Pożegnanie z Obamą

Taki prezent jak dwie kadencje obecnego gospodarza Białego Domu może się już Rosji nie trafić. Władimir Putin chce więc do maksimum wykorzystać ostatnie miesiące obecności Baracka Obamy w Gabinecie Owalnym. Obecny, coraz ostrzejszy konflikt z USA ma też jak najbardziej osłabić mandat następcy Obamy. Im słabszy zwierzchnik najpotężniejszej armii świata, tym lepiej dla takich geopolitycznych gangsterów jak Rosja

– Jeszcze dekadę temu nie wspominaliby wcale o Rosji, bo nawet nie było warto o niej mówić. Takie trzeciorzędne, regionalne, zupełnie nieinteresujące mocarstwo. Teraz problemem numer jeden w kampanii wyborczej stała się Rosja. Tylko o tym mówią. To oczywiście jest bardzo przyjemne, ale tylko częściowo, bo wszyscy uczestnicy nadużywają antyrosyjskiej retoryki i zatruwają nasze dwustronne relacje – zżymał się Putin. Ale w głębi duszy jest zadowolony. Żaden inny światowy przywódca, nie licząc Baszara el-Asada, nie był wymieniany z nazwiska podczas ostatniej debaty prezydenckiej w USA. I nic dziwnego, bo Rosja stała się ważnym elementem kampanii. Co widać choćby po synchronizacji rosyjskich cyberataków z kalendarzem wyborczym. Zaczęło się od włamania na serwer kierownictwa Partii Demokratycznej tuż przed jej konwencją pod koniec lipca. Ale Bernie Sanders nie chciał – ku rozczarowaniu Kremla – wykorzystać ujawnionych informacji przeciwko rywalce. Później przecieki informacji pozyskanych przez hakerów towarzyszyły każdej kolejnej debacie – choćby Wikileaks ujawniał e-maile kompromitujące Hillary Clinton. Ingerencja rosyjskich służb stała się jednak już tak oczywista i wręcz bezczelna, że kandydatka demokratów wykorzystała to jako broń przeciwko Donaldowi Trumpowi w trzeciej debacie. Władze zaś zapowiedziały kontrakcje. Powiązane z kampanią w USA są też działania Moskwy w Syrii. Do eskalacji ataków w bitwie o Aleppo doszło w okolicach drugiej debaty, a zawieszenia – trzeciej. To pozwoliło Trumpowi podkreślać, że Putin ciągle ogrywa...
[pozostało do przeczytania 83% tekstu]
Dostęp do artykułów: