Reaktywacja

Kiedy dostaliśmy do ręki paszport, a nasza waluta zaczęła być wymienialna, zakazany owoc stracił swój pociągający smak. W dodatku zbiegło się to z rozwojem masowej turystyki na świecie. Teraz praktycznie wszędzie można polecieć, zmalało też ryzyko, pod warunkiem że omija się kraje ogarnięte wojnami i rewolucjami. Zamiast w księgarni, lepiej wydać swoje pieniądze w biurze podróży. W dodatku telewizyjne kanały tematyczne typu „travel” czy „animal planet” sprawiły, że egzotyka jest na wyciągnięcie ręki. Zachłyśnięcie się możliwością zaliczania kolejnych miejsc z globusa z czasem przestało wystarczać, a ludzie, przynajmniej niektórzy, chcieli dowiedzieć się więcej o miejscach, w których byli, tym bardziej że z dostępnych przewodników mogli przeczytać głównie o zabytkach i klubach dla pederastów. Nie każdego było stać na zejście ze szlaku, na którym hotele i McDonaldy wyglądają wszędzie tak samo, a kelnerzy i portierzy różnią się co najwyżej kolorem. Poza tym pojawiło się przeświadczenie,
     
34%
pozostało do przeczytania: 66%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze