Izrael - Gazowy Lewiatan

Mające powierzchnię 325 km kw. złoże może mieścić nawet 450 mld m sześc. gazu. Leży niedaleko innego wielkiego, odkrytego w 2009 r., złoża Tamar (ok. 230 mld m sześc.). Prawa do eksploatacji obu podmorskich złóż ma konsorcjum, w którym główną rolę odgrywa teksańska firma Noble Energy (39,66 proc. udziałów), a pozostałymi akcjonariuszami są koncerny izraelskie. Wydobycie w Tamar ma się zacząć w 2013 r. Lewiatan będzie gotowy nie wcześniej niż w 2017 r.

Importer eksporterem

„Światowa potęga” – tytuły, takie jak ten w wysokonakładowym „Maariv”, zagościły na czołówkach izraelskiej prasy. Odkrycie Lewiatana otwiera przed Izraelem znakomitą przyszłość, jeśli chodzi o bezpieczeństwo energetyczne. A także zyski dla całej gospodarki oraz możliwości politycznego manewru w regionie.

Amir Kahanovich, makroekonomista z Clal Finance, ocenia, że gaz z samego tylko Lewiatana jest wart 95 mld USD. To odkrycie może zmienić gospodarkę Izraela i otworzyć wschodni basen Morza Śródziemnego na inwestycje koncernów naftowych z USA. Izraelowi brakuje bowiem kapitału i technicznych możliwości, by samodzielnie eksploatować te złoża, co oznacza, że zwróci się o pomoc i współpracę do zachodnich spółek.

Oznacza to też, że Izrael, kraj, który musi importować gaz, może stać się największym producentem tego surowca w regionie. Dziś większość surowca dopływa z Egiptu podmorskim gazociągiem, niewielkie ilości Izrael wydobywa z własnego złoża Mari-B niedaleko portu Aszdod.

„To złoże ma o wiele więcej gazu niż sam Izrael potrzebuje” – mówi o Lewiatanie David Wurmser z Delphi Global Analysis Group. Na samej rezygnacji z importu gazu Tel Awiw zaoszczędzi nawet 4 mld dol. rocznie. A przecież do tego dochodzą spodziewane zyski z eksportu (głównie z Lewiatana). Własne błękitne paliwo pozwoli też zmienić strukturę źródeł produkcji energii – obecnie prąd jest produkowany przede wszystkim z importowanego węgla.

...
[pozostało do przeczytania 58% tekstu]
Dostęp do artykułów: