbicia więźniów w Lidzie, za co został uhonorowany Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari. Po zakończeniu wojny i przedostaniu się na terytorium Polski nie ujawnił się – do czerwca 1950 roku działał w konspiracji Ruchu Oporu Armii Krajowej. Aresztowany przez UB w Gdańsku za działalność antykomunistyczną,...
W ubiegłym tygodniu w wypadku na przejeździe kolejowo-drogowym w miejscowości Biały Bór zginął były poseł Platformy Obywatelskiej, zwycięzca pierwszej edycji programu „Big Brother”, Janusz Dzięcioł. W jego auto uderzył pociąg. O wypadkach na przejazdach kolejowo-drogowych słyszymy od lat, ale nie jest tajemnicą, że zazwyczaj winnymi tych zdarzeń są kierowcy (ponad 90 proc.).  Statystyki PKP PLK mówią same za siebie: w 2018 roku było 205 takich zdarzeń, 48 zabitych i 32 ciężko rannych. I choć PKP wspólnie z policją od wielu lat prowadzą akcję „Bezpieczny przejazd”, to wciąż dochodzi do takich tragedii jak ta z Białego Boru. Nie wiemy, co stało się w tym konkretnym przypadku, ale najczęściej winni są właśnie kierowcy – brawura, nieostrożność, pośpiech i ignorancja. To wszystko nie...
„W Polsce są restauracje, hotele i sklepy, do których homoseksualiści nie mają prawa wstępu” – grzmiał eurodeputowany Wiosny Robert Biedroń podczas zorganizowanej 27 listopada w Parlamencie Europejskim debaty na temat sytuacji osób LGBT w Polsce. Gdy europoseł PiS Patryk Jaki dopytał go o konkretne przykłady, Biedroń długo nie mógł nic wymyślić, aż w końcu wymienił lokal przy ulicy Stolarskiej w Krakowie. Postanowiliśmy to sprawdzić. Do „Kramów Dominikańskich” zaszedłem w ubiegły czwartek. Hejnał z Wieży Mariackiej sygnalizował południe. Słychać go tu doskonale, Stolarska to odchodząca od Małego Rynku uliczka, znana z tego, że swoją siedzibę mają tu konsulaty USA, Niemiec i Francji. Naprzeciw nich znajdują się należące do oo. dominikanów budynki, w których mieści się kilka lokali...
Na pewno słyszeli Państwo opowieść o tym, jak to we wrześniu polska kawaleria rzucała się konno na niemieckie czołgi. Tę opowieść zna w zasadzie każdy i ma być ona dowodem na naszą niezłomność, że jesteśmy nieustraszeni nawet w przypadku przeważającej siły wroga. O tym, czy tak rzeczywiście było, czy nasi kawalerzyści ruszali na hitlerowskie machiny z szablami, można dyskutować. Część historyków uważa, że to komunistyczna propaganda, mająca pokazywać nasze wojsko jako szaleńców, którzy nie dość, że nie byli dobrze uzbrojeni, to jeszcze nie mieli równo pod sufitem. Niezależnie od tego trzeba przyznać, że jest coś w tej mitologii i przekonaniu, że nie poddajemy się nigdy. Oto jak podaje portal niezalezna.pl, brytyjskie media obiegła informacja o bohaterskim Polaku, który podczas ataku...
Nie od dziś słyszymy, że „przesmyk suwalski to tytanowa rozgrywka między Rosją a Stanami Zjednoczonymi”. A wojska amerykańskie są po to, „żeby zająć te ziemie i nie pozwolić zdobyć bilionów dolarów Polakom”. A prawda jest taka, że to dość sprytna dezinformacja, która ma zrazić Polaków do wojsk sojuszniczych i sprawić, by odnosili wrażenie, że stacjonują one w Suwałkach z innych powodów niż oczywiste. To dezinformacja, której źródła są na wschód od Polski – mówi MARCIN MAZUROWSKI, geolog, wiceprzewodniczący Komisji Granic Szelfu Kontynentalnego ONZ. Rozmawia Wojciech Mucha Podobno w Polsce są wielkie złoża tytanu, a rząd ukrywa ten fakt. Co Pan na to? (śmiech) Cóż, takie stawianie sprawy, mówienie, że rząd okrada Polaków, że mamy jakieś „tajne złoża” – to jest działanie propagandowe,...
Przyznaję, że szlag mnie trafia. W ubiegłym tygodniu pisałem o tym, jak wspaniale się złożyło, że przy okazji „Wieczoru dla Sprawiedliwych” mogłem spotkać się z Ocalonym z Holokaustu Edwardem Mosbergiem. – Przyjeżdżam do Polski bardzo często. Ani razu nie zaznałem tu jakiegokolwiek przejawu antysemityzmu – mówił mi wówczas Mosberg. Jednocześnie dość krytycznie wyrażał się o polityce historycznej Izraela i wskazywał na to, co jego zdaniem powinno się zmienić w relacjach między naszymi krajami. Jak się okazało, słowa Mosberga nie przeszły bez echa. Najpierw izraelski dziennik „Haaretz” oburzył się na Ocalonego strofując go, że „nie wolno porównywać” kolaborantów „nieżydowskich” z Żydami, którzy współpracowali z Niemcami. Według dziennika większość żydowskich kolaborantów „nie...
Wyjątkowi goście. Wyjątkowe miejsce. Najważniejsze sprawy. Tak w trzech zdaniach można streścić Zjazd Klubów „Gazety Polskiej” Ameryki Północnej. Przez trzy dni w Orchard Lake kilkudziesięciu przedstawicieli środowisk patriotycznych zastanawiało się nad przyszłością stosunków polsko-amerykańskich w kluczowym dla obu państw czasie. Szósty Zjazd Klubów „Gazety Polskiej” Ameryki Północnej odbył się w nowym dla klubowiczów miejscu. Orchard Lake to wyjątkowy punkt na mapie Stanów Zjednoczonych. Nie tylko dlatego, że miejsce to znajduje się wśród 10 najbogatszych gmin w USA, ale również dlatego, że jest silnym ośrodkiem kultury polskiej. Od 105 lat działa tu seminarium Cyryla i Metodego. Kształci ono duchownych, a lwią ich część stanowią klerycy z Polski, którzy następnie pełnią posługę na...
Wyjątkowi goście. Wyjątkowe miejsce. Najważniejsze sprawy. Tak w trzech zdaniach można streścić Zjazd Klubów „Gazety Polskiej” Ameryki Północnej. Przez trzy dni w Orchard Lake kilkudziesięciu przedstawicieli środowisk patriotycznych zastanawiało się nad przyszłością stosunków polsko-amerykańskich w kluczowym dla obu państw czasie. Szósty Zjazd Klubów „Gazety Polskiej” Ameryki Północnej odbył się w nowym dla klubowiczów miejscu. Orchard Lake to wyjątkowy punkt na mapie Stanów Zjednoczonych. Nie tylko dlatego, że miejsce to znajduje się wśród 10 najbogatszych gmin w USA, ale również dlatego, że jest silnym ośrodkiem kultury polskiej. Od 105 lat działa tu seminarium Cyryla i Metodego. Kształci ono duchownych, a lwią ich część stanowią klerycy z Polski, którzy następnie pełnią posługę na...
– Przyjeżdżam do Polski bardzo często. Ani razu nie zaznałem tu jakiegokolwiek przejawu antysemityzmu – powiedział mi Edward Mosberg, polski Żyd ocalały z Holokaustu. Z Edwardem Mosbergiem miałem okazję spotkać się przy okazji „Wieczoru dla Sprawiedliwych”, organizowanego przez fundację Jonnego Danielsa From the Depths.  Okazją do uroczystości były 100. urodziny Józefa Walaszczyka, najstarszego żyjącego Polaka ratującego Żydów, Sprawiedliwego wśród Narodów Świata, który ocalił 54 Żydów. Było tak, jak słyszałem. Edward Mosberg to niezwykle ciepły, ale przy tym stanowczy i zasadniczy człowiek. Gdy zapytałem go, jak ocenia stosunki polsko-izraelskie, Mosberg nie miał złudzeń, że za pogorszenie stosunków polsko-izraelskich odpowiada tamtejszy minister spraw zagranicznych Israel...
Parlament Europejski potępia penalizację edukacji seksualnej w Polsce, choć takiej penalizacji nie było, nie ma i nie będzie. Zbudowano sobie bałwana, wokół którego odtańczono taniec nienawiści, i zagłosowano przeciw własnemu bałwanowi. Równie dobrze mogliby potępiać Polskę za prawodawstwo dyskryminujące żyjących u nas Zulusów – mówi prof. Ryszard Legutko, europoseł PiS i współprzewodniczący frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Rozmawiają Wojciech Mucha i Grzegorz Wszołek. Po wyborach zarysował się podział na silną prawicę prospołeczną, uosabianą przez PiS, i radykalną lewicę na wzór „zapaterowskiej”. Czy to będzie oś sporu w tej kadencji? Nie wykluczałbym takiego scenariusza. Rzeczywiście – z powodu wojny totalnej, wypowiedzianej przez Platformę Obywatelską, podział...
Nieźle, co? Mogą Państwo już za moment wstać z kanapy (po skończonej lekturze tygodnika, oczywiście), spakować walizkę i lecieć do USA. Wystarczy bilet i dobre chęci. Jak już pisałem na łamach „Codziennej” – wszystko bez problemu, bez komplikacji, a co najważniejsze – bez wizy. To, czego nie udało się zrobić przez 30 lat, wreszcie staje się faktem. Jest to niewątpliwa zasługa prezydenta Andrzeja Dudy, którego relacje z amerykańskim przywódcą są bezprecedensowe w historii stosunków między naszymi krajami. Ale to także wysiłek dyplomatyczny setek ludzi, pewnie długich godzin negocjacji i ustaleń. To wreszcie zasługa samych Polaków, którzy spełnili wymóg, mówiący o nieprzekraczaniu 3 proc. odrzuconych wniosków wizowych. Wszyscy potraktowaliśmy tę sprawę poważnie i tak też potraktował ją...
Pamiętają Państwo akcję „Likwidujemy zagłębia komunistycznych patronów”? Prowadziliśmy ją na łamach „Gazety Polskiej Codziennie” przez cały 2013 rok. Dziś, kiedy wydawało się, że wywieźliśmy komunistów na śmietnik historii, ci wracają, prowadzeni przez ideowych spadkobierców, odkurzani przez bezideowych polityków. Czym były „zagłębia komunistycznych patronów”? Na łamach „Codziennej” alarmowaliśmy, że mimo iż mija ćwierć wieku od odzyskania przez Polskę niepodległości, to na nazwach ulic wielu polskich miejscowości w dalszym ciągu widnieją komunistyczni patroni. Wówczas, w 2013 roku, było ich pełno – wystarczy przypomnieć, że w wielkopolskim Kępnie straszyły ulice Polskiej Partii Robotniczej, Gwardii Ludowej i PKWN. Na tabliczkach widniały nazwiska komunistów, m.in. Hanki Sawickiej, a...
Źle się dzieje z naszą pamięcią, ale i z walką o przywrócenie Żołnierzom Wyklętym ich należnego miejsca w pamięci zbiorowej. Mówię oczywiście o tym, że radni miejscy z Białegostoku i Żyrardowa zagłosowali za rekomunizacją tamtejszych ulic. Znikną z nich dotychczasowi bohaterowie – na Podlasiu mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”, a w Żyrardowie generał Emil Fieldorf „Nil”. Swoją decyzję radni motywowali tym, że „lud tak chciał”, choć przecież prawda jest zupełnie inna i „arcyboleśnie prosta”. Zarówno „Łupaszka” jak i Fieldorf reprezentują zupełnie inną wizję Polski niż nieszczęśni radni z „totalnej opozycji”.  Dlatego pomimo całej swojej sympatii i wieloletniej współpracy nie zgadzam się z apelem, jaki do kierownictwa Platformy Obywatelskiej wystosował dr Jerzy Bukowski, rzecznik...
Dziennikarze „Gazety Polskiej” od dawna są na celowniku potentatów branży hodowców zwierząt futerkowych. Jak się okazuje, przeciwko nam wytoczono zorganizowaną i opłaconą nienawiść i dezinformację. Ale nie tylko my obrywamy. Okazuje się, że po raz kolejny nieuczciwe mechanizmy wykorzystywano do atakowania posłów PiS i wpływania na procesy demokratyczne. W ubiegłym tygodniu tygodnik „Newsweek” opisał działalność firmy Cat@Net. To oficjalnie agencja reklamowa i public relations. W praktyce zatrudnieni tam ludzie zajmowali się „brudnym PR-em” – nękaniem, straszeniem i dyskredytowaniem przeciwników swoich klientów. Wielowątkowe śledztwo „Newsweeka” ujawniło, że jednymi z klientów firmy byli przedstawiciele środowiska hodowców zwierząt futerkowych. Ci ostatni zlecili internetowym trollom...
Likwidacja programu Rodzina 500+, wystąpienie z Unii Europejskiej, targowanie z Rosją wolnością naszych sąsiadów. To tylko niektóre z pomysłów, jakie mają na Polskę politycy radykalnej Konfederacji. I choć jest ich w Sejmie ledwie jedenastu, można mieć pewność, że podobne tezy będą wybrzmiewać bardzo głośno. Prezes Konfederacji Janusz Korwin-Mikke pytany przed wyborami o program swej partii, odparł: „W szczegóły się nie wdaję, bo ludzie i tak tego nie zrozumieją”. Coś w tym jest, bo w 20-stronicowej broszurce oprócz ogólników absurd goni absurd, a paradoks przeplata się z niemożliwym i groźnym. Program Konfederacji jest szumnie nazwany „Piątką”. Po raz pierwszy usłyszeliśmy o nim jeszcze w kwietniu tego roku. Wówczas „piątka Konfederacji” oznaczała – jak mówił jeden z polityków – że...
Na łamach „GP” i „GPC” od ponad dwóch lat opisujemy metody działania lobby hodowców zwierząt futerkowych, którzy w obronie swojego krwawego biznesu przyodziali szaty radykalnych patriotów. Jak się jednak okazuje, podobne numery nie robią wrażenia na kierownictwie Prawa i Sprawiedliwości. Z Jackiem Liziniewiczem ustaliliśmy, że w kolejnej kadencji Sejmu PiS zamierza prędko doprowadzić do końca nowelizację ustawy o ochronie zwierząt, którą rozpoczęto w poprzedniej kadencji i która z różnych powodów nie została wówczas poddana pod głosowanie. Co więcej, PiS wydaje się bardzo zdeterminowane, by sprawę załatwić raz a porządnie. Co to oznacza? Przede wszystkim tyle, że mają pojawić się przepisy zakazujące hodowli zwierząt futerkowych – norek, lisów, szynszyli i innych. Wszystkich tych...
Polski model państwa dobrobytu możemy budować tylko na naszych wartościach. I żeby on się ziścił, potrzebna jest dobra sytuacja gospodarcza, ale również na przykład demograficzna, co się wiąże z obroną rodziny, która jest dziś obiektem ataków. Są więc kwestie, które mobilizują i które wymagają mobilizacji – mówi Radosław Fogiel, zastępca rzecznika prasowego Prawa i Sprawiedliwości. Rozmawia Wojciech Mucha Jesteśmy w siedzibie PiS na Nowogrodzkiej. Zbigniew Ziobro i Jarosław Gowin często się tu pojawiają? Kierownictwo Zjednoczonej Prawicy jest ze sobą w regularnym kontakcie. Pytam, bo podobno mieli stawiać warunki i żądać dodatkowych ministerstw dla swoich ludzi, a Zbigniew Ziobro ponoć chciał nawet teki wicepremiera. Tak, a ja słyszałem plotki, że miało tu nawet dochodzić do...
Uff… Plan minimum zrealizowany. Jeśli czytali Państwo mój zeszłotygodniowy komentarz, to zapewne pamiętacie. Jeśli nie, to tylko powiem, że powstawał jeszcze przed wyborami i dość mocno gorączkowałem się, czy aby splot okoliczności nie sprawi, że nasze polskie sprawy zostaną wywrócone do góry nogami. Wynik wyborów jest trudny do jednoznacznej interpretacji. Z jednej strony Zjednoczona Prawica utrzymała władzę, poszerzając elektorat o kolejne dwa miliony Polaków do rekordowych ośmiu milionów wyborców. Jak trafnie zauważa Grzegorz Wszołek, zwycięzcą tego najważniejszego plebiscytu trzydziestolecia wolnej Polski jest Jarosław Kaczyński i jego myśl polityczna, nie ma dyskusji. Ale z drugiej strony coś się jednak stało. Pomimo potężnych zmian, które miały miejsce w ostatnich czterech latach...
Prawo i Sprawiedliwość zdobyło samodzielne rządy. Partia Jarosława Kaczyńskiego zwyciężyła w 14 województwach i odniosła zwycięstwo w warunkach ogromnej społecznej mobilizacji i rekordowej frekwencji. PiS nie ma jeszcze tak wysokiego poparcia jak Fidesz, lecz zrobiło kolejny krok do zdominowania polskiej sceny politycznej. Polacy wybrali. Po czterech latach totalnej politycznej wojny i agresywnych ataków opozycji Prawo i Sprawiedliwość znacznie poprawiło swój wynik. Przypomnijmy, że przed czterema laty politycy partii rządzącej mogli liczyć na wynik 37,58 proc. PiS poprawiło swój wynik o 6 proc. Skalę jeszcze lepiej widać w liczbach bezwzględnych. Cztery lata temu na PiS zagłosowało 5,7 mln osób. Tym razem, biorąc po uwagę wysoką frekwencję, liczba wyborców przekroczy liczbę 7 mln....
Prawo i Sprawiedliwość zdobyło samodzielne rządy. Partia Jarosława Kaczyńskiego zwyciężyła w 14 województwach i odniosła zwycięstwo w warunkach ogromnej społecznej mobilizacji i rekordowej frekwencji. PiS nie ma jeszcze tak wysokiego poparcia jak Fidesz, lecz zrobiło kolejny krok do zdominowania polskiej sceny politycznej. Polacy wybrali. Po czterech latach totalnej politycznej wojny i agresywnych ataków opozycji Prawo i Sprawiedliwość znacznie poprawiło swój wynik. Przypomnijmy, że przed czterema laty politycy partii rządzącej mogli liczyć na wynik 37,58 proc. PiS poprawiło swój wynik o 6 proc. Skalę jeszcze lepiej widać w liczbach bezwzględnych. Cztery lata temu na PiS zagłosowało 5,7 mln osób. Tym razem, biorąc po uwagę wysoką frekwencję, liczba wyborców przekroczy liczbę 7 mln....
Prawo i Sprawiedliwość zdobyło samodzielne rządy. Partia Jarosława Kaczyńskiego zwyciężyła w 14 województwach i odniosła zwycięstwo w warunkach ogromnej społecznej mobilizacji i rekordowej frekwencji. PiS nie ma jeszcze tak wysokiego poparcia jak Fidesz, lecz zrobiło kolejny krok do zdominowania polskiej sceny politycznej. Polacy wybrali. Po czterech latach totalnej politycznej wojny i agresywnych ataków opozycji Prawo i Sprawiedliwość znacznie poprawiło swój wynik. Przypomnijmy, że przed czterema laty politycy partii rządzącej mogli liczyć na wynik 37,58 proc. PiS poprawiło swój wynik o 6 proc. Skalę jeszcze lepiej widać w liczbach bezwzględnych. Cztery lata temu na PiS zagłosowało 5,7 mln osób. Tym razem, biorąc po uwagę wysoką frekwencję, liczba wyborców przekroczy liczbę 7 mln....
Państwo już wszystko wiedzą, ja jeszcze nic. Nic dziwnego, czytają Państwo ten komentarz w powyborczą środę lub w któryś z kolejnych dni. U mnie póki co sobota, czas ciszy wyborczej. Staram się wywróżyć z fusów choćby to, jaka będzie frekwencja i czy uspokajające przecieki o tym, że PiS ma szansę nawet na 270 mandatów, są jakkolwiek wiarygodne. Trochę się boję, bo ostatni tydzień przed wyborami dał nam obraz tego, co może się stać, jeśli nie udałoby się przedłużyć Dobrej Zmiany. Widzieliśmy polityka opozycji, który po tym, jak bezczelnie manipulował danymi w trakcie telewizyjnej debaty, miał czelność pozwać dziennikarza, który go zweryfikował. Co gorsza, sąd przychylił się do wniosku manipulatora, a na koniec on sam poinformował o treści postanowienia przed jego oficjalnym ogłoszeniem...
„Szyszkodnik”, „minister zagłady środowiska” – to tylko najdelikatniejsze z potwarzy, z jakimi musiał zmagać się zmarły przed kilkunastoma dniami prof. Jan Szyszko, były minister środowiska. Naukowca, który całe życie poświęcił przyrodzie, media i politycy III RP postanowiły pokazać jako jej wroga. By była jasność – część z zaproponowanych przez kierowane przez Jana Szyszko rozwiązań budziła kontrowersje. Sam wielokrotnie nie zgadzałem się ze stanowiskiem ministra choćby w kwestii profesji myśliwego, skali wycinki drzew czy hodowli zwierząt futerkowych. Jednak to, jak „przemysłowi pogardy” udało się obsobaczyć naukowca, przeszło wszelkie pojęcie. Nie było tu miejsca na dyskusję, debatę i wymianę opinii. Chodziło o zaszczucie człowieka, a szerzej – uderzenie w rząd Zjednoczonej Prawicy...
Na łamach tego wydania „Gazety Polskiej” piszemy sporo o „taśmie Neumanna” – zapisie rozmowy przeprowadzonej przez prominentnego polityka Platformy z ludźmi partii „z regionu” – niewielkiego Tczewa. Odsłuch nagrania pozwala na wgląd w diametralnie inne kulisy uprawiania polityki niż to, co słyszeliśmy na podsłuchach z „Sowy i Przyjaciół” czy równie luksusowego „Amber Room”, gdzie w atmosferze wzajemnego zrozumienia politycy z pierwszych stron gazet snuli swoje rozważania na temat Polski, Polaków i własnego do nich stosunku. Jest jednak tamtych taśm logicznym dopełnieniem. „Taśma Neumanna” to nie luksusowe wnętrza i wzajemne poklepywanie się sytych ludzi władzy. To raczej zapis z wezwania na dywanik, podczas którego ważna persona „z Warszawy” instruuje podległych sobie działaczy z...

Pages