Idziemy wybrać wolną Polskę

Nam nie chodzi o zamianę jednego cwaniaka na drugiego, ale o zmianę prawdziwą. Dziś może ją dać tylko objęcie władzy przez PiS. Dlatego na początku tych wyborów postawiłem sprawę jasno. Należy  otwarcie poprzeć Prawo i Sprawiedliwość.  Nie chodzi o zbudowanie silnej opozycji ani o atrakcyjnego koalicjanta, ale o zupełnie nowy rząd.

Wiadomo już, że do ostatniej chwili wynik wyborów będzie niepewny. W wielu okręgach tysiąc–dwa tysiące głosów zdecydują o dodatkowym mandacie. Ten dodatkowy mandat w skali kraju daje władzę. A więc każdy z nas może mieć ogromny wpływ na wynik wyborów. Musimy nie tylko sami pójść głosować, musimy przekonać także choćby jedną osobę z naszego otoczenia. W tych wyborach, jak w żadnych innych, takie działania przyniosą rezultat.

My zrobiliśmy, co mogliśmy. Nie mając pieniędzy i czasu, stworzyliśmy własny dziennik. Spotkaliśmy się z tak nieprawdopodobną ilością szykan i represji, że wystarczyłoby to na kilka lat kłopotów, które mieliśmy w tygodniku. A jednak udało się przełamać monopol. Sprzedaż dziennika zaczęła rosnąć i miło mi poinformować, że będziemy go wydawać także po wyborach. To wspólne dzieło, nasze i Państwa. Musimy je razem kontynuować.

Pozostaje jeszcze ostatnia sprawa. Trzeba pilnować wyników tych wyborów. Kto może, niech zgłosi się na męża zaufania. Zasada „zero tolerancji dla nieprawidłowości” – musi obowiązywać na każdym etapie. Przy najmniejszej próbie fałszerstwa należy natychmiast powiadomić policję i najbliższych mężów zaufania. Lepiej dmuchać na zimne, niż zlikwidować ostatnią zdobycz demokracji: uczciwe głosowanie.

Mamy w tych wyborach obowiązki: wobec najbliższych, wobec naszej ojczyzny i wobec tych, którzy zginęli w Smoleńsku. Proszę o maksymalną mobilizację.
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: