13 lipca 2011

Nazwa „procesy kiblowe” dotyczy „rozpraw”, które w tamtych latach toczyły się nie na salach sądowych, lecz w celach. Podczas nich „sędziowie” siadali na pryczach, a oskarżonemu zostawał sedes wmontowany w kącie celi. Wciąż niezawisły kiblowo-Michnikowo-Chajnowo-Woliński wymiar sprawiedliwości przetrwał do dziś w postaci wielopokoleniowej sitwy, która nigdy nie została poddana weryfikacji. Jako jego notoryczny podsądny potrafię docenić postęp: na kiblu siedzieć nie każą. Ale czy poziom sądów wzrósł od czasów, gdy można było być, jak brat Adama Michnika, sędzią bez ukończenia studiów? Po przyjrzeniu się licznym paniom asesor, które bredzą jak potłuczone, nie odważyłbym się postawić takiej tezy.

Za sprawą pozwu „Gazety Wyborczej” inny niezawisły sąd zawyrokować ma niebawem, czy poeta Jarosław Marek Rymkiewicz złamał prawo, zarzucając jej, że kontynuuje idee Róży Luksemburg. Co do mnie, to nie mam wątpliwości, że „GW” to Luksemburg, a Tusk to Lichtenstein. Kuno von Lichtenstein, ten co to go Maćko z Bogdańca, znany wróg polsko-niemieckiego pojednania, ksenofobicznie zadźgał był pod Grunwaldem. Zadźgał Kuno, ale nie jego wiecznie żywe lichtensteinowo-tuskowe ideały.

Korwin twierdzi, że Kaczyński to socjalista. Kaczyński uważa, że Korwin to utopijny, nierealistyczny liberał. „Ja socjalista?! Jestem centroprawicowym chadekiem” – wścieka się Kaczyński i podaje Korwina do sądu. „Ja, utopijny?!” – Korwin pisze pozew, w którym dowodzi, jak rozwiązania liberalne sprawdziły się w niektórych krajach azjatyckich, więc nie są utopią. Kaczyńskiemu ani Korwinowi nie przyszły podobne pozwy do głowy. Bo są ludźmi myślącymi wolnościowo. A michnikowcy? Ja luksemburgista?! Jak cię sędzia przeczołga, to odszczekasz! I wbij sobie w łeb, że między twoim wyrokiem a postacią Leona Chajna żadnego związku nie ma. Zapamiętaj to sobie, faszysto z NSZ!
Znajomy był jakiś czas temu, wskutek kuriozalnego zbiegu okoliczności, na trybunie VIP jednego z polskich stadionów....
[pozostało do przeczytania 47% tekstu]
Dostęp do artykułów: