Zapiski Stańczyka

Notuje w nich pro memoria co głupsze wypowiedzi Partii i Rządu, piętnuje sługusów i dyspozycyjnych żurnalistów. Nie oszczędza Urbana, Witolda Fillera, Marka Grońskiego czy szczególnie odrażającej kreatury Jerzego Małczyńskiego z „Tu Jedynka”. Z notatek kreślonych na marginesach rocznic i wizyt, pierwszych majów i kolejnych zbrodni wyziera gniew i zafrasowanie. Przyszłością, polityką, młodzieżą, Polską. Jest tam „Solidarność” i festiwal piosenki wojskowej, berliński mur i Czarnobyl. Snują się pomysły nigdy nienapisanych sztuk, fragmenty niewygłoszonych monologów. Chciałoby się zakrzyknąć: „Biada krajom, co własne marnują talenty”. Inna sprawa, czy wolna Polska potrafiłaby zagospodarować
[pozostało do przeczytania 65% tekstu]
Dostęp do artykułów: