Aleksander Majewski

– W gówno zostałem wprowadzony. Ty nawet nie masz pojęcia. Wiesz, co zrobili, jakiego knota? Ty brałaś w tym udział? Podpisałaś się pod tym? – takimi słowami płk Klich zwraca się do współpracowniczki z Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Jego pytania dotyczą powołanej 15 kwietnia 2010 r. przez rząd komisji ds. zbadania katastrofy smoleńskiej, na czele której stanął na krótko polski akredytowany (potem nazywana była komisją Millera, od nazwiska następnego przewodniczącego). Przestraszona koleżanka zarzeka się, że nie brała udziału w tym posiedzeniu Rządowego Centrum Legislacji, na którym zapadały decyzje. Mała reprymenda od ministra, czyli inny poziom stresu Rozmowa Edmunda Klicha ze współpracowniczką z komisji została zarejestrowana 22 kwietnia 2010 r. Akredytowany wrócił właśnie z...
Agentura Działania agentury rekrutowanej spośród elit zachodnich najlepiej widać na przykładzie Roosevelta i jego ekipy New Dealu. Przyjacielem doradcy politycznego prezydenta Harry’ego Hopkinsa był as wywiadu NKWD Icchak Achmerow, w Jałcie Rooseveltem sterował Alger Hiss z Departamentu Stanu*, od wielu lat agent sowiecki, a przemówienia dla prezydenta pisał inny sowiecki szpieg, Michael Straghit. Nie lepiej sprawy miały się w Wlk. Brytanii, gdzie dla Moskwy pracowało 21 szpiegów zwerbowanych z wyższych klas. Warto tu przypomnieć Johny’ego Caincrossa, jednego ze szpiegów „Pierścienia Pięciu” (Philby, Blunt, MacLean, Burgess), który pisał raporty dla doradcy wojskowego Churchilla, przekonując, że AK zamiast walczyć z Niemcami, morduje komunistów i Żydów. Jak widzimy, jest to do dziś...
Gdy w końcu 1997 r. wróciłem do Polski, zaproponował mi współpracę. Tak zacząłem pisać do „Gazety Polskiej” na Jego kolumnę „Świat”. Jacek był wybitnym intelektualistą, ale jednocześnie człowiekiem niezwykle skromnym, uczciwym i bezkompromisowym, minimalistą z konieczności. Dla takich ludzi w Polsce nie ma miejsca. Dlatego żył w biedzie i na marginesie. Nie lubił żadnych fet ani przyjęć. Jednocześnie był człowiekiem niezwykle wrażliwym i bardzo łatwo można było go zranić. Wszystkie uwagi brał osobiście do siebie, co wynikało ze świadomości, że nie należy do establishmentu, że jest gdzieś na marginesie życia i stosunków towarzyskich. Jacek widział rzeczywistość, jaką jest, i nie miał żadnych złudzeń ani co do ludzi (po przygodzie z Wałęsą), ani co do przyszłości. „Jurek, jak to...
Od początku jego ugrupowanie wzbudzało zainteresowanie wśród skrajnej lewicy. Do tej pory przedstawiciele partii lewicowych zachowywali pozory szacunku wobec wartości istotnych dla katolików. I chociaż mieliśmy do czynienia z antyklerykalizmem SLD, to w świetle obiektywów politycy Sojuszu starali się ocieplać wizerunek. Mimo werbalnego wsparcia dla środowisk homoseksualnych, z ust niektórych działaczy ugrupowania można było usłyszeć wiele cierpkich słów na temat Biedronia i spółki. Inaczej jest w przypadku Palikota. Antyklerykalizm nie jest już „wersją nieoficjalną” programu, ale jego sztandarem. Poparcie dla środowisk gejowskich nie jest domeną pojedynczych aktywistów, ale całej partii (wystarczy wspomnieć przygarnięcie niechcianego w SLD szefa Kampanii Przeciw Homofobii). Nic więc...
Spalić kościoły Co ciekawe, rasizm wśród przedstawicieli cięższego grania nie dotyczy tylko polskiego podwórka, a początek przenikania się subkultury metali i środowisk rasistowskich sięga początku lat 90. Jednym z przykładów jest norweski wokalista i gitarzysta Varg Vikernes. Muzyk zasilił kilka czołowych blackmetalowych zespołów (Burzum, Mayhem, Old Funeral), a jego wypowiedzi i teksty piosenek pełne są treści antychrześcijańskich, rasistowskich i antysemickich. „Prawdopodobnie międzynarodowość (to wiedzie wszystkie ludzkie rasy ku zagładzie, sprzyjając jednej zdegenerowanej i duchowo schizofrenicznej, bezkulturowej psiej rasie), kultywacja niedoskonałego człowieka, koncepcja grzechu i żalu, w końcu fakt, że jest to zbudowane na żydowskim systemie wierzeń, który w żaden sposób nie...